23-11-2011
AAA |
Ocena: 5  1 głosów
Saints Row: The Third recenzja gry
Zwiastuny, screeny i wiele innych zachęciło mnie do tego, aby przetestować ten tytuł jak tylko pojawi się w redakcji. Fakt, dwie poprzednie części jakość nie wprawiły mnie w zachwyt, ale zapowiedzi trójki były porządne...

Saints Row: The Third
Dlatego bez ceregieli szybko odpakowałem płytę i postanowiłem wkręcić się w ten gangsterski świat na opak, który jak się domyślacie z rzeczywistością nie ma nic wspólnego, ale o to w tym chodzi. W trzeciej części Saints Row dowiadujemy się, że znana z poprzednich odsłon organizacja przestępcza zwana Świętymi opanowała kompletnie miasto Stillwater i jest teraz czymś więcej niż tylko „Czarną ręką” miasta. Świeci są teraz marką samą w sobie, która zarabia na siebie, która posiada prawników, stylistów, dział PR, speców od sprzedaży, dystrybucji. W skrócie stali się jedną wielką fabryką lansującą swoje wyroby, takie jak odzież, drinki energetyczne i wiele, wiele innych rzeczy. Jednak grupa nie zapomniała o tym, że gangsterem jest się tylko wtedy, kiedy robi się odpowiednie przekręty etc. Dlatego pewnego dnia rusza na rutynową misję, jaką jest napad na bank. Na początku wszystko wygląda spokojnie i normalnie, jednak w pewnym momencie Święci napotykają na opór ze strony osób pracujących w banku. Zaskoczenie było pełne i tym samym okazało się, że do niektórych rzeczy gang nie może sobie rościć prawa. Święci jednak nie dają za wygraną i dowiadują się, że coś może im zagrażać, a tym czymś jest organizacja zwana Syndykatem. Najgorsze jest to, że w wyniku niespodziewanego splotu wydarzeń nagle przenosimy się do Steelport, czyli miasta, które jest mekką naszych wrogów. Jesteśmy zatem na czarnej liście, a więc musimy być ostrożni, gdyż w każdej chwili ktoś może chcieć nas zabić. Święci jednak bardzo szybko zapoznają się z sytuacją w mieście i zaczynają organizować swoje szeregi.

Wiem, wiem, że sucho to trochę napisałem, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że cała ta historia opowiedziana jest w sposób przekomiczny. Liczne gagi słowne, ziomalskie teksty i wiele, wiele innych sprawiają, że osoby czające tzw. „bazę” będą bardzo zadowolone. Zwłaszcza, że tytuł oferuje wiele pomysłów, które w rzeczywistości mogłyby się wydawać niedorzeczne. Przykładem może być bieganie nago po ulicach, obrażanie innych przechodniów czy też rzucanie się na nich za pomocą chwytu wresstlingowca. Do tego wszystkiego również należy dodać fakt, ze Steelport to miasto wręcz ogromne i oddane do eksploracji w całości. Tytuł jest sandboxem w czystej formie. Tym samym, jak się pewnie domyślacie, otrzymujemy do dyspozycji wspomnianą wcześniej metropolię, a do tego dochodzą całej jej uroki, czyli możliwość kradzieży każdego samochodu, który zobaczymy, skorzystania z różnego rodzaju broni, wzięcia udziału w zadaniach pobocznych oraz oczywiście poprowadzenie ścieżki fabularnej dalej za pomocą nakreślonego scenariusza. Do tego wszystkiego dorzucamy wspomniany gangsterski klimat. Ale nie taki jak w GTA IV. Bardziej przywodzi on namyśl ten, który jest kreowany w teledyskach raperów z Ameryki, czyli wille, fury, skręty, sielanka i od czasu do czasu wojna pomiędzy gangami. Nie inaczej jest w tej produkcji. Miło również, że na początku zabawy sam mogłem wykreować sobie postać. Co ciekawe kreator nie ogranicza się do wyglądu (w tej kwestii jest też na bogato: mamy możliwość ustalenia płci, wielkości oczu, wielkości tęczówki, wielkości czaszki i wielu, wielu innych rzeczy), ale również do odzywek postaci i kilku innych rzeczy. Dzięki temu łatwiej można wcielić się w taką postać i z nią utożsamić, czyli w skrócie w Saints Row: The Third mamy możliwość poczuć się gangsterem.



