Aktywność znajomych
 4
Ważne sprawy czyli oddech smoczycy
Moje zdanie i opinie na różne tematy związane z życiem i ludźmi
14 Kwietnia 2010, o 13:25

 

 

 O tragicznej katastrofie w Smoleńsku powiedziano i napisano już wiele. Z większością tych wypowiedzi osobiście się zgadzam. W Lasach Katyńskich po raz kolejny zginęło wielu ważnych ludzi, którzy stali na czele naszego państwa, polska inteligencja. Straciliśmy nie tylko Parę Prezydencką, ale światłych obywateli, którzy byli wzorem dla społeczeństwa. Chyba po raz pierwszy w powojennej historii nie było podziału na partie i poglądy. Śmierć zabrała tych z prawej, z lewej, a także z centrum. 

Ludzie w obliczu tej tragedii zaczęli się jednoczyć i oddawać hołd ofiarom katastrofy. Wiele słyszy się o tym, że Polska już nigdy nie będzie taka sama, że ludzie się zmienią… Niestety nie byłabym taką optymistką. Pamiętamy przecież jak żegnaliśmy naszego papieża Jana Pawła II. Wtedy też wszyscy bili się w piersi i obiecywali poprawę. A teraz? Zapomnieliśmy już chyba o wszystkich naukach, jakie głosił papież Polak. Czy z tą katastrofą będzie tak samo?

Tego wypadku można było przecież uniknąć. Moim zdaniem przyczyniła się do niego zawiść ludzka, brak odpowiedniego nadzoru i kontroli nad procedurami, jakie powinny być stosowane w przypadku podróży tak wielu ważnych ludzi w państwie. Ile razy słyszeliśmy kłótnie Rządu z Kancelarią Prezydenta o wykorzystanie samolotów. Wyglądało to tak jakby Rząd zabraniał prezydentowi podróży. Prawdopodobnie właśnie, dlatego wszyscy polecieli jednym samolotem. Chciano uniknąć kolejnych oskarżeń o „trwonienie pieniędzy”. Nie tak powinno być. Należy przecież chronić najważniejsze osoby w państwie, bez względu na to, z jakiej partii pochodzą, a szczególnie prezydenta, który zapewnia stabilność państwa.

Właśnie, prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który przez cały czas był dyskredytowany i poniżany nie tylko przez polityków, ale też dziennikarzy. Wiadomo przecież, że kłamstwa powtarzane odpowiednio często i długo stają się „prawdą”, więc ludzie też po pewnym czasie uwierzyli w tą medialną nagonkę. Właściwie nigdy nie mówiło się o tym, co prezydent i jego małżonka zrobili dobrego. Przez cały czas go wyśmiewano. I to dlaczego? Dlatego, że był niskiego wzrostu i popełnił parę gaf? A może dlatego, że po prostu był patriotą? Straszne, jak ludzie potrafią być okrutni. Chodzi mi tu przede wszystkim o polityków i to jednej z partii centrum. To, co się działo w polityce przed katastrofą przypominało walkę wściekłych psów. Jak można postępować z taką nienawiścią, lekceważyć autorytety? Wiadomo, że istnieją różnice poglądów, ale to nie upoważnia nikogo do tak agresywnych ataków. Powinno się szanować prezydenta, bo to jest głowa państwa i ten szacunek mu się prawnie należy. Teraz wszyscy zaczynają żałować tego, że tak postępowali, zaczynają dostrzegać, że to było złe i nie na miejscu. Gdzie byliście Wy i Wasze wypowiedzi przed tym wypadkiem? Może wtedy nie doszłoby do tej masakry. Powinniście się teraz wstydzić.

Nawet dzisiaj, kiedy jak się wydaje zniknęły podziały polityczne i wszyscy łączą się w bólu po stracie bliskich im osób zdarzają się wypowiedzi moim zdaniem karygodne. Jeden polityk centrowy stwierdził mniej więcej tak - Co z tego, że jest żałoba. Jest, minie i wszystko wróci do normy.  Tylko jakiej normy? Takiej jak przedtem, czyli wzajemnego opluwania się i obrzucania błotem? I znowu pycha i lekceważenie. Za dużo już tego było, pora z tym skończyć panowie parlamentarzyści! 

To prawda, że w obliczu tragedii można poznać prawdziwy charakter człowieka. Teraz, patrząc na zachowanie polityków dochodzę do wniosku, że źle oceniałam niektórych z nich. Okazali się przyzwoitymi i mądrymi ludźmi. W odróżnieniu od niektórych, których kiedyś bardzo szanowałam i podziwiałam, a na to nie zasługują. 

