Autor: Dawid Szyszko
11-05-2010
Lost Planet 2 recenzja gry
Czym jest Lost Planet 2? Strzelanką TTP zrealizowaną w klimatach Science Fiction.
W grze wcielamy się w żołnierzy - Śnieżnych Piratów. Piraci byli kiedyś członkami grupy NEVEC, jednak nie spodobało im się, to, co z zagubioną planetą czynią próby zasiedlenia jej przez ludzkość. Zbuntowali się i postanowili walczyć przeciwko oddziałom NEVECu. Akcja gry toczy się 12 lat po wydarzeniach z jedynki. Jednak przez ten czas skuta lodem planeta zaczęła się zmieniać. Oczywiście w grze nadal zobaczymy plansze pokryte białym puchem, ale w dalszej jej części przeniesiemy się to lasu przypominającego tropikalną dżunglę.
Prócz NEVECu w Lost Planet 2 przyjdzie nam zmierzyć z bestiami nazywającymi się Akrid. Są to te same stworzenia, które zabijaliśmy w pierwszej części gry, tylko po drobnym liftingu. Zmieniają się one nieco zależnie od poziomu, na którym się znajdujemy. W dżungli znajdziemy zielone bestie, a wśród śniegów białe, co jest nowością w stosunku do poprzedniczki. Potwory są również źródłem energii termalnej, która pozwala na utrzymanie ludzi zamieszkujących planetę przy życiu. Prócz tego energia zasila harmonizer – jest to urządzenie, które odnawia nam energię życiową i pozwala na naszą reanimację nawet po śmierci. Warto dodać, że oddziały NEVEC nie posiadają takiej umiejętności.
Lost Planet 2 jest typową grą TTP, a arsenał w niej dostępny robi olbrzymie wrażenie. Mamy strzelby, snajperki i różnego rodzaju karabiny oraz działka. Prócz broni palnej w kilkunastu odmianach mamy również do dyspozycji specjalne zbroje, które nieco nas spowalniają, ale znacznie zmniejszają utratę naszego zdrowia oraz dodają opcję szybkiego biegu kosztem energii termalnej. W Lost Planet 2 nie brakuje również robotów, które tak jak w pierwszej części tej produkcji prezentują się okazale. Tym razem zyskały one jednak kilka nowych funkcji. Jedną z nich jest możliwość przenoszenia dodatkowych postaci. Specjalne naczepy z boku sprawiają, że zaprzyjaźnione z nami jednostki mogą się przetransportować.
Już od uruchomienia gry widać, że tytuł był tworzony głównie z myślą o zabawie przez Xbox Live. Menusy są przepełniane statystykami, rankingami oraz opcjami edycji. Nie ma jednego głównego bohatera, tylko postacie, które możemy ulepszać, zmieniać ich wygląd i uzbrojenie. Stworzenie gry z myślą o czterech graczach sprawiło, że granie samemu w LP2 nie należy do najprzyjemniejszych. Poziomy, przeciwnicy i zadania są zaplanowane dla czterech graczy. Już w drugiej misji przyjdzie nam bronić czterech stanowisk. Grając samemu musicie wykonywać robotę czworga ludzi, przez co ukończenie tego tytułu, nawet we dwoje, graniczy z cudem. Owszem, grę wspiera podzielony ekran, można również dodać boty, które niestety do najmądrzejszych nie należą.
Sztuczna inteligencja w Lost Planet 2 kuleje, potyka i przewraca się regularnie. Boty zacinają się, zawieszają i co chwile robią jakieś głupoty, co znacznie utrudnia rozgrywkę, zwłaszcza jeśli chcemy przejść ten tytuł samemu.
Prócz zmian klimatycznych, metamorfozę zaliczyła również rasa Akrid. Prócz znanych z pierwszych części latających poczwar, wielkich pająków i innych pełzających robaków pojawiają się również różnego rodzaju przerażające rośliny. Również wspomniane wcześniej potwory różnią się w poszczególnych sceneriach. W mroźnych klimatach zobaczymy podobne monstra, co w pierwszej części. Wielkie i odpowiednio zmodyfikowane pająki etc. Są naprawdę przerażające. W letnich sceneriach czekają na nas zielone poczwary. Niektóre z nich przypominają genetycznie zmodyfikowane i powiększone do granic możliwości ropuchy, inne zaś są jak specjalnie przerobione na potrzeby gry bazyliszki. Lost Planet 2 ponownie przeraża i potrafi zaskoczyć. Czasami się dziwiłem, że udało mi się pokonać takiego olbrzyma. Warto jeszcze zaznaczyć, że po wykończeniu przeciwnika wylatują z niego specjalne prezenty.
