Aleksandra Kołosowska: Co sprawiło, że wybrałeś zawód dj’a?
Roberto Antares: Chyba miałem dosyć pracy dla kogoś a poza tym zawsze chciałem być albo dj’em albo kierowcą. Teraz jestem dwa w jednym - wożę się na imprezy i na tych imprezach gram (śmiech).
A.K.: Skąd u Ciebie muzyczna pasja?
R.A.: Szczerze mówiąc nie wiem. Od najmłodszych lat lubiłem muzykę, pasjonowała mnie. Lubiłem też słuchać różnych list przebojów, być na bieżąco. Wiedziałem wtedy jakie utwory są najczęściej słuchane i bardzo lubiane.
A.K.: Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki w zawodzie?
R.A.: Pierwsza impreza jaką zagrałem gdy miałem 17 lat to połowinki mojego kolegi z podstawówki. Generalnie przez niego i dzięki niemu zrobiłem ten pierwszy krok. Był wtedy w szkole średniej i organizował połowinki. Zawsze wiedział, że muzyka jest moją wielką pasją i chyba dlatego zaproponował mi poprowadzenie tej imprezy. Pamiętam, że sprzęt był wtedy kombinowany, trochę stąd trochę stamtąd. Dużo utworów znajdowało się jeszcze na kasetach. Jeden z kolegów przyniósł wieżę DIORY, wszyscy zaopatrzeni byli w jakieś płyty. Musiałem się z tym wszystkim zapoznać dopiero na miejscu bo niestety niczego nie znałem. Miałem mały radiomagnetofon typu „jamnik” do przesłuchiwania kaset. Przez pierwsze dwie godziny moje ręce pociły się, głos drżał – trema dawała o sobie znać. Później jakoś poszło.
A.K.: Spełniasz się w tym co robisz?
R.A.: Chyba tak. Myślę, że gdyby tak nie było to już dawno bym to rzucił i zajął się czymś zupełnie innym.
A.K.: Jakie są według Ciebie plusy zawodu dj’a?
R.A.: Szczerze mówiąc nie wiem jakie są plusy tego zawodu ale wiem jakie są plusy robienia czegoś co się lubi. Jeżeli robi się to co się lubi to robi się to dobrze i wtedy wszyscy są zadowoleni.
A.K.: A co z minusami?
R.A.: Przede wszystkim tzw. „wory” pod oczami (śmiech) no i organizm przestawiony na nocny tryb życia.
A.K.: Moje kolejne pytanie dotyczy właśnie nocnego trybu życia. Nie męczy Cię to?
R.A.: Niejedną osobę nocny tryb życia z pewnością mógłby wykończyć. Mnie natomiast męczy wstawanie ponieważ bardzo lubię życie nocne.
A.K.: Myślisz, że zawód dj’a jest opłacalny?
R.A.: To zależy. Są różne kategorie dj’ów. Są dj’e którzy jeżdżą po całym świecie, mają opłacony przelot, zabierają ze sobą mały klaser z płytami. Nie dźwigają sprzętu, jadą zagrać dwugodzinny set i dostają za to kilka lub kilkanaście tysięcy euro. Jak widać jest to bardzo opłacalne, ale są to dj’e którzy są również producentami.
A.K.: A praca w klubie? Opłaca się?
R.A.: To zależy od klubu. Jeśli jest dobry i ma renomę to na pewno się opłaca.
A.K.: Jakie zabawne sytuacje przytrafiły się Tobie podczas pracy? Jest jakaś, która utkwiła Tobie w pamięci?
R.A.: Jest jedna którą będę pamiętał już zawsze ale niestety nie można zaliczyć jej do zabawnych. Na jednej z imprez które grałem umarł mężczyzna. Chyba zatańczył się na śmierć… Od tego czasu znajomi mówią, że gram „śmiertelnie dobre imprezy”.
A.K.: Każdy dj ma dużo fanek. Jak jest u Ciebie?
R.A.: Nie wiem jak to jest z każdym dj’em. Mnie osobiście zdarzyła się jedna psychopatka. To był chyba bardziej przejaw fanatyzmu. Na pewno do klubu, w którym pracuje przychodzą ludzie przyzwyczajeni do muzyki którą gram i do stylu który prezentuje i myślę, że im się to podoba. Nie wiem czy są to fani. Jeżeli tak hmm… to miłe. Z tego co pamiętam to Ty jesteś moją fanką albo może raczej fanką muzyki, którą gram. Zdaje się, że wspominałaś też kiedyś, że podoba Ci się mój głos. Muzykę zawsze można zmienić, z głosem już jest trudniej.
A.K.: Mówi się również, że dj’e i muzycy mają „swoje” kobiety w każdym mieście do którego przyjeżdżają. Jak to wygląda u Ciebie?
R.A.: Swoje kobiety ma się w domu. U mnie wygląda to tak, że przyjeżdżam, rozładowuje się, gram. Kiedy kończę pakuje sprzęt i wracam do domu. Nie mam czasu na kobiety.
A.K.: Wolisz grać na weselach czy lepsza jest dla Ciebie praca w klubie?
R.A.: Zdecydowanie wolę pracę w klubie. W klubie gra się muzykę, która bardziej mi odpowiada. Wesela są najbardziej wymagającymi imprezami ponieważ trzeba muzycznie zadowolić aż trzy pokolenia. Królują przeboje starsze i polskie hity. Z klubem jest inaczej. Gramy to w czym się najlepiej odnajdujemy. Ludzie wiedzą co jest grane w danym klubie. Każdy klub ma swój klimat. Dzięki temu jest wybór i każdy dobiera sobie miejsce do zabawy w oparciu o swój nastrój danego wieczoru. Na weselu trzeba się ściśle podporządkować oczekiwaniom gości i przede wszystkim Pary Młodej. Idąc do klubu ludzie chcą raczej posłuchać konkretnego stylu, w jakim dj czuje się najlepiej. Można pograć nowości, szeroko pojęte brzmienia house’owe - coś co cieszy moje ucho.
