10 Stycznia 2011, o 20:12
OK, może niewyraźnie to napisałem - Infernal Affairs jest świetne i dużo lepsze od Infiltracji. Klimat, kreacje bohaterów i nawet muzyka - naprawdę jestem pod wrażeniem osiągnięć filmowców z Hong Kongu. Cała trylogia należy to czołówki moich ulubionych filmów, chociaż rzeczywiście, dwójka trochę się wyróżnia (niestety na minus) szczególnie, jeżeli nie ogląda się jej od razu po pierwszej części.
Jeżeli chodzi o amerykański wersję, to może oceniam ją trochę wyżej ze względu na motywy irlandzkie, ale i tak Scorsese pokazał, że można użyć scenariusza tylko jako pewnej bazy pod zupełnie inny film (niestety spowodowało to też włączenie pewnych Hollywoodzkich motywów). Nie był równie dobry jak oryginał (rzadko kiedy coś jest), ale w napływie całej masy dziadowskich remakeów był powiewem świeżości i dobrym filmem samym w sobie. Podobnym przykładem niech będzie "Lśnienie" do którego Kubrick też wprowadził pewne zmiany w stosunku do oryginału (tym razem książkowego).
Jeżeli chodzi o amerykański wersję, to może oceniam ją trochę wyżej ze względu na motywy irlandzkie, ale i tak Scorsese pokazał, że można użyć scenariusza tylko jako pewnej bazy pod zupełnie inny film (niestety spowodowało to też włączenie pewnych Hollywoodzkich motywów). Nie był równie dobry jak oryginał (rzadko kiedy coś jest), ale w napływie całej masy dziadowskich remakeów był powiewem świeżości i dobrym filmem samym w sobie. Podobnym przykładem niech będzie "Lśnienie" do którego Kubrick też wprowadził pewne zmiany w stosunku do oryginału (tym razem książkowego).

(2)




