Grafika. Jest bajecznie zaprojektowana i znacznie bardziej atrakcyjna od poprzedniczki. Dżungle prezentują się niemal tak samo, jak te znane z Avatara, a śnieg to po prostu poezja. Postacie są dobrze wymodelowane ale... No właśnie, ale brakuje im życia. Animacja jest znośna, ale dialogi i mimika twarzy pozwala wiele do życzenia. W sumie ruchy ust oraz powiek w LP2 to tylko pobożne życzenie, ponieważ w całej grze nie spotkałem postaci, która mrugnęłaby okiem lub też ruszyła ustami! Dialogi również nie napawają naszych bohaterów życiem. Są sztywne, nudne i generalnie mało ciekawe. Jedynie muzyka stoi na bardzo przyzwoitym poziomie.
Oprócz robotów w grze zobaczymy również helikoptero-platformy służące do przemieszczania wszystkich jednostek wchodzących w skład Śnieżnych Piratów.
Grając w Lost Planet 2 wyciągniemy z tego tytułu jakieś 10 godzin. Ta liczba jest w znacznym stopniu zależna od ilości osób, które grają z nami oraz od poziomu trudności. W LP2 będziecie ginąć często, ale jeśli gracie we dwoje będziecie ginąć jeszcze częściej. Przejście gry samemu nawet na najłatwiejszym poziomie graniczy z cudem.
Czy warto zainwestować w Lost Planet 2? Jeśli macie zamiar grać samemu, to na pewno nie. Jeśli macie kompana do Pada, zagubiona planeta wydaje się łakomym kąskiem. Wbrew pozorom w ten tytuł gra się bardzo przyjemnie. Misje może nie należą do najciekawszych, ale mechanika rozgrywki stoi na wysokim poziomie.
PS: Warto również dodać, że poszczególne konsole mają do odblokowania ukryte postacie. Frank West i Gears of War Characters dostępne są dla Lost Planet w wersji na Xboxa 360. Albert Wesker dostępny zaś jest dla PlayStation 3 i Xboxa 360.
Ocena: 7/10
Plusy:
+ grafika
+ mechanika zabawy
+ kooperacja
Minusy:
- bohaterzy bez życia
- bardzo trudna w pojedynkę
- sztuczna inteligencja
Prócz NEVECu w Lost Planet 2 przyjdzie nam zmierzyć z bestiami nazywającymi się Akrid. Są to te same stworzenia, które zabijaliśmy w pierwszej części gry, tylko po drobnym liftingu. Zmieniają się one nieco zależnie od poziomu, na którym się znajdujemy. W dżungli znajdziemy zielone bestie, a wśród śniegów białe, co jest nowością w stosunku do poprzedniczki. Potwory są również źródłem energii termalnej, która pozwala na utrzymanie ludzi zamieszkujących planetę przy życiu. Prócz tego energia zasila harmonizer – jest to urządzenie, które odnawia nam energię życiową i pozwala na naszą reanimację nawet po śmierci. Warto dodać, że oddziały NEVEC nie posiadają takiej umiejętności.
Lost Planet 2 jest typową grą TTP, a arsenał w niej dostępny robi olbrzymie wrażenie. Mamy strzelby, snajperki i różnego rodzaju karabiny oraz działka. Prócz broni palnej w kilkunastu odmianach mamy również do dyspozycji specjalne zbroje, które nieco nas spowalniają, ale znacznie zmniejszają utratę naszego zdrowia oraz dodają opcję szybkiego biegu kosztem energii termalnej. W Lost Planet 2 nie brakuje również robotów, które tak jak w pierwszej części tej produkcji prezentują się okazale. Tym razem zyskały one jednak kilka nowych funkcji. Jedną z nich jest możliwość przenoszenia dodatkowych postaci. Specjalne naczepy z boku sprawiają, że zaprzyjaźnione z nami jednostki mogą się przetransportować.