Czy Polacy naprawdę potrzebują aż takich wstrząsów żeby się zjednoczyć i porozumieć? Dlaczego po spontanicznym zrywie tak szybko zapominamy? Już teraz zaczynają tworzyć się spory, tym razem o miejsce pochówku Pary Prezydenckiej. Dlaczego nie potrafimy uszanować pamięci i zasług tych ludzi? To im się przecież należy. Pozostaje mi tylko wierzyć, że nasz naród nie zapomni, że ta tragedia miała czemuś służyć. Nie chcę, żeby te wszystkie wypowiedzi i obietnice okazały się znowu tylko pustymi słowami. Zacznijcie (zacznijmy) to wszystko w końcu naprawiać, a nie psuć. Nie chcę, żeby się okazało, że tylko śmierć jest sprawiedliwa…

6 Kwietnia 2010, o 17:00

 

Internet nigdy mnie tak bardzo nie pociągał, chociaż jestem młodą osobą (za taką przynajmniej powinnam jeszcze uchodzić). Służył mi on głównie do wyszukiwania informacji, tekstów piosenek, odbierania maili. Nie znajdziecie mnie też na Naszej Klasie, ani innym podobnym portalu społecznościowym. Zawsze uważałam, że swego rodzaju popularność, jaką daje internet nie jest mi do niczego potrzebna. Od pewnego czasu jednak zaczęłam się bliżej przyglądać stronom internetowym, forom, a szczególnie tekstom i komentarzom, które są na nich zamieszczane. I wtedy coś we mnie pękło... Chociaż nie mam wykształcenia dziennikarskiego tylko biologiczne magisterskie, a w szkole podstawowej nie lubiłam czytać postanowiłam też mieć jakiś udział w tym internetowym, społecznym życiu. To jest mój pierwszy samodzielny tekst. Decyzja, żeby go napisać dojrzewała długo i myślę, że na tym jednym artykule nie poprzestanę.

Ale wracając do tematu - Internet- to szerokie pojęcie. Służy naukowcom do tworzenia baz danych, wojsku do obrony kraju, a zwyczajnym ludziom do porozumiewania się, zdobywania wiedzy i wymiany poglądów. Właśnie, wiedzy i poglądów... Chciałabym napisać coś więcej na ten temat.

Czytając fora internetowe oraz strony, na których różni ludzie tworzą galerie, nie można oprzeć się wrażeniu, że stan świadomości i inteligencji naszego społeczeństwa jest coraz gorszy. To prawda, że do globalnej sieci mają dostęp coraz młodsi internauci, ale co stało się np. z wrodzoną inteligencją? Nigdy nie przyszłoby mi do głowy żeby komentować coś, o czym nie mam zielonego pojęcia, a tym bardziej pisać coś, jeżeli nie mam do tego solidnych podstaw. Z resztą nawet młodzież powinna mieć świadomość tego, że ich wypowiedzi czytają inni, że nie sprawdzając jakiejś wiadomości narażają się po prostu na śmieszność (tak przynajmniej powinno być). Teraz większość ludzi nie zastanawia się nad konsekwencjami takiego postępowania. Nie chce im się wstukać w wyszukiwarkę adresu Wikipedii, a co dopiero zajrzeć do książki. Zastanawiam się czasem czy aby szkoła przestała już spełniać swoją funkcję... Bo jak można uważać, że zamieszczenie w galerii zdjęć ludzi z albinizmem jest czymś karygodnym? Jak dawny zwyczaj krępowania stóp w Chinach można nazwać "powstawaniem raciczek"? Na pewno takich wypowiedzi znalazłoby się o wiele więcej i to nie tylko wśród "zwykłych" użytkowników Internetu, ale też w wypowiedziach dziennikarzy. 

Wypowiedzi na stronach internetowych stały się też elementem zemsty bądź oczerniania nawet (a może szczególnie) znanych ludzi. Ostatnio głośna była sprawa Maryli Rodowicz, która pozwała internautów do sądu za niesprawdzone wypowiedzi o jej rodzinie. Uważam, że miała rację. Powinny być jakieś granice wypowiedzi, jeżeli sam autor nie posiada hamulca moralnego. Ale "każdy medal ma dwa końce", jak przeczytałam na którymś z portali. Nadmierna kontrola i przechowywanie danych osobowych mogą przyczynić się do ograniczenia swobody wypowiedzi i mogą posłużyć do osobistych porachunków.Nie wspomnę już o komentarzach, które zawierają same wulgaryzmy. Niestety jest to odbiciem codziennego języka, w którym normalne słowa stają się przerywnikami, a przekleństwa słowami. Wbrew pozorom tą nowoczesną łacinę można usłyszeć i przeczytać nie tylko w środowiskach ludzi o "niższym wykształceniu" (nikogo nie obrażając), ale też wśród dyrektorów, aktorów, ludzi zdawałoby się światłych i wykształconych. A do czego to prowadzi? Do nerwowości, wzburzenia, a także agresji, której jest coraz więcej na stronach internetowych i w naszym życiu.

To wszystko wzbudza we mnie obawę o przyszłość naszego społeczeństwa. Co nam pozostanie jak wyzbędziemy się swojej kultury, także tej zwyczajnej, osobistej? Czy tylko pismo "nowoczesnych nastolatek", które wcale nie przypomina języka polskiego? Czy będziemy powtarzać błędy innych krajów? Mam nadzieję, że nie będzie tak źle, chociaż to, co obserwuję dookoła nie napawa zbytnim optymizmem. Ktoś mógłby powiedzieć:"Ale nudziara, zachowuje się jak stara koperetla". No cóż... mam jedynie, albo aż 25 lat, nie jestem żadną moralistką, ani świętoszką. Po prostu wkurza mnie to, co się z nami wszystkimi dzieje. Nie mam zamiaru pisać o przysłowiowej "d.... Maryni", bo tego jest aż za dużo. Po prostu to moje zdanie, kto chce niech czyta...

Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS