Arkadiusz Wójcicki:Skąd wzięła się idea ,żeby grać na ulicy ,żeby zarabiać graniem na ulicy?
Gienek Loska :Uważam, że granie na ulicy zawsze wychodziło mi najlepiej. W pewien sposób to uzależnia, z gitarą czuję się bezpiecznie, bez gitary zdecydowanie mniej bezpiecznie. Kiedy przebywam w domu , a w pobliżu mam gitarę wówczas czuję komfort, gdy jej nie ma, czuję się spłoszony. Nie wiem widocznie tak już mam i tak musi być.
A.W.:Jak wspominasz pierwszy publiczny występ, czy miałeś tremę?
G.L.:Z pierwszym występem wiąże się pewna anegdota. Było to w Grodnie, gdzie debiutowaliśmy jako zespół Seven B. Pierwszy kawałek w całości odśpiewałem do wyłączonego mikrofonu.
A.W.:I jaka była reakcja publiczności?
G.L.:Jak najbardziej pozytywna. Potraktowali to jako żart.
A.W.:Jak wspominasz moment w ,którym dowiedziałeś się ,że wygrałeś X-Factor?
G.L.:Jak wygrywa się tego typu, popularny program, oglądany przez miliony widzów, to efekt takiej wygranej ma dwa oblicza, z jednej strony kończą się kłopoty, a drugiej się zaczynają.
A.W.:Chodzi tutaj o nagłą popularność, która na Ciebie spadła?
G.L.:Mam na myśli nie tylko popularność, ale inne aspekty, tempo życia, ciągłe podróże, stres, brak czasu.
A.W.:Jak znajomi, z którymi grałeś na ulicy zareagowali na tą wygraną?
G.L.:Moja wygrana tak naprawdę nic nie zmieniła w relacjach między nami, wszystko pozostało po staremu.
A.W.:Czy wyniosłeś z programu jakieś przyjaźnie, np. z Michałem Szpakiem ?
G.L.:Michała nie udało mi się bliżej poznać. Wynika to zapewnie z powodu różnic mentalnych, w końcu chłopak ze wschodu jestem. Zaprzyjaźniłem się natomiast z Matsem Meguenni, jego dziewczyną oraz Willy Malcomem, to jest dopiero niezły model.
A.W.:Dlaczego akurat muzyka bluesowa?
G.L.:Ja tego absolutnie nie klasyfikuję jako muzyki bluesowej, bo każdy rodzaj muzyki, nie tylko bluesa gra się z sercem, z pełnym zaangażowaniem. Myślę również, że aby grać bluesa trzeba nie doświadczyć w życiu momentów tragicznych. Muzykę tworzy się po to, żeby bawiła ludzi, dostarczała im radości, emocji, a także, aby każdy z nas mógł znaleźć jakąś część siebie.
A.W.:Czego na obecną chwilę słucha Gienek Loska?
G.L.:Ostatnio słucham folku portugalskiego i opery portugalskiej (śmiech) . Wtedy mam nieodparte wrażenie, że jestem we Włoszech okresu Mussoliniego. Mimo, że jest to język portugalski to przypomina mi strukturą Włochy. Doskonale się przy tym bawię.
A.W.:W Twoich tekstach słychać dużo autentyczności. Czy bycie szczerym opłaca się we współczesnym showbiznesie?
G.L.:Tego typu pytania to zazwyczaj bardzo trudne pytania, poruszające wiele kwestii, bardzo złożone. Ciężko odpowiedzieć na nie jednym zdaniem. Bycie szczerym…bycie szczerym (chwila zastanowienia). Bycie szczerym nie jest łatwym wyzwaniem jeśli w pewnym momencie się dostrzega, że w związku z twoją szczerością ludzie wykorzystują to,podłapują jak za przeproszeniem młode pelikany. Trzeba być ostrożnym, bo jeśli ktoś nic z tym nie zrobi, to biada mu. Teraz akurat wiele rzeczy się wydarzyło na nowo , dużo się pozmieniało i czuję, że przeżywam to na nowo wszystko. Także znowu jest pewna treść.
A.W.:Pochodzisz ze wschodu dokładnie z Białorusi. Czy masz może w planach, żeby nagrać kiedyś coś w ojczystym języku?
G.L.:Po białorusku? Czemu nie! Z wielką chęcią. Uważam, że jest to bardzo dobry pomysł, zwłaszcza nową piosenkę, w starym białoruskim języku, poetyckim .









więcej »



