Już od uruchomienia gry widać, że tytuł był tworzony głównie z myślą o zabawie przez Xbox Live. Menusy są przepełniane statystykami, rankingami oraz opcjami edycji. Nie ma jednego głównego bohatera, tylko postacie, które możemy ulepszać, zmieniać ich wygląd i uzbrojenie. Stworzenie gry z myślą o czterech graczach sprawiło, że granie samemu w LP2 nie należy do najprzyjemniejszych. Poziomy, przeciwnicy i zadania są zaplanowane dla czterech graczy. Już w drugiej misji przyjdzie nam bronić czterech stanowisk. Grając samemu musicie wykonywać robotę czworga ludzi, przez co ukończenie tego tytułu, nawet we dwoje, graniczy z cudem. Owszem, grę wspiera podzielony ekran, można również dodać boty, które niestety do najmądrzejszych nie należą.
Sztuczna inteligencja w Lost Planet 2 kuleje, potyka i przewraca się regularnie. Boty zacinają się, zawieszają i co chwile robią jakieś głupoty, co znacznie utrudnia rozgrywkę, zwłaszcza jeśli chcemy przejść ten tytuł samemu.

Prócz zmian klimatycznych, metamorfozę zaliczyła również rasa Akrid. Prócz znanych z pierwszych części latających poczwar, wielkich pająków i innych pełzających robaków pojawiają się również różnego rodzaju przerażające rośliny. Również wspomniane wcześniej potwory różnią się w poszczególnych sceneriach. W mroźnych klimatach zobaczymy podobne monstra, co w pierwszej części. Wielkie i odpowiednio zmodyfikowane pająki etc. Są naprawdę przerażające. W letnich sceneriach czekają na nas zielone poczwary. Niektóre z nich przypominają genetycznie zmodyfikowane i powiększone do granic możliwości ropuchy, inne zaś są jak specjalnie przerobione na potrzeby gry bazyliszki. Lost Planet 2 ponownie przeraża i potrafi zaskoczyć. Czasami się dziwiłem, że udało mi się pokonać takiego olbrzyma. Warto jeszcze zaznaczyć, że po wykończeniu przeciwnika wylatują z niego specjalne prezenty.
Grafika. Jest bajecznie zaprojektowana i znacznie bardziej atrakcyjna od poprzedniczki. Dżungle prezentują się niemal tak samo, jak te znane z Avatara, a śnieg to po prostu poezja. Postacie są dobrze wymodelowane ale... No właśnie, ale brakuje im życia. Animacja jest znośna, ale dialogi i mimika twarzy pozwala wiele do życzenia. W sumie ruchy ust oraz powiek w LP2 to tylko pobożne życzenie, ponieważ w całej grze nie spotkałem postaci, która mrugnęłaby okiem lub też ruszyła ustami! Dialogi również nie napawają naszych bohaterów życiem. Są sztywne, nudne i generalnie mało ciekawe. Jedynie muzyka stoi na bardzo przyzwoitym poziomie.
Oprócz robotów w grze zobaczymy również helikoptero-platformy służące do przemieszczania wszystkich jednostek wchodzących w skład Śnieżnych Piratów.

Grając w Lost Planet 2 wyciągniemy z tego tytułu jakieś 10 godzin. Ta liczba jest w znacznym stopniu zależna od ilości osób, które grają z nami oraz od poziomu trudności. W LP2 będziecie ginąć często, ale jeśli gracie we dwoje będziecie ginąć jeszcze częściej. Przejście gry samemu nawet na najłatwiejszym poziomie graniczy z cudem.
Czy warto zainwestować w Lost Planet 2? Jeśli macie zamiar grać samemu, to na pewno nie. Jeśli macie kompana do Pada, zagubiona planeta wydaje się łakomym kąskiem. Wbrew pozorom w ten tytuł gra się bardzo przyjemnie. Misje może nie należą do najciekawszych, ale mechanika rozgrywki stoi na wysokim poziomie.
PS: Warto również dodać, że poszczególne konsole mają do odblokowania ukryte postacie. Frank West i Gears of War Characters dostępne są dla Lost Planet w wersji na Xboxa 360. Albert Wesker dostępny zaś jest dla PlayStation 3 i Xboxa 360.
Ocena: 7/10
Plusy:
+ grafika
+ mechanika zabawy
+ kooperacja
Minusy:
- bohaterzy bez życia
- bardzo trudna w pojedynkę
- sztuczna inteligencja
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Google ma najpopularniejszą wyszukiwarkę, najczęściej instalowany system w smartfonach – Android, a do tego wszystkiego firma posiada najczęściej instalowaną przeglądarkę. Tak mamy nowego lidera. >>

Kinect sprzedawany jest za około 400-450 zł. Tymczasem urządzenie konkurencyjne i prezentujące się znacznie lepiej od produktu Microsoft będzie sprzedawane za połowę tej sumy. >>

Praktycznie dzisiaj nikt nie wyobraża sobie telewizora bez pilota. Jednak, jak każde urządzenie tak i to miało swojego twórcę, który właśnie zmarł. >>

Far Cry 3 doczeka się możliwości przetestowania gry przed premierą. Poznaliśmy pierwsze szczegóły na ten temat, a oprócz nich mamy dla Was materiał prosto z tej produkcji. >>

W tym roku serwis internetowy YouTube obchodzi swoje 7 urodziny. Z tej okazji Google stworzyło specjalny klip wideo, który ma uczcić powstanie tej witryny – dodajmy, że jednej z największych na całym świecie. >>

Max wrócił, ale już nie jako glina. Teraz poznamy go w zupełnie innej roli, ale jak zawsze wystrzeli on w przeciwników tysiące kul, które zrobią z nimi porządek. >>

Użytkownicy systemów produkowanych przez firmę Microsoft często narzekają na ich wydajność. Mnogość aplikacji tzw. „bloatware” sprawia, że komputery często nie wyrabiają z obsługą tego wszystkiego. Dlatego nadchodzą zmiany. >>

Max Payne 3 od kilku dni bryluje na konsolach, a w tym czasie szykowana jest wersja na komputery osobiste, której debiut nastąpi 1 czerwca. Jeśli przeraża Was ilość płyt na Xbox 360 to nie będziecie zadowoleni z poniższej informacji. >>

I nie chodzi tutaj o pasty do mycia zębów. Nie każdy może wiedzieć, że specjalne pasty termoprzeowdzące kładzie się na procesory w komputerach. To one redukują nagrzewanie się serca naszego komputera.
>>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter

























