Mój mąż określił płytę jednym słowem: "soundtrack". O ile można skinąć w zrozumieniu głową, pamiętając o filmowej produkcji, która weszła w ostatnią fazę realizacji, o tyle należy od razu zaznaczyć jasno: utwory czysto filmowe są na płycie zaledwie 2 z 13. Pozostała jedenastka to stary, dobry Nightwish wzbogacony o nowe inspiracje i pomysły. (Męża pocieszyłam: do wydania, które wpadło mi w ręce, załączona była płyta ze wszystkimi ścieżkami w wersji instrumentalnej. Chcecie soundtrack? Proszę.) Na płycie nie zabraknie więc chórów (z dziecięcymi włącznie), orkiestry z całym dobrodziejstwem inwentarza, brutalnego, ale i łagodnego głosu Marco, melodyjnego wokalu Anette, który też nierzadko zaskoczy (o tym później). Posłuchamy gitarowych solówek Emmpu, perkusja Jukki i klawisze Tuomasa dopełnią przekaz. Obok typowo "nightwishowych" linii melodycznych płyta pobrzmiewa - po raz kolejny - irlandzkim folkiem oraz muzyką - jak chciał mój małżonek - filmową. "Imaginaerum" to jednak tak różnorodny zbiór, że stosowanie uogólnień wydaje się nie oddawać jego specyfiki. Pokusiłam się więc o skomentowanie każdego utworu z osobna. Skłonna jestem zaryzykować stwierdzenie, że na tej płycie każdy znajdzie coś dla siebie.
Płytę otwiera "Taikatalvi", jedyny utwór na krążku w języki fińskim. Wsłuchujemy się w nakręcaną - jak dziecięca pozytywka - balladę. Króluje tutaj melodyjny głos Marco (słuchaczy "w temacie" fakt nie dziwi, pan Hietala miał już wcześniej możność prezentować swoje umiejętności).
Płynnie następuje przejście do "Storytime", pierwszego singla zresztą. Teledysk nawiązuje do całości, zapowiadając film. I tak chyba należy odczytywać sam utwór: jako swoiste preludium. Wszak to czas snucia opowieści. Kawałek jakoś szczególnie nie zaskakuje, doskonale spaja się z poprzedzającymi go dokonaniami grupy, oddaje jej charakter.
Podobnie "Ghost River", choć ten utwór sygnalizuje już to, z czym będziemy mieć do czynienia później. Wokale Anette i Marco uzupełniają się w opowieści, którą kontynuuje chór dziecięcy. Nie bez powodu zresztą, postać dziecka wydaje się w realizacji niezwykle istotna, co znajduje wyraz w tekstach, ale i prezentowanych w teledysku urywkach scen filmowych.
"Slow, Love, Slow" to majstersztyk. To też pierwszy utwór, który rzeczywiście zaskakuje. Wsłuchujemy się w leniwą, zamgloną melodię jazzową rodem z paryskiego kabaretu/baru. Anette wodzi głosem na pokuszenie, niemalże hipnotyzując towarzyszącego jej momentami w tle Marco i odgrywając femme fatale. Obecność basu (nie gitary basowej, ale kontrabasu) i trąbki podkreślają charakter utworu. Pojawiający się pod koniec fortepian udramatycznia linię melodyczną, czyniąc całość jeszcze bardziej wymowną.
W "I Want My Tears Back" słychać celtyckie inspiracje. Co ciekawe, nawiązano do Szmaragdowej Wyspy nie tylko za pośrednictwem tradycyjnych dla irlandzkiej muzyki instrumentów, ale również z pomocą... Emppu. Tym samym ten "mały człowieczek" udowodnił swoją wielkość i wartość warsztatu.
Utwór szósty, "Scaretale", stanowi esencję mrocznych opowieści dla dzieci. Znajdziemy tu namiastkę Jasia i Małgosi z zaproszeniem do cyrku Pinokia, zakończone niepokojącą grą osamotnionej katarynki. Jeśli dołączymy dziecięce chórki, z początku nucące piosenkę, przy końcu utworu o niknących w echu głosach... Otrzymujemy wyprawę w krainę wyobraźni rodem z sennego koszmaru.
"Arabesque" stanowi pierwszy przykład muzyki filmowej. Dzięki zastosowaniu bębnów (i, bodajże, talerzy) odnosimy wrażenie konnej podróży, przemierzania krain - może arabskich? (Jak kazałyby przypuszczać niektóre partie melodyczne.) Chór, stanowiący tło w niektórych miejscach, udramatycznia kompozycję, całość czyniąc jeszcze bardziej dynamiczną.
"Turn Loose The Mermaids" - wedle słów Tuomasa "celtycka ballada". Delikatny, spokojny głos Anette zachęca do odpoczynku zmęczonego podróżnika (czarownika?). Piękny utwór przepełniony emocjami.
"Rest Calm" wchodzi mocnym tąpnięciem, niejako wyrywając z czułego, sennego omdlenia przy utworze poprzednim. Mamy tutaj krzykliwego Marco i refren, którego łagodność (oddana również z pomocą głosu Anette) zdaje się przywodzić na myśl ujęte w tekście "wspomnienia spoczywającego we mnie, spoczywającego we śnie". Utwór melancholijny, w pewnym sensie tchnący sentymentalizmem.









więcej »



























