Aleksandra Kołosowska: W 2000 roku zaczęła Pani swoją przygodę z Teatrem Buffo. Jak wspomina Pani ten okres w swoim życiu?
Magdalena Tul: Był to okres, który na pewno wzbogacił mnie o wiele doświadczeń. Nauczyłam się tam bardzo dużo. Były to pierwsze kroki na profesjonalnej scenie czego na pewno nie żałuję. Byłam tam trzy lata ale w pewnym momencie postanowiłam pójść dalej.
A.K.: Wszyscy uważają, że Janusz Józefowicz jest trudnym i wymagającym szefem.
M.T.: Jest wymagający, ale moim zdaniem to duży plus. Czy jest trudny? Tak się mówi. Ja nie doświadczyłam z jego strony traumatycznych przeżyć, ale może dlatego, że nie byliśmy na bliskiej stopie przyjacielskiej. Traktowałam tę pracę z dużym dystansem, robiłam to co trzeba. Myślę że nie było miedzy nami nieporozumień. Uważam, że wymagający szef jest potrzebny w takim miejscu żeby okiełznać tak dużą grupę ludzi.
A.K.: Jak wyglądały castingi do „Metra”? Ciężko było się dostać?
M.T.: Właściwie dostałam się już za pierwszym razem. Na pierwszym przesłuchaniu dostałam wiadomość, że przechodzę dalej. Nie wiązało się to jednak z tym, że następnego dnia byłam już na próbach. Przez miesiąc czy dwa czekaliśmy na to aż rozpoczną się jakieś próby. Przygotowywaliśmy całkiem nowe „Metro”. W rezultacie projekt nie doszedł do skutku. Udało mi się wejść na scenę w zastępstwie osoby, która występowała w teatrze na co dzień.
A.K.: Po przygodzie z Teatrem Buffo zaczęła Pani występować w programie „Jaka to melodia”. Jak trafiła Pani do tego programu?
M.T.: Do programu trafiłam z castingu. Dostałam wiadomość o tym, że jest casting do programu pojechałam i udało się. Myślałam, że problem sprawi mi połączenie programu z teatrem ale okazało się, że martwiłam się na zapas. Udało się i od tego czasu minęło już osiem lat. Nawet nie wiem kiedy to zleciało.
A.K.: Co program zmienił w Pani życiu, poza zdobyciem popularności?
M.T.: Myślę, że to dobra szkoła i nauka. Przede wszystkim poznałam różnorodny repertuar, mogłam odnaleźć się w każdym rodzaju muzyki. To ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony jestem w stanie zaśpiewać przeróżne piosenki, a z drugiej strony jak później odnaleźć siebie w tym wszystkim? Nauczyłam się poruszać na scenie, obchodzić z kamerami. To wszystko jest bardzo przydatne. Dzięki temu nie boję się już takich dużych publicznych wystąpień.
A.K.: Traktuje Pani program jak pracę, przyjemność czy może jak konieczność?
M.T.: Wydaje mi się, że każda z tych trzech rzeczy jest prawdą. Jako konieczność - jest to przede wszystkim stała forma utrzymania. W dzisiejszych czasach utrzymanie się nie jest to proste, dlatego myślę, że taka stała praca to dobra rzecz. Jako przyjemność również, ponieważ robię to co lubię, spotykam się ze wspaniałym zespołem. Muszę powiedzieć i chyba każdy z naszej ekipy się z tym zgodzi, że przychodzimy na plan z przyjemnością. Nie ma między nami jakiś dużych spięć. Każdy wie co ma robić, więc praca idzie szybko i sprawnie. Nie jest to jednak do końca to o czym marzę. Mam jakieś inne plany i ambicje, dlatego traktuje to jako przejściowy okres i dobrą pracę.
A.K.: Z Agatą i Anetą - koleżankami z programu łączy Panią również przyjaźń?
M.T.: Chyba możemy to tak nazwać . Przyjaźń to duże słowo, ale my po ośmiu latach współpracy wciąż chętnie się spotykamy. Nigdy nie było między nami nieporozumień, kłótni i nieszczerości. To dwie osoby, które wiedzą o mnie wszystko i nawzajem . Spędzamy ze sobą mnóstwo czasu w garderobie także z pewnością są to bardzo ważne dla mnie osoby.
A.K.: W międzyczasie był również występ w Opolu. Może Pani o tym troszkę opowiedzieć?
M.T.: To był mój debiut na dużej scenie i debiut z moją pierwszą piosenką. Może nie do końca była to moja piosenka ponieważ współautorami byli Piotr Olszewski i Andrzej Wolfram. Byłam bardzo zaskoczona, że udało mi się dostać do grupy, w której były same gwiazdy. Czułam się jak Kopciuszek. Druga sprawa - doświadczyłam dużego stresu i tak naprawdę sytuacja wymknęła się trochę spod kontroli. W zasadzie tego nie pamiętam. Spędziłam tydzień w Opolu i nie byłam w stanie skoncentrować się na niczym. Czas mijał bardzo szybko właśnie przez nerwy. Byłam w nowym miejscu, z nowym zadaniem i zastanawiałam się czy sobie poradzę.
A.K.: W tym roku reprezentowała Pani nasz kraj na Festiwalu Eurowizji. Wcześniej również próbowała Pani swoich sił w eliminacjach do tego festiwalu?
