Dochodzę do wniosku,że jestem straszna, nieobliczalna i chyba z lekka nienormalna.
Dziś uświadomiłam sobie,że zbrakło mi serii książek do czytania, a jedyna książka jaką mam to ostatnio czytana najnowsza książka Gerritsen pt."Infekcja" ,która była moim wymarzonym prezentem gwiazdkowym. W dodatku ją kończę i pytanie- co dalej? O Pattersonie nie ma mowy, bo już po prostu nie ma egzemplarzy, których nie pochłonęłam..Co teraz?
Pattersona "poznałam" jak zakończyłam czytanie całej serii Cooka. Zdaje się, że to pewnego rodzaju fetysz, gdy jest się fanem thrillerów medycznych ze skomplikowanym nazewnictwem. Mało znam osób, które kręcą te książki. To dość dziwaczne zainteresowania, jak dla kobiety. Utarło się przecież, że my czytamy tylko tanie romansidła. Albo jestem facetem w kobiecym ciele, albo moje hobby jest inne,niż wszystkich kobiet bo kocham materiały o ranach, wypadkach, mordach. Czyżbym pomyliła się co do swojego fachu?
Pierwszą książkę Pattersona pochłonęłam żywcem, w przenośni rzecz jasna. Przeczytałam w jeden dzień i szczerze mówiąc nie pamiętam nawet tytułu, bo od tamtej pory z półki mojej zaufanej biblioteki zniknęło kilkanaście egzemplarzy tego Autora. Stale mnie czymś zaskakiwał, nie umiałam się oderwać o polemiki, jaką prowadził wraz ze swoimi bohaterami. Choć wiele razy moja ciekawość nakłaniała mnie, żeby zerknąć na koniec i zobaczyć rozwiązanie zagadki, to nigdy tego nie zrobiłam. Zafascynował mnie. Pisze w sposób bardzo prosty, zrozumiały nawet dla tych, którzy nigdy nie mieli styczności z medycyną ani policją pod tym kątem. Kiedy skończyła mi się seria, polecono mi Gerritsen..co z tego skoro książkę ponad 300 stron czytam w 1 dzień?
Teraz oszczędnie czytam ostatnią "Infekcję" i błagam - POMOCY! Polećcie coś, bo zostało ostatnie 100 stron :D
