Chain Reaction: Cutthroat Melodies recenzja
Autor: Krzysiek Konarski
10 Marca 2010, aktualizacja 2010-03-10 20:48:12
Oceń tekst:  4
Zapraszamy na pierwszą w sieci recenzję najnowszego dziecka metalowców z Warszawy.
img
materiał promocyjny
Jeśli słuchacie metalu lub podobnych gatunków, na pewno spotkaliście się już z nazwą Chain Reaction. Ta warszawska kapela działa od 2002 roku, sukcesywnie atakując sceny całej Polski. Bardzo prawdopodobne, że dzielili klubowe deski razem z innymi zespołami, które lubicie. Wydawniczo, też nie można mówić o braku doświadczenia, gdyż mają na swoim koncie demko "Id" i debiutancki album "Vicious Circle" z 2008 roku, który wydany został nakładem niezależnej włoskiej wytwórni Kolony Records. Ten label będzie odpowiedzialny także za najnowsze dzieło stołecznej piątki. Chłopaki szukają polskiego wydawcy, jednak dopóki on się nie znajdzie, będziecie mogli zamówić "Cutthroat Melodies" bezpośrednio poprzez stronę zespołu lub na jednym z koncertów grupy. A premiera już w maju.

Na swoim MySpace napisali, że grają thrash/hardcore, thrash owszem, ale ja na najnowszym krążku żadnego hc nie słyszę. Określiłbym ich raczej jako przedstawicieli nowoczesnego metalu. Groove z thrashowymi korzeniami i małą sympatią w stronę melodyjnego deathu. Całość sprawnie zagrana, dużo melodyjnych, tnących riffów, zwolnień, krzyczanych zwrotek, melodyjnie śpiewanych refrenów i perkusji nie stroniącej od podwójnej stopy. Myślę, że tak najlepiej można określić w jakim stylu porusza się Chain Reaction. Poziomem też nie odbiegają od innych modern-metalowych kapel z zachodu.  

Co do produkcji to niemożna jej nic zarzucić. Zresztą odpowiada za nią Tomasz Zalewski, który zajmował się też takimi zespołami jak Frontside, Totem czy Horrorscope. Może to dlatego chłopaki od razu skojarzyli mi się właśnie z Totemem. Album brzmi bardzo dobrze i selektywnie. Całość jest też bardzo spójna. Nic nam się tu nie wybija na minus spośród kompozycji. Większość kawałków jest zagrana w podobnym stylu. Zauważyłem też ostatnio taką tendencję w ułożeniu utworów na albumach, że im bardziej brniemy w głąb płyty tym gorsze piosenki trafiają do naszych uszu. Na "Cutthroat Melodies" jest odwrotnie, moim zdaniem druga jej część jest zdecydowanie lepsza.  

Co wyróżnia się pozytywnie to akustyczna wstawka pod koniec utworu "Insomnia Revised/H.B. Woodrose". Mamy przez to chwilę odpoczynku od tego co zazwyczaj serwuje Chain Reaction. Ułatwia ona też nawigacje na płycie, dzieli ją na połowy. Inny utwór, który różni się od reszty to "When Road & Booze Collide". Chyba najlepszy z całej płyty. Czuć w nim ducha rock’n’rolla, co z resztą można bez problemu wywnioskować po tytule kawałka czy w linijkach tekstu w stylu "We don’t care what we pour in our throats that’s for sure". Jeszcze z motywów, które pozostały mi wgłowie po przesłuchaniu najnowszego dziecka Chain Reaction to refren "Intra Vires".

Solówki są na bardzo różnych poziomach. W "When Road & Booze Collide" jest taka jaka powinna być. Jak przesłuchiwałem ten utwór po raz pierwszy to pomyślałem: jeszcze brakuje tylko takiej czaderskiej, rock’n’rollowej solówki. Po chwili ją dostałem. Za to solo w kawałku "Elder Thrived" zupełnie mi się nie podoba. I tak na całej płycie, kwestia gustu.

Najbardziej razi mnie jednak wokal. Nigdy nie byłem fanem wokaliz na wpół krzyczących na wpół melodyjnych. Moim zdaniem przydało by się tu trochę więcej growli i screamów na wyższych rejestrach. Pojawiają się one na płycie, jednak bardzo rzadko. Jeszcze jedna uwaga: wokalista powinien popracować nad akcentem, może nie przeszkadza on przy pobieżnym przesłuchaniu, jednak wybija się on przy dokładniejszym wsłuchaniu się. Jako przykład można przywołać szósty utwór na krążku.

Niestety nie udało mi się wniknąć bardziej w  warstwę liryczną płyty. Gdyż wersja promocyjna albumu nie została w nie opatrzona. Jednak przy odrobinie wysiłku można spróbować je wychwycić, bo wokalista wyśpiewuje je zazwyczaj wyraźnie.

"Cutthroat Melodies" nie podcięły mi gardła swoimi dźwiękami, ale jest to ciężkie zadanie jak uwielbia się kapele w stylu Converge czy See You Next Tuesday. Oceniam album na mocne 6,66. Może nie jest to album do którego będę wracał, wynika to jednak z moich preferencji muzycznych, które jeśli chodzi o cięższe brzmienia zwracają się w stronę gatunków, które mają zakończenie "core" w swojej nazwie. Jednak bez wyrzutów sumienia poleciłbym "Cutthroat Melodies" fanom takich zespołów jak DevilDriver,  Lamb of God, Machine Head czy nasz polski Totem.

Ocena: 6,66/10

Tracklista:
1. Twinge
2. Prime Integres
3. God Lives Too Long
4. Elder Thrived
5. Insomnia Revised/H.B. Woodrose
6. Class ‘a’ Prisoner
7. Projecting. AM
8. No Logo
9. When Road & Booze Collide
10. Intra Vires
11. Even If



Dodaj materiał na:   
wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Komentarze (0)
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Podobne materiały
Maja.bloog.pl recenzja książki
F1 2010 i RUSE oraz Civilization V ocenione
Sonic Adventure we wrześniu na Xbox Live
Crackdown 2 już jutro DLC
F1 2010 gra a rzeczywistość
Copyright © 2009-2010 StacjaKultura.pl   Reklama |  Kontakt |  Mapa serwisu |  Polityka prywatności |  Zasady korzystania z serwisu |  Partnerzy |  rss RSS