M.T.: O tak, próbowałam wiele razy jak pewnie większość artystów. Praktycznie od początku, od 2005 roku zaczęłam pracować nad swoim repertuarem. Zgłaszam się do różnego rodzaju festiwali i chyba w 2005 roku udało mi się zakwalifikować do dziesiątki preselekcyjnej. Wtedy wybory zostały dokonane wewnętrznie, więc nie było możliwości pokazania się na koncercie. To był pierwszy raz, a potem regularnie zgłaszałam się do Opola, Sopotu, Eurowizji. Zawsze z nową piosenką ponieważ myślę, że jest to dobra okazja na pokazanie się publiczności.
A.K.: Zaśpiewała Pani tam piosenkę „Jestem”. Może Pani powiedzieć o czym opowiada ta piosenka?
M.T.: Myślę, że chciałam tam zawrzeć kobietę jako osobę silną. Jest tam może widoczna walka płci, ale myślę, że jest tam też zawarte drugie znaczenie. Po prostu jestem. Tak jak już mówiłam w kilku wywiadach, to jest mój czas, a stroną damsko męską jest to żeby każda kobieta wiedziała jaką ma w sobie siłę bez względu na to jakie są jej fizyczne walory. Wszystko co jest piękne mamy w środku i myślę, że o tym ta piosenka jest między innymi.
A.K.: Utwór stał się hitem w wielu krajach. Jak Pani myśli, na czym polega fenomen tej piosenki?
M.T.: Myślę , że hit to za duże słowo. Oczywiście otrzymuje czasem wiadomości od fanów, nawet takie jakieś newsy, że piosenka jest grana. Jest mi bardzo miło, nie jestem w stanie sprawdzić jak często i na jaką skalę. Na pewno została dobrze przyjęta tutaj z czego się bardzo cieszę. Jest to moja zupełnie autorska kompozycja i jest mi bardzo miło. Wydaje mi się, że nie ma przepisu na przebój. Albo się trafi albo nie i chyba każdy tego szuka. Ja w każdej nowej piosence szukam tego samego i to ludzie decydują co im się podoba a co nie.
A.K.: W przyszłym roku będzie brała Pani udział w eliminacjach do Eurowizji?
M.T.: Kto wie? Po doświadczeniu eurowizyjnym na początku było trudno. Musiałam przemyśleć sobie parę rzeczy, ale teraz z perspektywy czasu nic nie stoi na przeszkodzie żeby próbować dalej. W tym konkursie chodzi o piosenkę, o nic więcej. Zawsze można dostać drugą szansę. Bardzo chętnie na ten festiwal wrócę, To też nie zależy do końca ode mnie. Na pewno będę próbować, jeśli będzie taka okazja, i na pewno będę miała na to ochotę. Zdaję sobie sprawę , że nie będzie teraz tak prosto. Wcześniej też nie było prosto, ale teraz spotkać się to może z różnym odbiorem. Będą osoby za ale będą też osoby na nie, które już mnie widziały i nie spodziewają się niczego więcej. Są też inni artyści, którzy chcą dostać swoją szansę. Zobaczymy.
A.K.: Jest Pani doświadczoną wokalistką. Pracuje Pani nad swoją solową debiutancką płytą?
M.T.: Tak w tej chwili właśnie pracujemy. Myślę, że materiał będzie gotowy - styczeń, luty. Próbujemy skończyć przed wiosną, żeby na wiosnę można tę płytę przekazać słuchaczom. W tej chwili miała premierę internetową moja pierwsza piosenka. W zasadzie większość osób jeszcze jej nie słyszała „I′ll Never Forget”, planuje nagrać do tego utworu klip i już niedługo pojawią się następne piosenki. Za chwileczkę święta więc też piosenka świąteczna. Wkrótce premiera płyty „Poland, why not?”, na której też znajduje się utwór eurowizyjny aczkolwiek w innej wersji. Trochę się dzieje, ale płyta na pewno jest priorytetem.
A.K.: Płyta będzie spokojna i melancholijna czy raczej energetyczna, dyskotekowa?
M.T.: Myślę, że będzie taka jak kobieta - zmienna i nieprzewidywalna. Ja nigdy nie lubiłam mówić o gatunkach i dzielić jej na określone style bo uważam, że to bardzo ogranicza. Ja jako muzyk, ale nie tylko jako muzyk również jako człowiek uwielbiam przeróżne style muzyki. Gdybym miała to zmieścić na jednej płycie na pewno wyszedłby misz masz. Często decydenci, zmuszają artystów żeby się określili. Ja nie chcę tego robić, będę kombinowała tak żeby zawrzeć na płycie to co lubię, to co kocham, co mnie inspiruje. Co z tego wyjdzie? Tego nie wiem nawet ja.
A.K.: A Pani plany na najbliższy czas oprócz płyty?
M.T.: Płyta zajmuje tyle czasu, że nie ma innych planów. Myślę że zdecydowanie to jest pierwsza rzecz. Poza tym pracuję też od jakiego czasu nad choreografią. W późniejszym czasie marzy mi się show taneczno – muzyczne. Tak jak mówię jeszcze troszeczkę na to trzeba popracować . To chyba w tej chwili wszystko, o pracy jest aż nadto więc będziemy myśleć co dalej jak się uda zrealizować pierwszy krok.









więcej »



























