UFC Undisputed 2010 recenzja gry
6 min read
Gdyby ktoś z Was nie wiedział, to MMA dyscyplina sportu, która pozwala na pojedynki zawodników z różnych stylów walki. Ostatnią, chyba najpopularniejszą w Polsce walką tego typu był oczywiście pojedynek Pudzianowskiego z Silvą, którą z resztą nasz rodak przegrał w dość kiepskim stylu. UFC natomiast to federacja, która zrzesza najlepszych zawodników MMA w Stanach Zjednoczonych. To właśnie o jej wojownikach traktuje gra UFC Undispiutet 2010.
Pierwsze co zrobiłem po uruchomieniu tej gry, to przejrzenie listy dostępnych postaci. Moje kroki pokierowałem od razu do wagi ciężkiej, z wielką nadzieją, że znajdę tam mojego ulubionego zawodnika MMA. Jako że osoba, o której mówię, walczyła z zawodnikami z UFC, jednak nie jest członkiem tej federacji, nie byłem pewien czy znajdzie się w składzie tejże gry. I niestety, tak jak się spodziewałem, Fedor Emelianenko nie pojawił się w UFC 2010. A szkoda, bo najlepszy na świecie wojownik MMA był jednym z głównych powodów, dla których sięgnąłem po te grę. Jak to mówią, „jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma”. I tak zacząłem dalsze poszukiwania znanych mi twarzy i muszę przyznać, że lista zawodników dostępnych w grze robi wrażenie. Mnie najbardziej ucieszyła obecność Cro Copa i Lesnara. Co ciekawe, w wadze półciężkiej jest jeden zawodnik z polską flagą. Jaki? Tego Wam nie zdradzę. Oczywiście na Mameda Khalidova w UFC 2010 nie ma co liczyć.
Kolejna sprawa, która mnie bardzo interesowała, to system walki. Zastanawiałem się, jak tak wiele ciosów i kombinacji można upchnąć na tak niewielu przyciskach. I wiecie co? Da się, i mało tego – dostępny system i sterowanie sprawdzają się doskonale. Nie będę tutaj opisywał wszystkiego krok po kroku, gdyż zajęłoby mi to kilka ładnych tysięcy znaków. Wymienię tylko najważniejsze elementy systemu w UFC 2010. I tak, za każdą kończynę odpowiada inny przycisk. Wyprowadzane ciosy możemy modyfikować za pomocą spustów. W grze została zrealizowana walka w stójce, w parterze, przy klatce i w różnego rodzaju chwytach czy dźwigniach. System został uproszczony względem poprzednika tak, że teraz prawie każdy, kto chce grać w UFC może to robić bez większego problemu. W grze można wprowadzać również ciosy na coutner i clean, istnieją również przechwyty, rzuty oraz wiele innych rzeczy, które sprawiają, że system walki w UFC 2010 jest bardzo kompleksowy i realny.
Ma to również swoją wadę. Tak naprawdę dobrym graczem w UFC 2010 będzie tylko ta osoba, która zna wszystkie zasady MMA. Dlaczego? Bo nie każdy wie, że trzymanie zawodnika długo w parterze powoduje podniesienie walki do stójki, że w MMA wystarczy jeden dobry cios, aby wygrać walkę i że przytulenie się do zawodnika w parterze chroni nas przed otrzymywaniem ciosów w twarz. Takich rzeczy jest naprawdę bardzo dużo. Nie znając zasad panujących w MMA niektóre ruchy dla laika będą wydawały się zbędne, choć wcale takie nie są.
Po skończonej walce otrzymujemy statystyki, które pokazują nam ile ciosów przyjęliśmy w daną partię ciała. Oczywiście najbardziej skuteczne są ciosy w głowę. Po nich zawodnik może zostać ogłuszony. Gdy to się stanie, czas spowalnia i nasze ruchy również odbywają się w zwolnionym tempie. Dzięki temu możemy precyzyjnie znokautować ogłuszonego zawodnika.
