Autor: Jacek Dąbrowski
14-03-2010
Terminal: Tree Of Lie recenzja
Jeśli mam być szczery, jest to jeden z najlepszych debiutów z jakimi ostatnio miałem do czynienia. Fani progresywnego rocka - właśnie przybyli Wam kolejni wizjonerzy i mistrzowie gatunku. Oto Terminal i ich płyta "Tree Of Lie".
Terminal to sześciu chłopaków, którzy spotkali się po to, aby rozruszać dość leniwą scenę polskich progresywnych brzmień. W ciągu ostatnich kilku lat tylko Riverside zdołał się przebić i zyskać sobie rozgłos. Teraz do brzegu rzeki dobija Terminal ze swoją debiutancką płytą. Ich łódź jest sklecona z najwyższej klasy kompozytów, śmiało oprze się wszelkim sztormom, sama wywołując wielkie fale. Muzyka Terminala to wszystko co najlepsze z gry takich zespołów jak Dream Theater czy Pain Of Salvation, okraszone wspaniałym, nowatorskim pomysłem i świetnymi aranżacjami. Chłopaki mają potencjał o czym świadczy brzmienie albumu, które jest w pełni niepolskie. Brzmi dojrzale i po amerykańsku, powiedział na spotkaniu z grupą w EMPiKu jeden z fanów. Klawiszowiec Daniel Grupa pseudonim "Batman" odpowiedział mu krótko: "Takie było założenie". Jak słyszymy, zostało w pełni zrealizowane.
To co jednak podoba mi się najbardziej to długość kawałków. Nie dają nam się znudzić. Zwykle prog-metal czy prog-rock oferuje nam utwory ponad siedmiominutowe, zdarzają się też pozycje mające grubo ponad dwadzieścia minut jak kawałek Dream Theater pod tytułem "The Change Of Seasons". Terminal gra krótkie jak na ten gatunek piosenki, mają średnio po trzy, cztery minuty długości. Najdłuższa "Deep Inside" trwa trochę ponad sześć minut.
Urzekł mnie wokal Daniela Moszczyńskiego. Miałem okazję poznać go na spotkaniu w EMPiKu, chłopak nie wyglądał na kogoś, kto może dysponować tak potężnym głosem. Potężnym, a zarazem chwytliwym i miłym w słuchaniu. Ba, Daniel nawet nie wyglądał jak rockman. Nie liczy się jednak wygląd, a umiejętności, a tych nie możemy wokaliście Terminala odmówić. Uzdolniony wokalnie i potrafiący wykorzystać drzemiącą w nim energię Daniel to kandydat na jednego z najlepszych młodych wokalistów metalowych obecnej dekady. Przyjdzie mu stanąć w szranki z Grześkiem Kowalczykiem z radomskiego rockowego Carriona, ale to już inny gatunek i inna muzyka, co równa się zupełnie innym śpiewaniem.
Kompozycje jak wspomniałem są bardzo dojrzałe i dopracowane. Jacek Rychły, gitarzysta zespołu to perfekcjonista, płyta nie mogła brzmieć średnio. Gitary prowadzone są miękko, a brzmią ciężko, wspaniała kombinacja. Także dużą rolę w zespole odgrywają klawisze. Bez nich nie byłoby Terminala. Subtelne, zawsze obecne w tle, budują linię melodyczną kawałków i wypełniają zbędną lukę. Jest ekonomicznie i na płycie nie ma żadnego zbędnego dźwięku. Chłopaki nie eksperymentują i nie kombinują z dodawaniem masy niepotrzebnych nut. Efekt końcowy jest wyśmienity i polecam tę płytę każdemu melomanowi, nawet temu, kto nie miał do czynienia z cięższą muzą. Głosu Daniela nie pożałujecie, melodii i energii jaką aż pulsuje ta płyta, nie zapomnicie długo.
Warto kilka słów powiedzieć o oprawie graficznej krążka. Okładka z pewnością miałaby szansę na nagrodę w kategorii artwork roku. Jeszcze wspomnicie moje słowa! Przedstawia mroczne, zrujnowane i spowite mgłą futurystyczne miasto, na środku którego wyrasta drzewo kłamstwa, układające się w logo kapeli. Dwa listki, które swą zielenią rozjaśniają szarość świata świadczą o tym, że pod ziemią jeszcze coś żyje, że woda ze źródła dociera do starych korzeni, niosąc ze sobą życiową nadzieję.
Moje ulubione kawałki to z pewnością "The Maze" (genialny refren!) oraz "Brand New Sin", "Afterlife" i tytułowy "Tree of lie", do którego teledysk niedługo zobaczymy. Póki co, na stronie MySpace chłopaków można obejrzeć trailer z "making of". Teledysk na równie wysokim poziomie jak muzyka i artworki. Na równi stoi też promocja, plakaty, gadżety i wykończenie graficzne od strony począwszy, na książeczce tekstów zakończywszy. Kariera zagraniczna? Owszem, czemu nie, nie mamy się czego wstydzić. Z takimi profesjonalnymi projektami śmiało możemy konkurować z zachodnimi produkcjami. Oceniam album na 8,5 na 10.
UTWORY:
1. The Beginning
2. Afterlife
3. Mind Destruction
4. Together Apart
5. Behind The Mask
6. Brand New Sin
7. Deep Inside
8. The Maze
9. Evil Machine
10. Tree Of Lie
11. Game Of War
12. The End
WIDEO:
To co jednak podoba mi się najbardziej to długość kawałków. Nie dają nam się znudzić. Zwykle prog-metal czy prog-rock oferuje nam utwory ponad siedmiominutowe, zdarzają się też pozycje mające grubo ponad dwadzieścia minut jak kawałek Dream Theater pod tytułem "The Change Of Seasons". Terminal gra krótkie jak na ten gatunek piosenki, mają średnio po trzy, cztery minuty długości. Najdłuższa "Deep Inside" trwa trochę ponad sześć minut.
Urzekł mnie wokal Daniela Moszczyńskiego. Miałem okazję poznać go na spotkaniu w EMPiKu, chłopak nie wyglądał na kogoś, kto może dysponować tak potężnym głosem. Potężnym, a zarazem chwytliwym i miłym w słuchaniu. Ba, Daniel nawet nie wyglądał jak rockman. Nie liczy się jednak wygląd, a umiejętności, a tych nie możemy wokaliście Terminala odmówić. Uzdolniony wokalnie i potrafiący wykorzystać drzemiącą w nim energię Daniel to kandydat na jednego z najlepszych młodych wokalistów metalowych obecnej dekady. Przyjdzie mu stanąć w szranki z Grześkiem Kowalczykiem z radomskiego rockowego Carriona, ale to już inny gatunek i inna muzyka, co równa się zupełnie innym śpiewaniem.
Kompozycje jak wspomniałem są bardzo dojrzałe i dopracowane. Jacek Rychły, gitarzysta zespołu to perfekcjonista, płyta nie mogła brzmieć średnio. Gitary prowadzone są miękko, a brzmią ciężko, wspaniała kombinacja. Także dużą rolę w zespole odgrywają klawisze. Bez nich nie byłoby Terminala. Subtelne, zawsze obecne w tle, budują linię melodyczną kawałków i wypełniają zbędną lukę. Jest ekonomicznie i na płycie nie ma żadnego zbędnego dźwięku. Chłopaki nie eksperymentują i nie kombinują z dodawaniem masy niepotrzebnych nut. Efekt końcowy jest wyśmienity i polecam tę płytę każdemu melomanowi, nawet temu, kto nie miał do czynienia z cięższą muzą. Głosu Daniela nie pożałujecie, melodii i energii jaką aż pulsuje ta płyta, nie zapomnicie długo.
Warto kilka słów powiedzieć o oprawie graficznej krążka. Okładka z pewnością miałaby szansę na nagrodę w kategorii artwork roku. Jeszcze wspomnicie moje słowa! Przedstawia mroczne, zrujnowane i spowite mgłą futurystyczne miasto, na środku którego wyrasta drzewo kłamstwa, układające się w logo kapeli. Dwa listki, które swą zielenią rozjaśniają szarość świata świadczą o tym, że pod ziemią jeszcze coś żyje, że woda ze źródła dociera do starych korzeni, niosąc ze sobą życiową nadzieję.
Moje ulubione kawałki to z pewnością "The Maze" (genialny refren!) oraz "Brand New Sin", "Afterlife" i tytułowy "Tree of lie", do którego teledysk niedługo zobaczymy. Póki co, na stronie MySpace chłopaków można obejrzeć trailer z "making of". Teledysk na równie wysokim poziomie jak muzyka i artworki. Na równi stoi też promocja, plakaty, gadżety i wykończenie graficzne od strony począwszy, na książeczce tekstów zakończywszy. Kariera zagraniczna? Owszem, czemu nie, nie mamy się czego wstydzić. Z takimi profesjonalnymi projektami śmiało możemy konkurować z zachodnimi produkcjami. Oceniam album na 8,5 na 10.
UTWORY:
1. The Beginning
2. Afterlife
3. Mind Destruction
4. Together Apart
5. Behind The Mask
6. Brand New Sin
7. Deep Inside
8. The Maze
9. Evil Machine
10. Tree Of Lie
11. Game Of War
12. The End
WIDEO:
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Po długich i trudnych zmaganiach się z chorobą zmarł lider i założyciel zespołu Bee Gees - Robin Gibb. Zmarł w wieku 62 lat. >>

