Tymczasem ACTA, gdyby weszła w życie, niczego w polskim prawie by nie zmieniła. Polskie prawo, obowiązujące od dawna, jest bardziej restrykcyjne niż zalecenia umowy.
ACTA, czyli Anti Counterfeiting Trade Agreement (Umowa handlowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrabianymi) wymierzona jest w kraje, w których nie obowiązują odpowiednie przepisy o ochronie własności intelektualnej lub się ich w patologicznej skali nie przestrzega. W istocie dotyczy głównie obrotu fałszywymi lekami i podrabianymi towarami oraz tzw. piractwa cyfrowego. Polska, na szczęście, do takich krajów nie należy.
Dyskusja na temat tego, czy Polska powinna ratyfikować tę umowę czy nie, w rzeczywistości dotyczyła czegoś zupełnie innego: w jaki sposób jest, a w jaki powinien być uregulowany kanon zachowań w internecie. Z jednej strony – czy ochrona prawa własności nie naruszy prawa do wolności użytkowników sieci? Z drugiej strony – czy nieodwracalne już standardy zachowań w sieci nie naruszają cudzych praw intelektualnych?
Są to kluczowe pytania wynikające z faktu, że rzeczywistość technologiczno-społeczna znacznie wyprzedziła systemy prawne. Brak jasnych reguł spowodował poczucie zagrożenia większości internautów, którzy nawet jeśli chcą, to zazwyczaj nie są w stanie zorientować się, jakie ich zachowania są dozwolone, a na jakie przewidziany jest paragraf. System norm prawnych w tej dziedzinie daleki jest od czarno-białej przejrzystości, jak np. Kodeks karny czy Prawo o ruchu drogowym. Warto przy tym podkreślić, że budzący największe kontrowersje art. 27 ACTA dotyczy nielegalnego obrotu w internecie, lecz jedynie w zakresie udostępniania/sprzedaży, a nie osobistego użytku. Środki obecnie przewidziane w polskim prawie to głównie środki zabezpieczające zawarte w Kodeksie Postępowania Cywilnego, Prawie autorskim oraz własności przemysłowej.
Te przepisy pozostawiają jednak wiele do życzenia i ustawodawca powinien je zaktualizować i dostosować do rzeczywistości. Przyznał to zresztą sam minister administracji i cyfryzacji Michał Boni, który powiedział we wtorek 15 lutego, że polskie władze muszą wyciągnąć dobrą lekcję z doświadczenia ACTA i przyśpieszyć prace nad nowymi rozwiązaniami. Jego zdaniem obszary, na temat których trzeba dyskutować, to m.in. prawo autorskie, legislacja, mechanizmy konsultacyjne.
Zatem istotą problemu jest nie ACTA, ale brak jasnych reguł i rzetelnej informacji o tym co wolno, a czego nie wolno w internecie oraz za jakie zachowanie jaka grozi kara. Państwo jest obowiązane taką informację zapewnić swoim obywatelom, by nade wszystko gwarantować im poczucie bezpieczeństwa.
Na zlecenie BCC Kancelaria Prawna Świeca i Wspólnicy opracowała opinię nt. ACTA, której główne wnioski znajdują się poniżej:
Wnioski nt ACTA:










więcej »

























