John Lennon a właściwie John Wiston Lennon, urodzony 9 października 1940 roku w Liverpoolu, syn Julii i Alfreda Lennonów. Życie młodego Lennona nie było usłane różami. Matka, pomimo zawartego małżeństwa żyła zgodnie z zasadą rock′n′rolla – nie stroniła od alkoholu i mężczyzn, z naciskiem na „mężczyzn”. Gdy dowiedziała się, że jest w ciąży od razu powiadomiła o tym swojego męża, który w tym czasie wyruszył w rejs na Karaiby (był stewardem). Niespełna pięcioletni John przeżył swój pierwszy życiowy koszmar, musiał wybierać pomiędzy matką a ojcem(Julia Lennon postanowiła odejść od męża, bo zakochała się w x mężczyźnie) – wybrał ojca. Jednak, gdy Julia wychodziła z domu z płaczem wybiegł za nią, wtedy pod opiekę wzięła go siostra Julii, Mimi Elizabeth Stanley Smith. Od piątego roku życia John zamieszkał z nią i jej mężem Georgem, na przedmieściach Woolton. Rodzina Smithów wychowywała go jak własnego syna, ciotka Mimi preferowała wychowywanie w twardej dyscyplinie a wuj George skłaniał się ku „łagodniejszym” metodom wychowania. Pomyślelibyście, że człowiek, który pisał tak świetne piosenki, wcale nie był dobry uczniem? Młody John miał problemy z nauką, nie radził sobie w szkole, pomimo tego iż był bystrym chłopcem, częściej przyjmował rolę klasowego klauna niż pilnego ucznia. Wszystko zmieniło się w szkole średniej, gdzie stał się symbolem młodzieńczego buntu, co sprawiło, że zyskiwał coraz większą popularność, ale i w szkole średniej do dobrych stopnii było mu daleko. Na lekcjach często był rozkojarzony, błądził gdzieś w myślach, dużo fantazjował, a swoje fantazje przelewał na kartki w zeszycie, malując i rysując komiksy. Jego wymyślne obrazki szybko zyskały klasową sławę a szczególnie komiks „Daily Howl”.
Czy ktoś z Was miał taki moment „przebłysku” i odnalazł swoją życiową drogę? Dla Johna Lennona tą magiczną chwilą stał się utwór Lonniego Donnegana „Rock Island Line”, gdy po raz pierwszy usłyszał go wiedział, że muzyka jest jego przeznaczeniem. Piosenka Donnegana nie była jedynym przełomem w życiu młodego, przyszłego muzyka. Po śmierci wuja George′a John nawiązał kontakt z matką, która kilkanaście lat wcześniej porzuciła go. Julia zaczęła imponować chłopakowi, była całkowitym przeciwieństwem swojej siostry Mimi. To ona nauczyła go grać na bajo i to ona wspierała go, gdy stawiał pierwsze muzyczne kroki. Ciotka Mimi zawsze powtarzała: „Możesz sobie grać na gitarze, ale nigdy się z tego nie utrzymasz”. Więź, która zaczęła ich łączyć - matkę i syna - nie trwała długo. Lennon przeżył kolejną tragedię, Julia zginęła w wyniku potrącenia przez samochód, to był prawdziwy cios w serce chłopaka, który dopiero nauczł się kochać własną matkę. Od tego momentu życie Johna, jak i sam John zmieniło się.
The Beatles
Początki legendy Betlesów sięgają pierwszego zespołu, który założył Lennon. The Quarryman był pierwszą formcją na bazie której powstało The Beatles. Podczas jednej z prób przyjaciel zespołu, Ivan Vaughan, przyprowadził ze sobą kolegę. Zgadnijcie kim był ów „kolega”. Nie to banalne... Oczywiście to był Paul McCartney! Paul zawsze podziwiał Johna, nie tylko dlatego, że był starszy i potrafił robić świetne show na scenie, ale również podziwiał jego talent muzyczny i często rodziła się między nimi rywalizacja. Jednak to oni dwaj stali się najsławniejszym duetem XX wieku, który stworzył wiele niezapomnianych piosenek. Eleganckie garnitury, grzeczne fryzury i hippisowski styl życia, stały się znakiem rozpoznawczym formacji. Nie myślcie, że John Lennon był grzecznym, młodym człowiekiem, który wszedł w wiek dojrzewania i trochę buntował się. Lubił wypić, zapalić i nie mówię tu o tytoniu i bawić się tak, że często zapominał jak się nazywa.