A.K. Jakie są oczekiwania klientów weselnych odnośnie pracy dj’a?
R.A.: Najczęściej żeby był tańszy od orkiestry - to chyba podstawowe kryterium. Wiadomo, że plusem i przewagą dj’a nad orkiestrą jest szerszy repertuar muzyczny i oryginalność brzmienia każdego utworu a nie dowolna interpretacja, która po ewentualnych, przysłowiowych „kilku” kieliszkach może spowodować, że goście myślą „brzmi jakoś znajomo… ale co to jest?”. Oczywiście nie twierdzę, że to reguła z tymi kieliszkami bo jeżeli zespołowi zależy na renomie to się pilnuje. Mam wielki szacunek do zespołów muzycznych, które grają naprawdę a nie tylko udają, że grają gdyż trzeba posiadać umiejętności, których ja nigdy nie posiadłem. Klienci weselni oczekują również tego, żeby bolały ich nogi od tańczenia a nie pupy od siedzenia (śmiech). Oczekują dobrej zabawy, wyczucia ich gustu muzycznego. Z reguły pary przedmałżeńskie, które decydują się na dj’a są nastawione bardziej na muzykę rozrywkową, znane kawałki. Nie chcą słyszeć muzyki biesiadnej i disco polo. Czasem oczywiście przeciwskazań do takiej muzyki również nie ma.
A.K.: Klienci narzucają z góry jakie utwory mają być grane?
R.A.: Dla mnie najważniejszą informacją jest to czego nie grać ponieważ wtedy będę wiedział co zagrać. Zdarza się, że tworzą swoją „playlistę” kilku lub kilkunastu utworów, które – jak mówią – byłoby fajnie gdyby się gdzieś pojawiły. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś napisał mi scenariusz, że ten utwór mam zagrać po tym a ten po tamtym. W takiej sytuacji odmówiłbym udzielenia usługi ponieważ równie dobrze mogliby zrobić playlistę w winampie tak jak oni to widzą a nie jak ja to czuję.
A.K.: Jakie cechy według Ciebie charakteryzują dobrego dj’a?
R.A.: Musi umieć rozbawić ludzi. Powinien potrafić ich wyczuć, wiedzieć przy jakiej muzyce najlepiej się zabawią.
A.K.: Jakiej muzyki słuchasz w zaciszu domowym?
R.A.: Nie mam czasu na słuchanie muzyki w domu. Jedynym miejscem, w którym mogę sobie na to pozwolić jest samochód. Słucham przede wszystkim szeroko pojętej muzyki house, lubię też trance no i oczywiście radyjko.
A.K.: Zastanawia mnie czy dj po pracy ma w ogóle ochotę na słuchanie muzyki.
R.A.: Zawsze ma. Ja najchętniej zasypiałbym ze słuchawkami na uszach.
A.K.: Jaka muzyka jest najbardziej pożądana na imprezach?
R.A.: To zależy od klubu. W każdym klubie jest inny klimat, inne preferencje muzyczne. Do każdego klubu przychodzą z reguły ludzie którzy dany lokal lubią. Często jest tak, że gra się to na co szef pozwala, realizując jego wizje.
A.K.: Jakie są Twoje największe zawodowe marzenia?
R.A.: Chciałbym być na tyle znany, żeby zapraszano mnie na duże imprezy. Pojechać na dwie godzinki z kilkoma płytami pod pachą, skasować kilka tysięcy euro... Hmm… wystąpić jako „Gwiazda wieczoru”… Być może zająć się kiedyś produkcją muzyczną. Potrzeba na to kilku lat a ja nie wiem czy wystarczy mi życia (śmiech).
A.K.: Co w takim razie trzeba zrobić żeby być zapraszanym?
R.A.: Na pewno znajomości pomagają – norma. Bardziej szanuje się dj’a, który jest również producentem czyli robi jakąś swoją muzykę. Jeżeli kawałek zostanie wydany i jest dobry to automatycznie dj robi się też bardziej znany.
A.K.: Opowiedz o swoich planach na najbliższą przyszłość?
R.A.: Nie wiem, okaże się. Na pewno nie zrezygnuje z grania dopóki będzie mi to wychodziło i ludzie będą zadowoleni. Może z czasem zajmę się nagłaśnianiem imprez.
A.K.: Jakie rady dałbyś początkującym dj’om?
R.A.: Przede wszystkim piractwo nie popłaca – kary są wysokie. Dobrze mieć certyfikat poświadczający oryginalność płyt. Poza tym nie brać się za ten fach jeżeli się tego nie czuje i jeżeli rzeczywiście muzyka nie jest pasją. Trzeba sobie również zdawać sprawę z tego, iż dj’owi trudno jest uzyskać pełną akceptację partnerki co do wykonywanej profesji. Prędzej czy później są zgrzyty o to, że np. za długo się śpi albo o to, że towarzystwo kobiet jest zbyt bliskie i zbyt liczne. Wszystkim początkującym dj’om życzę wytrwałości. Ja nie brałem udziału w żadnych kursach itp. Jeżeli się czegoś bardzo chce to trzeba do tego dążyć. A przecież marzenia są po to by je spełniać. No to… GRAMY!!! Spadam za konsolę. Pozdrowienia dla wszystkich. Życzę samych udanych imprez zarówno dj’om jak i tym wszystkim, dla których i dzięki którym jesteśmy.









więcej »



























