Autor: Katarzyna Radzymińska
06-12-2011
Lenny Kravitz - Black And White America recenzja płyty
„Black and White America” to dziewiąty, studyjny album Lenny′ego Kravitza. Piosenkarz twierdzi, że płytą chciał powrócić do korzeni - podkreślić co jest dla niego ważne. Poprzez muzykę opisał swoją biało – czarną Amerykę.
„Black And....” została nagrana w iście funkowym stylu. Możemy usłyszeć charakterystyczne gitarowe riffy, rytmiczne sekcje dęte oraz mocne perkusyjne dźwięki. Krążek otwiera tytułowa piosenka, która niejako jest wstępem do amerykańskiej opowieści. Na szesnastu utworach możemy wyróżnić kilku artystów na których wzorował się (bądź nie) Lenny Kravitz, znajdziemy tu styl Jamesa Browna, Marvina Gaye′a, Prince′a, Quincy’ego Jonesa, co fanów wcale nie zdziwi, bo sam wokalista podkreśla, że wyżej wymienieni należeli do jego ulubionych wykonawców. Proces nagrywania wspomogli między innymi gitarzysta Craig Ross, nowoorleański jazzman Trombone Shorty i DJ Military a utwory powstawały w różnych zakątkach świata.
Słuchając od pierwszej pozycji, album nie nastrajał mnie pozytywnie. Ot, proste, rytmiczne melodie, które jak szybko wpadły w ucho tak szybko z drugiej strony wyleciały. Zmieniło się to dopiero przy piosence „Liquid Jesus”, którą Lenny zaśpiewał... falsetem. Jest to jeden z niewielu utworów na tej płycie, które sprawiają, że kołyszę się w rytm wyśpiewywanych słów. A potem następuje „Rock Star City Life” - kawałek idealny do reklamy, np. jeansów lub chłodzącego napoju prezentowanego na kalifornijskich plażach, ale nie żeby słuchać go na zasadzie „non stop”.
Po kalifornijskich plażach (kalifornijskie plaże? Jakże to okrutnie brzmi w grudniu w Polsce), przenosimy się w latynoskie rytmy dzięki „Boongie Drop” z gościnnym udziałem Jaya-Z. Uuu latina z rapem. Kavitz zaskakuje słuchaczy różnorodnością kompozycji, bo fakt, że jest bardzo dobrym kompozytorem, każdy wie. I tak natrafiamy na kolejny utwór, który o ile moja starość mnie nie zawodzi, stał się radiowym hitem w Polsce a mowa o „Stand”. Potem mamy dalej soulowo – funkową mieszankę, którą przełamują genialne ballady „I Can′t Be Without You” czy „Looking Back For Love”. I tak dalej i tak dalej. Opisywanie, każdego utworu mija się z celem, bo z szesnastu piosenek co najmniej dziesięć jest potencjalnymi hitami, a resztę można z czystym sumieniem pominąć.
Większość fanów zawiodła się „Black and White America”. Powód? Ano Lenny Kravitz jako producent, kompozytor, autor tekstów i giatrowy hipis miał trudny orzech do zgryzienia tworząc ten album. A album nie jest o problemach związanych z rasizmem, ale przedstawia czarno – białe dzieje muzyki, czyli to co dla artysty było i podejrzewam jest cenne. Nie jest to dzieło na miarę albumów z utworami typu „Fly Away”, „Baptized” czy „Again”, ale z całą pewnością jest to płyta, która definiuje go jako wokalistę z ponad dwudziestoletnim stażem. Na „Black And...” Kravitz udowadnia, że jego „czarna” strona muzyki jest nadal perfekcyjna, jednak ta biała nieszczególnie zachwyca i obniża poziom prezentowanych utworów. Co nie zmienia faktu, że do płyty powrócę nie raz.
Ocena: 7/10
Słuchając od pierwszej pozycji, album nie nastrajał mnie pozytywnie. Ot, proste, rytmiczne melodie, które jak szybko wpadły w ucho tak szybko z drugiej strony wyleciały. Zmieniło się to dopiero przy piosence „Liquid Jesus”, którą Lenny zaśpiewał... falsetem. Jest to jeden z niewielu utworów na tej płycie, które sprawiają, że kołyszę się w rytm wyśpiewywanych słów. A potem następuje „Rock Star City Life” - kawałek idealny do reklamy, np. jeansów lub chłodzącego napoju prezentowanego na kalifornijskich plażach, ale nie żeby słuchać go na zasadzie „non stop”.
Po kalifornijskich plażach (kalifornijskie plaże? Jakże to okrutnie brzmi w grudniu w Polsce), przenosimy się w latynoskie rytmy dzięki „Boongie Drop” z gościnnym udziałem Jaya-Z. Uuu latina z rapem. Kavitz zaskakuje słuchaczy różnorodnością kompozycji, bo fakt, że jest bardzo dobrym kompozytorem, każdy wie. I tak natrafiamy na kolejny utwór, który o ile moja starość mnie nie zawodzi, stał się radiowym hitem w Polsce a mowa o „Stand”. Potem mamy dalej soulowo – funkową mieszankę, którą przełamują genialne ballady „I Can′t Be Without You” czy „Looking Back For Love”. I tak dalej i tak dalej. Opisywanie, każdego utworu mija się z celem, bo z szesnastu piosenek co najmniej dziesięć jest potencjalnymi hitami, a resztę można z czystym sumieniem pominąć.
Większość fanów zawiodła się „Black and White America”. Powód? Ano Lenny Kravitz jako producent, kompozytor, autor tekstów i giatrowy hipis miał trudny orzech do zgryzienia tworząc ten album. A album nie jest o problemach związanych z rasizmem, ale przedstawia czarno – białe dzieje muzyki, czyli to co dla artysty było i podejrzewam jest cenne. Nie jest to dzieło na miarę albumów z utworami typu „Fly Away”, „Baptized” czy „Again”, ale z całą pewnością jest to płyta, która definiuje go jako wokalistę z ponad dwudziestoletnim stażem. Na „Black And...” Kravitz udowadnia, że jego „czarna” strona muzyki jest nadal perfekcyjna, jednak ta biała nieszczególnie zachwyca i obniża poziom prezentowanych utworów. Co nie zmienia faktu, że do płyty powrócę nie raz.
Ocena: 7/10
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Po długich i trudnych zmaganiach się z chorobą zmarł lider i założyciel zespołu Bee Gees - Robin Gibb. Zmarł w wieku 62 lat. >>

