Autor: Izabela Czerska
21-09-2011
Keith Mina Caputo w Progresji - relacja z koncertu
Keith Caputo, lider amerykańskiej formacji Life Of Agony zagrał 18. września w warszawskiej Progresji.
Nowojorczyk pojawił się w Warszawie wraz z zespołem The Sad Eyed Ladies, który wbrew pozorom, składa się z samych mężczyzn ;).
Koncert rozpoczął się ze sporym opóźnieniem, co nie wróżyło dobrze, jednak w "barowej" sali Progresji czas umilił mecz siatkówki (Mistrzostwa Europy Mężczyzn) i, oczywiście, złocisty trunek. Po otwarciu magicznych wrot do muzyki wszyscy nieśmiało zaczęli zajmować wygodne miejsca - na podłodze, ławkach, na siedząco i stojąco. Nastał czas oczekiwania. W końcu usłyszeliśmy dźwięk intro, wprowadzającego w nastrój koncertu i już po chwili ujrzeć można było muzyków - Keitha Caputo z kapelą The Sad Eyed Ladies.
Publiczność przywitała gromkimi brawami swojego ulubieńca, który na rozpoczęcie wykonał utwór "Home". Drugim z kolei był kawałek "Dew drop magic", który na dobre wprowadził publikę w atmosferę miłych dla ucha melodii i jakże osobistych tekstów artysty.
W trakcie pierwszych dźwięków tłum osób stojąc w bezruchu i bez słowa po prostu chłonął każdą pojedyńczą nutę; wszyscy byli na tyle cicho, że Caputo sam poprosił swych fanów o trochę hałasu.
Jako przerywnik piosenkę wykonał gitarzysta zespołu The Sad Eyed Ladies, Ryan Oldcastle. Mimo, że jego wokal zdecydowanie nie dorównuje wokalowi Keitha, muzyk zdawał się włożyć całe swoje serce w ten utwór, dzięki czemu brzmiał on niezwykle szczerze. Na tym kawałku nie skończyły się występy solowe - kolejno piosenkę "Hole In The Head" zaśpiewał Keith Caputo. Artysta zaszczycił także warszawskich fanów nowym kawałkiem "Alaska".
Przy następnych utworach publiczność stawała się coraz bardziej ożywiona - podrygując w rytm muzyki niektórzy nucili nawet słowa.
Potem, kiedy już na dobre zapanowało wśród publiki poruszenie, muzycy wykonali utwór "New York City", który zamykał koncert. Bisów niestety nie udało się wywalczyć. Keith Caputo i The Sad Eyed Ladies pokłonili się fanom, po czym opuścili salę Progresji.
Po tym koncercie śmiało mogę potwierdzić, że Keith Caputo to wielki głos w małym ciele (ma podobno około 160 cm wzrostu!), który potrafi urzec nawet tych o zupełnie odmiennym guście muzycznym.
Koncert rozpoczął się ze sporym opóźnieniem, co nie wróżyło dobrze, jednak w "barowej" sali Progresji czas umilił mecz siatkówki (Mistrzostwa Europy Mężczyzn) i, oczywiście, złocisty trunek. Po otwarciu magicznych wrot do muzyki wszyscy nieśmiało zaczęli zajmować wygodne miejsca - na podłodze, ławkach, na siedząco i stojąco. Nastał czas oczekiwania. W końcu usłyszeliśmy dźwięk intro, wprowadzającego w nastrój koncertu i już po chwili ujrzeć można było muzyków - Keitha Caputo z kapelą The Sad Eyed Ladies.
Publiczność przywitała gromkimi brawami swojego ulubieńca, który na rozpoczęcie wykonał utwór "Home". Drugim z kolei był kawałek "Dew drop magic", który na dobre wprowadził publikę w atmosferę miłych dla ucha melodii i jakże osobistych tekstów artysty.
W trakcie pierwszych dźwięków tłum osób stojąc w bezruchu i bez słowa po prostu chłonął każdą pojedyńczą nutę; wszyscy byli na tyle cicho, że Caputo sam poprosił swych fanów o trochę hałasu.
Jako przerywnik piosenkę wykonał gitarzysta zespołu The Sad Eyed Ladies, Ryan Oldcastle. Mimo, że jego wokal zdecydowanie nie dorównuje wokalowi Keitha, muzyk zdawał się włożyć całe swoje serce w ten utwór, dzięki czemu brzmiał on niezwykle szczerze. Na tym kawałku nie skończyły się występy solowe - kolejno piosenkę "Hole In The Head" zaśpiewał Keith Caputo. Artysta zaszczycił także warszawskich fanów nowym kawałkiem "Alaska".
Przy następnych utworach publiczność stawała się coraz bardziej ożywiona - podrygując w rytm muzyki niektórzy nucili nawet słowa.
Potem, kiedy już na dobre zapanowało wśród publiki poruszenie, muzycy wykonali utwór "New York City", który zamykał koncert. Bisów niestety nie udało się wywalczyć. Keith Caputo i The Sad Eyed Ladies pokłonili się fanom, po czym opuścili salę Progresji.
Po tym koncercie śmiało mogę potwierdzić, że Keith Caputo to wielki głos w małym ciele (ma podobno około 160 cm wzrostu!), który potrafi urzec nawet tych o zupełnie odmiennym guście muzycznym.
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Po długich i trudnych zmaganiach się z chorobą zmarł lider i założyciel zespołu Bee Gees - Robin Gibb. Zmarł w wieku 62 lat. >>

Do drugiej wizyty znakomitej amerykańskiej grupy Linkin Park w Polsce coraz bliżej. Z tej okazji wytwórnia Warner przygotowała dla licznych polskich fanów formacji wspaniały prezent. Wybrane tytuły z dorobku Amerykanów można teraz kupić w specjalnej cenie >>

Widzieliście dzisiejsze logo Google? Zmieniło ono swój wygląd i tym razem pragnie uczcić urodziny Roberta Mooga, który stworzył i zbudował pierwszy syntezator. >>

Co łączy Aleksandrę Kurzak - światowej sławy śpiewaczkę operową z Kazikiem Staszewskim - legendą polskiego rocka i O.S.T.R – mistrzem freestyle’u? >>

Dla uczczenia niedawnego wprowadzenia do Rock And Roll Hall Of Fame, grupa Red Hot Chili Peppers postanowiła wydać specjalną, wyłącznie cyfrową EP-kę, na której można usłyszeć covery sześciu klasycznych rockowych piosenek. >>

Bez wątpienia Beyonce jest obecnie jedną z najpopularniejszych, najbardziej rozchwytywanych i najbardziej lśniących gwiazd w show biznesie. >>

Idealna propozycja na sobotnie popołudnie (2 czerwca) – prosto z Danii zjawiskowa Mademoiselle Karen ze swoim zespołem na Pikniku Kulturalnym Gazety “Co Jest Grane” w warszawskiej Królikarni. >>

Kolejna impreza z cyklu Pepsi Rocks to wieczór dedykowany fanom mocnego rocka. Już 29 maja w Hard Rock Cafe Warsaw wspólny koncert zagrają zespołu Chain Reaction oraz Leash Eye. >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter




