Tryby dostępne w UFC 2010 to standard jak na dzisiejsze czasy. Chyba najciekawszym z nich jest sekcja kariery. Tworzymy swoją postać od zera, przydzielamy jej statystyki, ubieramy, ustalamy kształty ciała itd. Jeśli graliście w Fight Night to ten edytor nie będzie dla Was żadną nowością. Gdy już stworzymy swojego wojownika przyszłości, stajemy do walki. Najpierw w ringu amatorskim, potem w profesjonalnym. Pomiędzy różnymi pojedynkami mamy dostępne treningi, które rozwijają nasze umiejętności. Kolejne walki są poprzedzielane scenkami przerywnikowi, w których nasz trener daje nam dobre wskazówki. Jest to bardzo dobre rozwiązanie sprawiające, że bardziej wczuwamy się w podniosłą atmosferę walki i powagę sytuacji.
O grafice słów kilka. Gra wygląda bardzo podobnie do Fight Night 4. Wydaje mi się z resztą, że obie produkcje powstały na tym samym silniku graficznym. Postacie wyglądają bardzo naturalnie, ich ubrania również. Po zakończonej walce możecie na nich zobaczyć pot, krew oraz pokaleczone ciało. Wszytko to wygląda bardzo naturalnie. Niestety, otoczenie ringu nie należy do najlepszych, jednak zawodnicy oraz wszystko to, co się dzieje w klatce pochodzi z najwyższej półki. Animacja ma zapędy na realistyczny wygląd i w sumie przez większość czasu tak wygląda, jednak czasami postacie potrafią się zaklinować w dojść dziwnej pozycji, przez co pocałunki Lesnara ze swoim przeciwnikiem w UFC 2010 zdarzają się raz na jakiś czas.
Dźwiękowo jest bajecznie. Muzyka buduje klimat i nastraja do walki, co ważne komentatorzy radzą sobie doskonale z opisywaniem sytuacji na ringu. Wszystkie efekty dźwiękowe, odgłosy i krzyki zrealizowano wyśmienicie. To, w połączeniu z grafiką, która również blisko do realizmu buduje znakomity produkt.
Błędy? Oprócz technicznych problemów, które pojawiają się sporadycznie, jest ich bardzo mało. To, co mnie najbardziej irytowało w tej grze, to mała ilość elementów, które mogę wykorzystać do tworzenia swojego zawodnika. Sam tutorial niczego tak naprawdę nam nie tłumaczy. Tak jak już mówiłem, w UFC grać będzie potrafiła tylko osoba, która zna się na MMA.
Podumowując. UFC Undispiuted 2010 to dobra gra dla fanów MMA, trochę gorsza dla reszty. Jeśli jesteś fanem MMA to powinieneś posiadać ten tytuł. Jeśli nigdy nie interesował cię ten sport, to prawdopodobnie odstawisz tę produkcję na półkę po paru godzinach. Gra jest solidnie wykonana, kompleksowa i realistyczna, jednak słaby tutorial w połączeniu z bardzo obszernym systemem walki może zniechęcić nawet najlepszych.
Ocena: 8/10
Plusy:
+ wykonanie zawodników
+ system walki
+ duży wybór postaci
+ realizm
Minusy:
– kiepski tutorial
– drobne błędy techniczne
Dawid Nawrocki twierdzi, że:
Ocena 7,5/10
Plusy:
+ grafika
+ dźwięk
Minusy:
– schematyczność
– długość walk
– słaby poradnik
– nie dla każdego
Pierwsze co zrobiłem po uruchomieniu tej gry, to przejrzenie listy dostępnych postaci. Moje kroki pokierowałem od razu do wagi ciężkiej, z wielką nadzieją, że znajdę tam mojego ulubionego zawodnika MMA. Jako że osoba, o której mówię, walczyła z zawodnikami z UFC, jednak nie jest członkiem tej federacji, nie byłem pewien czy znajdzie się w składzie tejże gry. I niestety, tak jak się spodziewałem, Fedor Emelianenko nie pojawił się w UFC 2010. A szkoda, bo najlepszy na świecie wojownik MMA był jednym z głównych powodów, dla których sięgnąłem po te grę. Jak to mówią, „jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma”. I tak zacząłem dalsze poszukiwania znanych mi twarzy i muszę przyznać, że lista zawodników dostępnych w grze robi wrażenie. Mnie najbardziej ucieszyła obecność Cro Copa i Lesnara. Co ciekawe, w wadze półciężkiej jest jeden zawodnik z polską flagą. Jaki? Tego Wam nie zdradzę. Oczywiście na Mameda Khalidova w UFC 2010 nie ma co liczyć.
