Final Fantasy XIII recenzja gry
Autor: Dawid Szyszko
8 Stycznia 2010, aktualizacja 2010-02-02 11:16:10
Oceń tekst:  6
Najnowsza część gry Final Fantasy oznaczona numerem XIII jest naprawdę solidnie zbudowana.
img
okładka Final fantasy XIII
Niestety, część najzagorzalszych miłośników serii może nie być zachwycona z pewnych odstępstw od normy, do której przyzwyczaili fanów producenci. Wprowadzone innowacje mają wywołać wrażenie, jakby gra była filmem.

Koncepcja fabuły gry brzmi fantastycznie –Final Fantasy XIII to dwa światy i dwa rodzaje istnień, które są sobie wrogie i wojują ze sobą. Wysoko w przestworzach znajduje się technicznie zawansowany świat zwany Cocoon. Pod nim roztacza się pierwotna dzicz, Gran Pulse. Każdy ze światów jest zasiedlony przez ludzi i potężne stworzenia zwane fal’Cie. fal’Cie czasami wybierają ludzi, by ich reprezentowali. Tacy wybrańcy nazywani są wtedy l’Cie i otrzymują ogromną moc, lecz w zamian muszą wykonać powierzone im zadanie. Jeśli zawiodą, zostają zamienieni w potwory zwane Cie Corpses. Natomiast, jeśli im się uda, stają się nieśmiertelni. Ponadto większość postaci, którymi możemy grać, żyje własnym życiem – wykonują czynności, jakie chcą i żyją z ludźmi, których sobie wybiorą. Wszystkie te elementy składają się na jedną wielką fantastyczną całość.

W praktyce jednak jest inaczej. Fabuła, wspomagana przez encyklopedię schowaną w menu, ma wielki potencjał, jednak jest zdominowana przez banalne dialogi oraz długie filmiki. Pozbawiają one gracza dogłębnego i samodzielnego poznania świata, do którego się przenosi, a także uniemożliwiają wniknięcie w umysły bohaterów. Scenariusz został napisany głównie dla odbiorców i miłośników mangi, dlatego dialogi zostały przetłumaczone w możliwie najprostszy sposób. Gracz nie ma możliwości przeżycia i wczucia się w osobiste emocje i myślenie bohaterów. Dostaje w zamian scenki, w których postacie po prostu przekomarzają się ze sobą. Final Fantasy XIII jest zdecydowanie pozbawiona konkretnej wymiany zdań.

Fot. Square-Enix


Bitwy przedstawione w grze są niczym klejnot w koronie. Gra oferuje nam dynamiczną rozgrywkę, ciekawe wyzwania, a nawet pozwala zdobyć władzę w bitwie. W Final Fantasy XIII pojawił się także znany z poprzednich części tryb ATB.  Dodatkowo otrzymujemy pasek podzielony na sekcje oraz uzdolnienia, które uzyskujemy po zdobyciu określonej liczby punktów. Gracz może używać tylu punktów jednocześnie, ilu potrzebuje. Na polu walki pojawiają się trzy postacie: stawiają czoła wrogom, z czasem ich liczba wzrasta nawet do ośmiu lub dziewięciu. Mają one przypisane role: Attacker, Blaster, Defender, Jammer, Enhancer i Healer. Każdy z nich jest wysoce wyspecjalizowany i uczestniczy w ściśle określonym zestawie akcji. Np. Blaster będzie używał wyłącznie podstawowych ataków, a Healer będzie nieustannie „rozsiewał” zaklęcie uleczania. Każdy bohater zaczyna z kilkoma rolami, ale może także posłużyć się wszystkimi sześcioma. Jeden protagonista jest kontrolowany przez jednego gracza, natomiast resztą wokół steruje system. Podczas bitwy tworzą się konfiguracje ról, np. Attacker-Enhancer-Healer lub Blaster-Attacker-Defender, które gracz dopasowuje do swych indywidualnych potrzeb. W trakcie bitwy te konfiguracje mogą być zmieniane bez żadnego problemu.

Zostało to skonstruowane w celu zachęcenia gracza do jak najczęstszego zmieniania tych konfiguracji. Pozwala to na obejście czasu oczekiwania, jaki ATB potrzebuje do pełnego naładowania się. Można zatem w dogodnym dla gracza momencie zmienić konfiguracje i użyć większej ilości ataków w krótszym czasie. Częste ataki w krótkim odstępstwie czasu są kluczem do sukcesu „Final Fantasy XIII”.


Gra wydaje się być trochę chaotyczna, jednak przestaje taka być po kilku godzinach grania. Bitwy są szybkie, ale całkowicie możliwe do kontrolowania. Poziom trudności wzrasta wraz z rozwojem gry, co zmusza gracza do używania różnych strategii podczas ataków. System gry jest niemal perfekcyjny, mimo tego posiada kilka irytujących elementów, jak np. samoistne zakończenie całej gry po zabiciu lidera grupy w bitwie. Jednak plusem jest to, że pozostali dwaj zdrowi bohaterowie z grupy mogą ją wznowić w przeciągu zaledwie kilku sekund.