„Zawsze byłem buntownikiem...z drugiej strony, pragnąłem miłości i akceptacji... nie chciałem być jedynie pyskatym, szlonym poetą i muzykiem. Jednak nie mogę udwać kogoś kim nie jestem” John Lennon
Nie jestem pewna czy zawrotna kariera Beatlesów jest konieczna do opisywania. Myślę, że ktoś kto interesuję się muzyką wie kim byli i jaki repertuar grali, a jeśli nie... coż to nie jest tekst o Beatelsach a o jednym z nich – o Johnie Lennonie.
Zawsze zastanawiałam się, jak kobieta może wpłynąć na życie mężczyzny. Może nie tyle wpłynąć co całkowicie je zmienić, przebudować każdą przeżytą chwilę. W życiu Lennona tą kobietą była... Yoko Ono.
Yoko Ono i jej wpływ na Lennona
W 1966 roku, tuż przed rozpadem The Beatles, John szukał nowej inspiracji, która nie pozwoli mu pozostać w muzycznej śpiączce. I w listopadzie tego samego roku znalazł Yoko Ono, kobietę, która zawładnęła jego życiem. Ono była córką bogatej tokijskiej rodziny i co dziwne dla japońskiej społeczności, rodzina kobiety namawiała ją do aktywnego udziału w sztuce. Lata 60. oraz wolność artystyczna sprawiła, że Yoko zaczęła rozwijać swe awangardowe fascynacje. Z exBeatelsem poznała się podczas prywatnego pokazu „Unfinished Pieces”. Zagłębiając się w historię Lennona, człowiek zadaje sobie wiele pytań, np. dlaczego taki człowiek związał się z dla mnie osobiście – dziwną osobą, przecież on sam na początku ich związku, zachowywał dystans do jej nietypowego stylu życia. Co ciekawe, gdy zostali parą oboje byli w związkach małżeńskich, jak to się mówi „na miłość nie ma bata, nic jej nie powstrzyma”. Yoko Ono aktywnie zaczęła uczestniczyć nie tylko w życiu Lennona, ale i Beatlesów występując z nimi w sesjach zdjęciowych czy nagrywając piosenki.
Nietypowa walka o pokój na świecie
Od momentu poznania Yoko, życie Johna niewątpliwie uległo zmienie, nastąpiło coś w rodzaju przewartościowania, zmiany piorytetów. Yoko miała wpływ także na poglądy polityczne Johna. Gdy w 1968 roku wybuchły zamieszki w Londynie, Paryżu i Waszyngtonie John i reszta Beatlesów nie pozostała obojętna i zaczęli wykorzystywać utwór „All You Need Is Love”, który zapoczątkował kampanię społeczną Lennona przeciwko wojnie. Muzyk i awangardowa artystka pobrali się w 1969 roku, wykorzystując sławę mężczyzny do swojego happeningu. Młoda para postanowiła spędzić miesiąc miodowy w łożku... chwileczkę... nie w taki sposób jak sobie wyobrażacie, nie tak typowo. W amsterdamskim hotelu Hilton rozpoczęli „Bed-in for Peace”, który miał być jasnym przekazem, że nie zgadzają się na warunki jakie dyktuje wojna w Wietnamie. Podczas bed-inowego wydarzenia udzielili mnóstwo wywiadów zarówno dla prasy jak i telewizji, całość została sfilmowana i sfotografowana (poźniej zdjęcia zostały wydane w formie albumu ślubnego „Wedding album”). I pewnie nie o takim miesiącu miodowym myśleliście, a dla Lennona happeningi w stylu bed-in stały się koniecznością do wyrażania własnego zdania i wdrażania planu w stylu: jak zmienić świat na lepsze. Lennon często powtarzał słowa: „give peace a chance”, które później przekształcił w piosenkę, która stała się hymnem ruchu antywojennego. Działania ruchu kontrkulturowego Yoko i Johna stawały się coraz intensywniejsze, muzyk nie szczędził pieniędzy na coraz to nowsze pomysły Ono, finansowo wspierał „szczytne cele”, brał udział w debatach politycznych, protestach ulicznych – otwarcie zaczął głosić swoje poglądy polityczne, które w rzeczywistości były poglądami jego żony.