Kolejna sprawa, która mnie bardzo interesowała, to system walki. Zastanawiałem się, jak tak wiele ciosów i kombinacji można upchnąć na tak niewielu przyciskach. I wiecie co? Da się, i mało tego – dostępny system i sterowanie sprawdzają się doskonale. Nie będę tutaj opisywał wszystkiego krok po kroku, gdyż zajęłoby mi to kilka ładnych tysięcy znaków. Wymienię tylko najważniejsze elementy systemu w UFC 2010. I tak, za każdą kończynę odpowiada inny przycisk. Wyprowadzane ciosy możemy modyfikować za pomocą spustów. W grze została zrealizowana walka w stójce, w parterze, przy klatce i w różnego rodzaju chwytach czy dźwigniach. System został uproszczony względem poprzednika tak, że teraz prawie każdy, kto chce grać w UFC może to robić bez większego problemu. W grze można wprowadzać również ciosy na coutner i clean, istnieją również przechwyty, rzuty oraz wiele innych rzeczy, które sprawiają, że system walki w UFC 2010 jest bardzo kompleksowy i realny.

Ma to również swoją wadę. Tak naprawdę dobrym graczem w UFC 2010 będzie tylko ta osoba, która zna wszystkie zasady MMA. Dlaczego? Bo nie każdy wie, że trzymanie zawodnika długo w parterze powoduje podniesienie walki do stójki, że w MMA wystarczy jeden dobry cios, aby wygrać walkę i że przytulenie się do zawodnika w parterze chroni nas przed otrzymywaniem ciosów w twarz. Takich rzeczy jest naprawdę bardzo dużo. Nie znając zasad panujących w MMA niektóre ruchy dla laika będą wydawały się zbędne, choć wcale takie nie są.
Po skończonej walce otrzymujemy statystyki, które pokazują nam ile ciosów przyjęliśmy w daną partię ciała. Oczywiście najbardziej skuteczne są ciosy w głowę. Po nich zawodnik może zostać ogłuszony. Gdy to się stanie, czas spowalnia i nasze ruchy również odbywają się w zwolnionym tempie. Dzięki temu możemy precyzyjnie znokautować ogłuszonego zawodnika.
Tryby dostępne w UFC 2010 to standard jak na dzisiejsze czasy. Chyba najciekawszym z nich jest sekcja kariery. Tworzymy swoją postać od zera, przydzielamy jej statystyki, ubieramy, ustalamy kształty ciała itd. Jeśli graliście w Fight Night to ten edytor nie będzie dla Was żadną nowością. Gdy już stworzymy swojego wojownika przyszłości, stajemy do walki. Najpierw w ringu amatorskim, potem w profesjonalnym. Pomiędzy różnymi pojedynkami mamy dostępne treningi, które rozwijają nasze umiejętności. Kolejne walki są poprzedzielane scenkami przerywnikowi, w których nasz trener daje nam dobre wskazówki. Jest to bardzo dobre rozwiązanie sprawiające, że bardziej wczuwamy się w podniosłą atmosferę walki i powagę sytuacji.

O grafice słów kilka. Gra wygląda bardzo podobnie do Fight Night 4. Wydaje mi się z resztą, że obie produkcje powstały na tym samym silniku graficznym. Postacie wyglądają bardzo naturalnie, ich ubrania również. Po zakończonej walce możecie na nich zobaczyć pot, krew oraz pokaleczone ciało. Wszytko to wygląda bardzo naturalnie. Niestety, otoczenie ringu nie należy do najlepszych, jednak zawodnicy oraz wszystko to, co się dzieje w klatce pochodzi z najwyższej półki. Animacja ma zapędy na realistyczny wygląd i w sumie przez większość czasu tak wygląda, jednak czasami postacie potrafią się zaklinować w dojść dziwnej pozycji, przez co pocałunki Lesnara ze swoim przeciwnikiem w UFC 2010 zdarzają się raz na jakiś czas.
