Cygańskie korale, przed wami najgorsze żale.
Witamy ponownie! Dzisiaj zaprezentujemy wam nasze pierwsze nominacje! Na pierwszy ogień idzie kategoria Wyjec roku, czyli najgorszy wokalista!
1. BOY GEORGE
Oto nasz ulubieniec George, w kręgach gejowskich nazywany Boyem. Gdzie on się pcha powiedzcie mi. Dobry był w latach 80. w klubie "Błękitna Ostryga". Dziś jest równie tragiczny co śmieszny. Spójrzcie tylko na niego. Nie dziwota, że nigdzie go nie chcą na koncertach!
2. PETE DOHERTY
Jest tak przećpany, że ledwo potrafi wymówić swoje imię, a co dopiero śpiewać. Żal PL. Że też bilety na jego warszawski koncert kosztują 200 zł. No, ale heroina w Wielkiej Brytanii jest droga. Non stop w szpitalu, ciągle odwołuje koncerty. Wrak człowieka. A i jego struny głosowe są wrakami. Szkoda gadać.
3. STACHURSKY
Człowieku przestańże pić! To nie twoja działka. Śpiewanie zresztą też nie. Możesz być co najwyżej bohaterem gali emerytowanych wyjców. No ale znajomości robią swoje i znów moja toaleta sie krzywi, bo muszę zwracać obiad gdy go widzę. Ta scena jest za mała dla ciebie; daj sobie spokój! Jest dosko? Nie, jest kijowsko.
4. MEZO
Król podziemnego rapu! Tak hardcorowego, że Pruszków się chowa, a Ty masz ochotę wyciągnąć giwerę i nawijać slangiem. "Rozwalę ci łeb homie". Tak, to ta energia. Disco polo już dawno poszło do lamusa odkąd ten pan jest na scenie. Ma boskie flow i jakbym był 13-latką to bym miał mokro w majtkach. Pozdro ziomuś, dla nas jesteś legendą! cRAPu.
5. MROZU
Wyskoczył ni stąd ni zowąd jak Filip z Konopii i na stałe wbił się w polską scenę jak widły w gnój. Świeci jak miliony monet nawet w nocy więc uważaj mała, bo nie ogarniesz momentu, w którym ściągniesz to! Bling Bling, Ray Bany i dyskotekowe tany - to właśnie Mrozu, lamusek kreujący się na afroamerykańskiego (jesteśmy poprawni politycznie) rapera!
Pamiętajcie, że już teraz możecie głosować na waszych ANTYfaworytów. Niedługo następne nominacje!