Do drugiej wizyty znakomitej amerykańskiej grupy Linkin Park w Polsce coraz bliżej. Z tej okazji wytwórnia Warner przygotowała dla licznych polskich fanów formacji wspaniały prezent. Wybrane tytuły z dorobku Amerykanów można teraz kupić w specjalnej cenie >>

Widzieliście dzisiejsze logo Google? Zmieniło ono swój wygląd i tym razem pragnie uczcić urodziny Roberta Mooga, który stworzył i zbudował pierwszy syntezator. >>

Co łączy Aleksandrę Kurzak - światowej sławy śpiewaczkę operową z Kazikiem Staszewskim - legendą polskiego rocka i O.S.T.R – mistrzem freestyle’u? >>

Dla uczczenia niedawnego wprowadzenia do Rock And Roll Hall Of Fame, grupa Red Hot Chili Peppers postanowiła wydać specjalną, wyłącznie cyfrową EP-kę, na której można usłyszeć covery sześciu klasycznych rockowych piosenek. >>

Bez wątpienia Beyonce jest obecnie jedną z najpopularniejszych, najbardziej rozchwytywanych i najbardziej lśniących gwiazd w show biznesie. >>

Idealna propozycja na sobotnie popołudnie (2 czerwca) – prosto z Danii zjawiskowa Mademoiselle Karen ze swoim zespołem na Pikniku Kulturalnym Gazety “Co Jest Grane” w warszawskiej Królikarni. >>

Kolejna impreza z cyklu Pepsi Rocks to wieczór dedykowany fanom mocnego rocka. Już 29 maja w Hard Rock Cafe Warsaw wspólny koncert zagrają zespołu Chain Reaction oraz Leash Eye. >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter


























