Sklepik z Marzeniami

Sklepik z marzeniami recenzja książki

Dzieła amerykańskiego pisarza kojarzą mi się przede wszystkim z wręcz naturalistycznym opisem Stanów Zjednoczonych i ich mieszkańców, w osobliwym połączeniu z najbardziej stereotypowymi wyobrażeniami zła. Czarna magia, diabeł (rzecz jasna z kopytkiem), wampir (inaczej plugawy zmarły, żaden tam uwodziciel rodem z dzieł Anne Rice). King, jako przedstawiciel amerykańskiej popkultury, napisał jednak kilka książek, które są niezwykłe. Oczywiście, mam na myśli powieść „To”, w której zmiennokształtny klaun – morderca w archetypowy sposób reprezentuje ludzkie lęki przed tym, co nieznane.

Nie przepadam za prozą Kinga. Mimo jego pozycji mistrza grozy, nigdy nie trafiały do mnie jego pomysły na straszenie. Dzieła amerykańskiego pisarza kojarzą mi się przede wszystkim z wręcz naturalistycznym opisem Stanów Zjednoczonych i ich mieszkańców, w osobliwym połączeniu z najbardziej stereotypowymi wyobrażeniami zła. Czarna magia, diabeł (rzecz jasna z kopytkiem), wampir (inaczej plugawy zmarły, żaden tam uwodziciel rodem z dzieł Anne Rice). King, jako przedstawiciel amerykańskiej popkultury, napisał jednak kilka książek, które są niezwykłe. Oczywiście, mam na myśli powieść „To”, w której zmiennokształtny klaun – morderca w archetypowy sposób reprezentuje ludzkie lęki przed tym, co nieznane.

W moim osobistym rankingu dzieł Kinga, zaraz po powieści „To”, umieściłabym „Sklepik z marzeniami”.

Akcja powieści rozgrywa się w sennym miasteczku Castle Rock, które nagle ożywa pod wpływem przyjazdu niezwykłego przybysza, Lelanda Gaunta. Jakby tego było mało, podróżnik otwiera tajemniczy sklep, nazwany w powieści „Sklepikiem z marzeniami”. W nazwie tej kryje się podwójne znaczenie: klienci, odwiedzający sklep mogą kupić dla siebie wymarzone przedmioty… Ale czy to są zwykłe przedmioty?

Za kupione skarby właściciel sklepu pobiera niską opłatę – ot, spłatanie komuś figla. Oczywiście, mieszkańców Castle Rock stać na tę formę zapłaty, ale z czasem okazuje się, że cena jest jednak zbyt wysoka. Nawet jak na kupione marzenie – naszyjnik, lampę, kartę z ulubionym baseballistą. Okazuje się, że przedmioty nabywane w „Sklepiku z marzeniami” są tylko zmaterializowaną reprezentacją ludzkich pragnień. Marzenia, z natury dobre, zaczynają mieć moc uzależniania ludzi, zatruwania umysłów swoją władzą.

Jasną postacią w powieści jest miejscowy szeryf Alan Pangborn, podchodzący sceptycznie do nowego mieszkańca miasta i jego sklepiku. Pangborn uważnie obserwuje poczynania Lelanda Gaunta, jednocześnie zmagając się z osobistymi demonami – traumą po stracie żony i synka.

Oprócz bycia mistrzem grozy, King jest również znakomitym specjalistą od ludzkich charakterów. Znając tak doskonale mroczą stronę natury człowieka, autor obnaża także umiejętność dostrzegania w nim dobra i miłości.

Figle, które wzajemnie płatają sobie mieszkańcy Castle Rock, są jak malutkie kamyczki, powodujące śmiercionośną lawinę. Piękne, wymarzone przedmioty, niewinne psikusy, dobroduszny właściciel sklepu – wszystko to, w końcowym rozrachunku okazuje się być przebraniem dla zła. „Sklepik z marzeniami” jest powieścią pełną podwójności. Co i rusz pojawia się starcie niewinności z grzechem, dobroci z egoizmem, miłości ze śmiercią.

Można upodobać sobie te dychotomiczne związki, budując na nich powieść. Stephen King stworzył dzieło, którego struktura łączy ze sobą wszystkich pojawiających się bohaterów, przeplata ich wzajemnymi nitkami powiązań, i niczym pająk tka powoli sieć, w którą powoli, a bezpowrotnie zanurzają się bohaterowie.

„Sklepik z Marzeniami” zaskakuje delikatnością warsztatową Kinga. Słowo, jakiego używa w powieści, jest znacznie subtelniejsze niż w reszcie jego dzieł. Ciężko znaleźć wulgarne i prostackie opisy, choć autor wyraźnie lubuje się w skrzętnym relacjonowani wyglądu koszulki pijaka przechadzającego się po uliczkach Castle Rock czy zachwycającego abażuru.

Niespieszna, wzbogacona o liczne smaczki akcja, wiedzie ku finałowi książki, który pozwolił mi przełamać wyobrażenie o Kingu, jako autorze posiłkującym się kiczowatym wizerunkiem zła (przychodzi mi na myśl opowiadanie „Nawiedzona maglownica”). Po przeczytaniu powieści dochodzę do wniosku, że King wspaniale bawi się wyobrażeniami zła w kulturze europejskiej, pokazując, że aby posłać diabła tam, gdzie mówi dobranoc, wystarczy wiara, i papierowy bukiet kwiatów.

Pozycjonowanie stron

Autor: Stephen King
Tytuł: Sklepik z marzeniami
Tytuł oryginalny: Needful Things
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: czerwiec 2004
Kategoria:
horror, thriller
Ilość stron:
672
Oprawa:
miękka
Autorka recenzji Sylwia Włodyga