Devil May Cry to długa seria z tradycjami. Jednak od kiedy zapowiedziano jej reboot większość długoletnich fanów postanowiła wyrazić swoje niezadowolenie w najróżniejszy sposób. Jak się okazuje kilku z nich postanowiło użyć także gróźb pozbawienia życia!
Głównym powodem niezadowolenia jest fakt, że firma Capcom, produkująca grę od lat, postanowiła oddać pałeczkę studiu Ninja Theory. Ninja Theory nie cieszy się zbytnim uznaniem wśród graczy, a na końcie ma tylko Heavenly Sword i Enslaved: Odyssey to the West. Aczkolwiek prawdziwa fala nienawiści wylała się dopiero gdy Ninja Theory postanowiło namieszać z designem Dantego i zupełnie zmienić jego wygląd. Ta kropla przelała czarę goryczy. Jednak groźby śmiertelne to chyba zbyt wiele...
Tameem Antoniades z ekipy zajmującej się grą stwierdził, że był przygotowany na tę nienawiść. "Więc byłem w połowie przygotowany, ale muszę powiedzieć, że oczy mi się otworzyły gdy zobaczyłem jak kreatywnie ludzię potrafią wyrażaź swoją nienawiść. Nie spodziewaliśmy się gróźb karalnych w postaci komiksów, czy anty-DmC piosenek death mealowych."
Tameem dodaje, że przemyślał wiele spraw odnośnie DmC(nie wiadomo czy "pod presją", ale nie sądzę), lecz na razie nie może się wycofać z niektórych decyzji, więc wszyscy powinni czekać na następny zwiastun. Twierdzi również, iż ta cała nieprzyjemna sytuacja z groźbami zadziałała pozytywnie na aspekt marketingowy - "hejterzy" rozpromowali tą aferą nowy Devil May Cry i teraz tytułem interesuje się znacznie większe grono osób.
Od Capcomu nie usłyszeliśmy jednak żadnej większej odpowiedzi. "Groźby pozbawienia życia są niecywilizowane" mówi Capcom. Ironicznie firma ta nigdy nie przejmowała się tym co robią fani, jak widać również gdy robią rzeczy ewidentnie niedozwolone.
Nie wszystkie decyzje developerów będą się ludziom podbać, jednak zastraszanie jest stanowczą przesadą. Wystarczyłoby gry po prostu nie kupować, a w skrajnych przypadkach stworzyć jakieś ugrupowanie fanowskie na facebooku lub podobnym serwisie, które bojkotowało by grę. Taka forma protestu z pewnością lepiej by była wysłuchana przez twórców, niż groźby karalne.










więcej »


























