Na Koreę! To właśnie z Koreańską Komisją użerają się twórcy Diablo III. Problem pojawia się przy słynnym internetowym domu aukcyjnym, którego Blizzard chce używać jako systemu wymian pomiędzy graczami Diablo. Komisja z Korei uważa, że może być to uznane jako hazard, a to z kolei sprawia, iż członkowie tej komisji mogą całkiem zbanować Diablo III w ich kraju.
Przedstawiciele Blizzard kilkakrotnie ostatnio podróżowali do Korei na rozmowy. Już dwa razy ich projekty zostały odrzucone i Blizzard szykuje już kolejny, by go przedstawić komisji. To powoduje też, że na razie o premierze możemy zapomnieć.
Nasuwać się może pytanie, dlaczego jeden kraj azjatycki potrafi wstrzymać premierę gry? Po pierwsze twórcy chcieliby wydać grę na cały świat od razu, a problemy w jednym kraju mogą to uniemożliwić. Po drugie nie lekceważcie Korei! To państwo jest bardzo ważne dla Blizzard, może nawet najważniejsze w całej Azji. Korea jest zakochana w grach tej firmy, tam autentycznie co trzecia osoba mogłaby być fanem Diablo lub StarCrafta. Mają oni też oficjalną ligę StarCrafta i traktują to jako sport narodowy, a telewizje całego kraju transmitują rozgrywki zupełnie jak w Polsce transmituje się mecze piłkarskie, czy gale boksu.
Developerzy nie odpuszczą sobie Koreańskiej publiczności, gdyż jest ona pewnym targetem. Komisji i tak już udało się troszkę namieszać i np. Blizzard zrezygnował z opcji kupowania złota w Diablo za prawdziwą gotówkę (i vice versa!). Zobaczymy czy uda im się przeforsować grę.
Jak już wspomniałem, producent pragnie globalnej premiery tytułu. Dodatko Blizzard zaznacza, że każdy kraj otrzyma tę samą wersję i zawartość, a więc wszelkie zmiany jakie firma przyszykuje dla Korei obowiązywać będą także u nas. Zatem "Wińcie Koreę!" - przypomniało mi się z South Park′a:
Naturalnie, traktujcie to co mówię z lekkim przymrużeniem oka. Ja sam jestem przeciwny pomysłowi z domem aukcyjnym, więc nie będę wieszał psów na Koreańczykach. Tak naprawdę czym jest dom aukcyjny? Kolejnym sposobem na zarabianie kasy - Blizzard po Diablo II zrozumiał, że gracze wymieniają ze sobą przedmioty za realne pieniądze i tworzy się wirtualna ekonomia. Ów dom aukcyjny to nic innego jak próba przekierowania zysków z serwisów takich jak Allegro, czy Ebay prosto do kieszeni twórców. Nie jest to może nie fair, ale jest jawną oznaką pazernej zazdrości. Firma poczuwa przecież prawo do pobierania prowizji od każdej transakcji, co nie? Dlatego z systemu tego nie zamierza rezygnować. W rezultacie kombinuje i przedłuża wydanie gry, byle by tylko żaden inny serwis aukcyjny nie miał możliwości zyskać na ich produkcji.
Swoją drogą ciekawe jak to ma się do naszego kraju? Ustawa anty-hazardowa zrobiła u nas całkowite spustoszenie. Myślicie, że gdy Diablo III przykuje uwagę sejmu także za nie się wezmą? Zabawna to by była myśl, iż delegacja z Blizzard przyjeżdza debatować z naszymi politykami żeby nie zakazywali dystrybucji gry...










więcej »

