„Imagine there′s no heaven...” niezapmniane słowa, chyba najpopularniejszej piosenki, którą kiedykolwiek stworzył John Lennon. Inspiracją do „Imagine” była Yoko. Treść utowru opiera się na koncepcji książki „Grapefruit” z 1964 roku. „Imagine” miał być i jest hymnem humanizmu globalnego. Po poznaniu Yoko Ono, Lennon zaczął wierzyć, że ludzie z natury są dobrzy i wystraczy tylko obudzić w nich to dobro, by mogli szerzyć pokój na świecie. W utowrze artysty wszyscy ludzie są jednością, nie ma podziału na klasy, rasę, wyznanie czy narodowość, wystarczy uwierzyć w miłość i tą miłością należy odmienić świat. Po nagraniu albumu „Imagine” kariera muzyka jako działacza politycznego nabrała tempa, zaczął częściej grać koncerty charytatywne, udzielać się w telewizji, debatować z gwiazdami rocka o poprawności politycznej. I zdarzył się moment w którym John Lennon, najzwyczajniej w świecie...wkurzył się. Administracja Nixona podjęła próbę deprotowania go z kraju i to dało mu do myślenia. Pod wpływem walki o możliwość pozostania w kraju, Lennon złagodniał a wraz z nim zarzuty względem radykalnej lewicy.
A teraz specjalnie dla tych, którzy chcą wybrać się do Nibylandii. W 1973 roku, Lennon ogłosił, że chce utowrzyć nowy kraj – Nutopię. Koncepcja nowego państwa opierała się na poglądach z piosenki „Imagine”, a flagą miał być zwykły, biały prostokąt. Polityczna kariera exBeatlesa dobiegła końca, zmęczony ciągłą walką postanowił skupić się na twórczości, która wyrażałaby miłość do swojej żony.
„Kiedy zakochałem się w Yoko, pomyślałem, dobry Boże, czegoś takiego jeszcze nie czułem, to coś zupełnie nowego. To coś więcej niż przebojowa płyta, więcej niż złoto, więcej niż cokolwiek. To jest nie do opisania”. John Lennon
Każde pokolenie ma swojego żołnierza, który walczy o pokój. W latach 60. i 70. był to John Lennon, który jest inspiracją dla wielu po dziś dzień, ale czy każdy pojmuję jego ideę miłości, wolności i wszechwładnego pokoju? Nie jestem pewna czy ja ją pojmuje, czasami odnoszę wrażenie, że od momentu poznania Yoko Ono z Piotrusia Pana stał się wojownikiem w armii, którą stworzyła jego żona. Czy on sam rozumiał ideę pokoju? Oczywiście, że tak, ale jego walka o pokój nie była jedyną motywacją, dzięki niej zapomniał o pechowym dzieciństwie, o śmierci matki, o rozpadzie zespołu, zapomniał o własnej nieśmiałości i otworzył się nad ludzi. Ono była katalizatorem, który uwolnił jego twórczość, a my możemy podziwiać ją do dziś. Nurtuje mnie tylko jedno pytanie: kim DZIŚ byłby John Lennon, gdyby żył? Nadal angażowałby się społecznie a może siedział spokojnie w fotelu przy żonie, czytał poranne wydanie „New York Times′a” i wspominał swoje burzliwe życie.









więcej »



