Dźwiękowo jest bajecznie. Muzyka buduje klimat i nastraja do walki, co ważne komentatorzy radzą sobie doskonale z opisywaniem sytuacji na ringu. Wszystkie efekty dźwiękowe, odgłosy i krzyki zrealizowano wyśmienicie. To, w połączeniu z grafiką, która również blisko do realizmu buduje znakomity produkt.
Błędy? Oprócz technicznych problemów, które pojawiają się sporadycznie, jest ich bardzo mało. To, co mnie najbardziej irytowało w tej grze, to mała ilość elementów, które mogę wykorzystać do tworzenia swojego zawodnika. Sam tutorial niczego tak naprawdę nam nie tłumaczy. Tak jak już mówiłem, w UFC grać będzie potrafiła tylko osoba, która zna się na MMA.

Podumowując. UFC Undispiuted 2010 to dobra gra dla fanów MMA, trochę gorsza dla reszty. Jeśli jesteś fanem MMA to powinieneś posiadać ten tytuł. Jeśli nigdy nie interesował cię ten sport, to prawdopodobnie odstawisz tę produkcję na półkę po paru godzinach. Gra jest solidnie wykonana, kompleksowa i realistyczna, jednak słaby tutorial w połączeniu z bardzo obszernym systemem walki może zniechęcić nawet najlepszych.
Ocena: 8/10
Plusy:
+ wykonanie zawodników
+ system walki
+ duży wybór postaci
+ realizm
Minusy:
– kiepski tutorial
– drobne błędy techniczne
Dawid Nawrocki twierdzi, że:
UFC Undisputed 2010 to moim zdaniem gra dobra, ale na chwilę albo przede wszystkim nastawiona na zabawę on-line. W trybie dla jednego gracza tytuł szybko się znudzi z kilku powodów. Po pierwsze walki są bardzo krótkie, a oczekiwanie na kolejną jest dosyć długie, gdyż trzeba odbyć treningi i przygotowanie. Po drugie gdy na początku wybierzemy poziom trudności na najniższy to szybko zaczniemy wygrywać, a potem już za każdym razem pokonamy przeciwnika. Jeśli zaś ustawimy wyżej poprzeczkę to bardzo długo będziemy przegrywali walki – i tak źle i tak nie dobrze. Po trzecie same walki są ciekawe, ale mało w nich efektowności, jak się już rozpracuje system gry to łatwo można przejść kolejnych przeciwników, gdyż bardzo często popełniają ten sam błąd, co ich poprzednicy. Po czwarte dziwi mnie, że komentator nie mówi nazwiska, które wybrałem z listy dostępnych. Co cieszy? Przede wszystkim bardzo ładna grafika, plamy krwi na ciałach zawodników i nieprzewidywalność ciosów. Czasami wystarczy jeden, aby położyć zawodnika na deski. Podobają mi się również trybuny, które żywo reagują na to, co dzieje się na arenie oraz fakt, że zostali również zaimplementowani Polscy fighterzy.
Jest dobrze, ale niestety zbyt schematycznie. Do tego dochodzi jeszcze słaby poradnik, jak wykonywać treningi, aby osiągnąć sukces. Naprawdę musiałem sporo się nagłowić, aby zacząć wygrywać na ringu. Dlatego moja ocena to 7,5/10.
Jest dobrze, ale niestety zbyt schematycznie. Do tego dochodzi jeszcze słaby poradnik, jak wykonywać treningi, aby osiągnąć sukces. Naprawdę musiałem sporo się nagłowić, aby zacząć wygrywać na ringu. Dlatego moja ocena to 7,5/10.
Ocena 7,5/10
Plusy:
+ grafika
+ dźwięk
Minusy:
– schematyczność
– długość walk
– słaby poradnik
– nie dla każdego
