Istnieje pewne zjawisko, które można nazwać „efektem Akademii”. Przejawia się ono nie tylko w depresji pracowników, nerwicach i psychozach, poczuciu upodlenia, destrukcji życia prywatnego czy rodzinnego, co zresztą charakteryzuje pracę w korporacji w ogóle. Efekt Akademii się też wycofaniem z rzeczywistości, tym sławnym zamknięciem w wieży z kości słoniowej. I o tym właśnie wycofaniu, jako differentia specifica Akademii skreślić słów parę planuję.
To wycofanie się z życia, oderwanie od rzeczywistości, nie wynika z „tematu” nad którym pracuje badacz, ale z samej „formy” pracy. Forma ta kształtowana jest przez warunki produkcji. Z jednej strony chodzi o „styl” pracy nad konkretnym problemem. Mam tutaj na myśli prowadzenie narracji naukowej, naukowe podejście do problemu (bez emocji, obiektywnie – słowem nudno). O stylu naukowym decyduje również rynek na który kieruje swój produkt. Sam ten rynek funkcjonuje w specyficzny sposób: jako zamknięty przepływ tekstów pomiędzy określonymi podmiotami. Targetem jest ściśle określona grupa o jasno zdefiniowanych gustach. No i bardzo konserwatywna w upodobaniach. Z drugiej strony oderwanie determinują warunki zewnętrze w jakich produkcja przebiega, czyli organizacja pracy i całego przedsiębiorstwa. Administracyjne wymogi stawiane pracownikom, takie jak publikowanie czy szeroko rozumiana aktywność naukowa, przeciążanie dydaktyczne, sprawiają, że produkcja główna przerywana jest nieustannie na rzecz małych zleceń, co powoduje znaczne wydłużenie czasu pracy. Konferencje czy czasopisma naukowe stanowią zobrazowanie tychże dwóch tendencji determinujących oderwanie od rzeczywistości. Zwłaszcza przykład konferencji, jako zamkniętych spotkań znudzonych panów, gdzie nawet ciekawe tematy, gromadzą tylko prelegentów (a i nie wszystkich) – nie ma się co dziwić, bo każdy człowiek po pierwszym wystąpieniu zasypia snem sprawiedliwym lub chwytają go mdłości.
Oderwanie od rzeczywistości nie oznacza oczywiście totalnego nierozeznania się w otaczającym świecie. Oderwanie od rzeczywistości oznacza tak naprawdę milczenie i apatię pracowników naukowych. Ich pozostawanie „poza ideologią”, co oznacza niemożliwość włączenia się w ruch społeczny. Coś takiego oznacza stoczenie się w politykę, porzucenie Akademii. Aktywista-naukowiec wygląda podejrzanie. W jakimś miejscu musi oszukiwać jako pracownik – w końcu doba ma tylko 24 godziny.
Efekt Akademii jako oddzielenia od ideologii oddaje moje doświadczenie z czasów zaangażowania politycznego. Temat globalizacji był wtedy jednym z częściej wałkowanych. W publikacjach anarchistycznych, lewicowych, widać było, że teoretyczne opracowania zagadnienia jest istotne. Zbieraliśmy amunicje. W tym ferworze walki sięgnąłem po publikację naukową – mdłości uniemożliwiły dalsze czytanie. Obiektywność, która okazywała się bezstronnością (pozorną jednak), odmawiała problemowi jego społecznej wagi.
Teraz określam siebie jako człowieka Akademii. Świadomy niebezpieczeństw danej korporacji wybrałem sobie aktualny, ważny temat. Temat porywający na Zachodzie (i nie tylko) masy do ulicznych walk, samoorganizacji. Pod moimi palcami tańczącymi w ryt nadawany przez Akademię zmienia się to w tylko jeszcze jedną akademicką publikację. Nudną i ciężko strawną. Samo pisanie staje się co najwyżej zabawą, równą temu kto pisze o aniołkach czy konkretnej kategorii u konkretnego filozofa.
Alienacji nie znosi się w głowie.
http://wydaje.pl/ebooks/show/218
CZTERY OPOWIADANIA Z GATUNKU S-F
JAK KTOSIK MA OCHOTĘ POMARNOWAĆ CZAS TO ZAPRASZAM ;)
Gniew. Wściekłość. Tak, to są uczucia opisujące "duchowość" młodych.
Kiedy przetrwanie staje się coraz trudniejsze, kiedy nieustannie dowiadujesz się o swojej zbędności (dla Kapitału), kiedy odbierają Tobie głos, kiedy nadzieja na lepszy czas umiera - rodzi się gniew i pragnienie lepszych czasów, które sobie wywalczymy. Pragnienie życia, przeciwstawione pełzajacemu przetrwaniu. Pragnienie bycia, przeciwstawione warunkowemu posiadaniu.
To życie, co przechodzi obok nas. Te niespełnione obietnice. Te kłamstwa polityków. Ten wyzysk przedsiębiorców. Ta nachalna ideologia neoliberalna.
Czas na gniew! Nie tylko na forach internetowych. Ale na ulicach. Nie przeciwko naszym kolegom, ale przeciwko systemowi.W imię innego świata.
Jesteśmy zbędni. Niestety, drodzy władcy świata, jesteśmy już totalnie wkurwieni.




