Pomysł zaistniał w mojej głowie w trzeciej klasie liceum. Chciałem zrobic coś nietypowego. Wiedziałem jedynie, że musi byc to związane z dźwiękiem, albo muzyką. Podobnie jak ja, myślała również moja dziewczyna - Agata. Wyjechaliśmy więc razem.
Rzeczywiście głównym celem była edukacja wyższa, a nie praca i pieniądze. Na początku wybrałem inżynierię dźwięku na północy Londynu. Był to koledż muzyczny. Postudiowałem tam jednak zaledwie poł roku. Zdobyłem parę dyplomów, które być może do czegoś mi się kiedyś przydadzą… a może oprawię je tylko w ramkę i będą wisieć na ściane. Minęło pół roku i stwierdziłem, że chcę zając się czymś bardziej zwiazanym z muzyką i jej komponowaniem, a nie wyłącznie produkcją, mixowaniem, czy masteringiem. W ciągu zbliżających się wakacji pouczyłem się trochę teorii muzyki, której wcześniej nie znałem w ogóle. Stworzyłem też dwa napisane w nutach utwory i zgłosiłem się do London College of Music. Po krótkim czasie uczestniczyłem w rozmowie kwalifikacyjnej, a później otrzymałem miejsce na czteroletnim kursie muzyki w stylu klasycznym. To mi podsunęło nowe pomysły, takie jak muzyka filmowa. Teraz jestem na drugim roku.
Mój umysł jest bardzo otwarty na wszelkiego rodzaju muzykę. Hardcore, muzyka klasyczna, elektronika, jazz, rock, folk, czy pomieszanie wszystkiego na raz. Zawsze potrafię znaleźć coś dla siebie. W szczególności zainspirowala mnie muzyka klasyczna, kiedy to przez rok omawialiśmy i analizowaliśmy różnych kompozytorów z epoki baroku i klasycyzmu. Można powiedzieć, że dzisiejsza muzyka wywodzi się z tamtego okresu. Wszelkiego rodzaju harmonie, czy progresje akordów. Zgłębianie tamtej wiedzy otworzyło moje muzyczne myślenie jeszcze bardziej.
Tak. Hidden Door jest zlepkiem inspiracji wszystkich członków zespołu… funku, jazzu, rocka, klasyki, elektroniki i oczywiście polskiego folku, bo prawie połowa Hidden Door to Polacy. Jeszcze więcej folku będzie można usłyszec na nowej plycie Hidden Door, która ukaże się w pierwszej połowie 2010 roku. Na pewno co najmniej jeden kawałek będzie w naszym ojczystym jezyku. Reszta zespołu także jest zadowolona z tego pomysłu. Graliśmy ostatnio koncert na Wielkiej Orkiestrze Światecznej Pomocy w Brighton i kawałki z elementami folku przyjęły się bardzo dobrze.
Muzyczna scena Londynu to prawie tak, jak duża rodzina. Zaczynaliśmy jako duet: Agata i ja. Potem Agata, która studiowała wokal na Instytucie Muzyki Popularnej, poznała bardzo dobrego perkusistę – Matta. Jego talent, ale też otwarta głowa na nowe dźwięki pomogly Hidden Door pracować na wyższych obrotach. Potem wyłowiliśmy Alexa… jakoś przez Internet i znajomości. Agata grała też na skrzypcach i jej akompaniator, z wyksztalcenia pianista, okazał się bardzo dobrym saksofonistą i gitarzystą. Tak powstał dotychczasowy skład zespołu.
Nie... Nie był to żaden problem. Nie było żadnego napięcia, czy ciśnienia między nami. Wszyscy byliśmy bardzo wyluzowani. Mieliśmy nawet to dziwne uczucie, że znamy się już od długiego czasu, mimo tego, że widzieliśmy się po raz pierwszy.
Mają do nas szacunek, bo wiedzą, że to my głównie piszemy kawałki i od nas wszystko się zaczęło. Z Agatą działamy też najwięcej. Zorganizowaliśmy (głównie Agata) naszą szcześciodniową trasę koncertową po Polsce. Niesamowicie spędziliśmy ten czas, ale także był to sposób na poznanie siebie lepiej i złączenia jako zespół, nie tylko w kontekście muzycznym, ale też przyjacelskim. Matt, Alex i Oliver bardzo polubili Polskę, polskie jedzenie, polskie lasy i dziewczyny. Na pewno przyjedziemy po raz kolejny i będzie to prawdopodobnie w okolicach czerwca, albo lipca..
Frekwencja i spora sprzedaż płyt była dosyć nieoczekiwaną niespodzianką. Zależy nam, by odnieśc sukces także w Polsce, chociaż nie jestem pewny, czy na polskim rynku
muzycznym znajdzie się dla nas miejsce. Jak na razie naszym głównym celem jest granie koncertów gdzie się tylko da, ale zarazem pisanie i nagrywanie nowego materiału. Potem możemy zacząć wysyłać płyty do różnego rodzaju wytwórni muzycznych, dystrybutorów, czy managerów. Nie tylko angielskich, ale też polskich, czy w ogóle tych w całej Europie...
Mamy sporo nowych kawałków, jak i też zupełnie nowe aranżacje starych utworów. Wiemy, że będzie to dosyć duży projekt. Będzie w to zaangażowany kwartet smyczkowy i sekcja dęta. Niedługo zaczynamy nagrywać z tym samym producentem, który odpowiedzialny jest za nasz singiel. Wszyscy jesteśmy bardzo podekscytowani, a skutki najprawdopodobniej będzie można usłyszeć w okolicach czerwca, lub lipca tego roku..
Ciągle szukam nowych rzeczy. Na przykład ostatnio słuchałem The Notwist. Dzisiaj natknąłem się na londyński zespół, który nazywa się Portico Quartet i muszę przyznać, że trochę się zakochałem. To nu jazz z rzadko spotykanym instrumentem o nazwie hang, saksofonem, kontrabasem i perkusją. Poza tym codziennie słucham czegoś innego
Więcej o zespole możecie dowiedzieć się na jego myspace, a także kanałach youtube i facebook. Dodatkowo odnośnik do myspace Jakuba Tucholskiego










więcej »



