Część plotek o zmianach, jakie pojawiały się przed premierą Final Fantasy XIII, okazała się prawdą. Przede wszystkim w nie ma miast w ich konwencjonalnym znaczeniu, a pierwsza część gry jest bardzo linearna. To, w jaki sposób zmiany oddziałują na grę, zależy indywidualnie od każdego gracza. W późniejszych częściach zabawy otwierają się dodatkowe misje (np. polowanie na potwora) oraz dodatkowe lokalizacje. Linearność została zaprojektowana tak, by gra miała jak najszybsze tempo. Jednak ta sama linearność działa na jej niekorzyść. Główny nacisk został położony na zbieranie punktów, zamiast na wykonywanie pobocznych misji, jak odkrywanie danego miasta, sklepów i przedmiotów. Wszystko po to, by uprościć fabułę, która niestety na tym cierpi.

Fot. Square-Enix


Grafika w grze wznosi całą serię Final Fantasy na zupełnie nowy poziom. Nie tylko za sprawą plusów płynących z wysokiej produkcji i wręcz epickiego „połysku”, ale głównie dlatego, że mają one wpływ na resztę aspektów. Bohaterowie są stworzeni z dbałością o szczegóły, to samo tyczy się potworów i obszernych map, stanowiących wyzwanie dla grafików. Zwłaszcza postacie są niezwykle dopracowane, posiadają drobiazgową i ekspresyjną mimikę twarzy, nawet drobne ruchy gałek ocznych zdają się być bardzo subtelne i naturalne. Również zbliżenia na ich twarze podczas wypowiadania słów są tak sugestywne, że moglibyśmy czytać z ruchów ich warg. Animacja postaci i potworów jest również znakomita i chociaż maniery niektórych bohaterów są bardzo japońskie, pasują one do nich idealnie. Natomiast z teksturą trawy nie jest już tak pięknie – widać na niej drobne piksele oraz animacja czasami zwalnia. Niebo zostało przedstawione naprawdę cudownie. Czasami wygląda lepiej niż w rzeczywistości.

Fascynujące w Final Fantasy XIII”są wszystkie detale wypełniające grę: wizualność, interfejs oraz sekwencje fabuły. Pomyślano i zadbano o nawet najmniejsze szczegóły. Trudno opisać je wszystkie dokładnie, jednak widać, że twórcy zadbali o to, by gra na długo zapadła w pamięć. Nawet postacie w tle nie stoją bezczynnie, ale reagują, uśmiechają się, wzdrygają lub rozmawiają ze sobą.

Fot. Square-Enix


Kolejnym mocnym punktem gry są jego efekty dźwiękowe oraz głosy postaci, które zostały solidnie zrobione, zarówno dźwięki otoczenia, jak i odgłosy bitewne, użycia magii i przeróżne stworzenia. Słabszym punktem jest natomiast muzyka, która często się powtarza. Jednymi z najlepszych fragmentów są te w stylu jazzowym, jednak słychać tu cały wachlarz instrumentów, poczynając od puzonu, a na drumli kończąc. Słychać także wokale w stylu japońskiego popu, które pojawiają się w tle. Nie dorównują one jednak części orkiestralnej podkładu muzycznego.

Podsumowując „Final Fantasy XIII” jako całość jest warta zagrania, głównie ze względu na znakomity system bitewny, pochłaniające doznania wizualne, unikalny styl oraz doskonałe dopracowanie wszystkich szczegółów. Gracze, którzy nie mogą odpuścić twórcom usunięcia pewnych standardów występujących w grach RPG, będą mieli utrudnioną drogę i gorszy nastrój  podczas zabawy. Jednak ci, którzy poddadzą się liniowości i prowadzeniu fabuły w sposób znany z mangi, będą rozkoszować się mocnymi stronami gry. A takich jest tu naprawdę dużo.

Ocena: 9/10


Plusy:
+ grafika
+ system walki
+ ATB
+ efekty dźwiękowe

Minusy:
- fabuła
- powtarzająca się ścieżka dźwiękowa

Za recenzję dziękujemy jednej z naszych czytelniczek, która woli pozostać anonimowa.

Dodaj materiał na:   
wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Komentarze (0)
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Podobne materiały
Medal of Honor Apache w akcji
Halo Reach 8 minut z gry
The Betrayal of Jimmy na Xboxa 360
Dugeon Siege 3 zwiastun gry
LA Noire w 2011 roku
Copyright © 2009-2010 StacjaKultura.pl   Reklama |  Kontakt |  Mapa serwisu |  Polityka prywatności |  Zasady korzystania z serwisu |  Partnerzy |  rss RSS