Do drugiej wizyty znakomitej amerykańskiej grupy Linkin Park w Polsce coraz bliżej. Z tej okazji wytwórnia Warner przygotowała dla licznych polskich fanów formacji wspaniały prezent. Wybrane tytuły z dorobku Amerykanów można teraz kupić w specjalnej cenie >>

Widzieliście dzisiejsze logo Google? Zmieniło ono swój wygląd i tym razem pragnie uczcić urodziny Roberta Mooga, który stworzył i zbudował pierwszy syntezator. >>

Co łączy Aleksandrę Kurzak - światowej sławy śpiewaczkę operową z Kazikiem Staszewskim - legendą polskiego rocka i O.S.T.R – mistrzem freestyle’u? >>

Dla uczczenia niedawnego wprowadzenia do Rock And Roll Hall Of Fame, grupa Red Hot Chili Peppers postanowiła wydać specjalną, wyłącznie cyfrową EP-kę, na której można usłyszeć covery sześciu klasycznych rockowych piosenek. >>

Bez wątpienia Beyonce jest obecnie jedną z najpopularniejszych, najbardziej rozchwytywanych i najbardziej lśniących gwiazd w show biznesie. >>

Idealna propozycja na sobotnie popołudnie (2 czerwca) – prosto z Danii zjawiskowa Mademoiselle Karen ze swoim zespołem na Pikniku Kulturalnym Gazety “Co Jest Grane” w warszawskiej Królikarni. >>

Kolejna impreza z cyklu Pepsi Rocks to wieczór dedykowany fanom mocnego rocka. Już 29 maja w Hard Rock Cafe Warsaw wspólny koncert zagrają zespołu Chain Reaction oraz Leash Eye. >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter


