Misje w serii GTA czasami bywały nudne, ot takie jechanie z jednego końca na drugi może się nudzić, eskorta samochodu również nie jest już niczym niezwykłym. Dlatego twórcy Saints Row postanowili trochę to wszystko podkoloryzować. Dobra nie trochę, a wręcz namalowali wszystko od nowa. Użyli do tego kolorów tak abstrakcyjnych, że otrzymałem bombową mieszankę, w której nawet jazda z jednego końca na drugi musi być wykonana odpowiednio jeśli zwolnimy to otrzymamy burę, albo jeszcze gorzej coś stanie się z naszą głową. Eskortowanie kogoś, czy tam czegoś występuje, ale również dodano wiele innych ciekawostek, jak przykładowo wymuszanie odszkodowania. Jak to zrobić? Nie oglądaliście amerykańskich filmów, w których ktoś podkładał się pod samochód? No, to tutaj zapoznacie się z tego typu procederem. Innym razem przyjdzie nam nawet jazda na motorze i omijanie przeszkód. Praktycznie każda misja w tej grze została odpowiednio wykręcona w taki sposób, aby była odmienna od tego do czego przyzwyczaiły nas podobne tytuły. Fakt, że na początku taka mieszanka daje naprawdę radę i całość wydaje się świeża, jednak po dłuższej zabawie te wszystkie misje zaczynają się powtarzać i niestety mnie dopadło znużenie. Być może dlatego, że scenariusz tej produkcji mimo tego, że jest ciekawy to jednak sylwetki bohaterów oraz osób pobocznych nie potrafią wciągnąć tak bardzo, jakby się tego od nich oczekiwało. Jednak ten mankament starają się nareperować inne rzeczy dołożone do tej produkcji.

Misje misjami, fabuła fabułą, a co jest najważniejsze na ulicy? „Szacunek ludzi ulicy” i to właśnie on jest miarą tego, jaką wartość ma bohater. Szacun, czy też Respect to nic innego jak punkty zbierane nie tylko za przechodzenie kolejnych elementów fabuły, ale również inne rzeczy, które zrobimy podczas poruszania się po mieście. Za samo chodzenie i oddychanie nie spodziewajcie się nagród, ale już za zrobienie ślizgu na motorze czy też drift i wiele innych „szacun” na mieście się należy - proste. Jeśli uzbieramy odpowiednią liczbę punktów to awansują nasze statystyki, a te są ważne, gdyż wtedy postać zostaje dopakowana o nowe umiejętności, ale nie na wszystkie tak to działa. Przykładowo za większy pasek zdrowia należy zapłacić gotówką. Na szczęście dzięki temu, że Święci są wielką firmą, zielonych banknotów nigdy nam nie brakuje. To właśnie za nie można również nabyć bronie, naboje, ciuchy, samochody i mnóstwo innych rzeczy, które stworzą z nas gangstera rodem z Hollywood. Miło również, że wszystkie bronie można odpowiednio podrasowywać.



Tyle w kwestii samej gry, czyli świata, który został wykreowany w taki, a nie inny sposób. Liczy się jednak to, jak tytuł sprawuje się podczas zabawy. Dwie poprzednie części przyzwyczaiły mnie do tego, że nie otrzymam tutaj realistycznego sterowania postacią, czy też samochodem i  tak samo jest tutaj. Dzięki temu oddano do naszej dyspozycji śmieszne skoki przez przeszkody, dziwne i czasami wynaturzone ciosy. Samochody również poruszają się jak po nitce (nie inaczej jest z samolotami), ale taki już urok tej produkcji. W tej kwestii wszystko gra i naprawdę mechanika została dopracowana do granic możliwości. Sterowanie jest zaś tak banalne, że nauczyłem się go w niecałe 5 minut. Jednak problemy techniczne pojawiają się w innych przypadkach. Przykładowo czasami nasi komputerowi pomocnicy potrafią się zaklinować, przeniknąć przez jakąś teksturę czy też zanurzyć się do kolan w asfalcie. Trochę to dziwnie wygląda i nie pasuje do dzisiejszych standardów. Smuci również fakt, że gra na konsoli Xbox 360 doczytuje się tuż przed naszym nosem. Sytuacja zmienia się na lepsze po wgraniu tytułu na dysk twardy. Wtedy tego typu bolączki znikają prawie całkowicie.

Grafika poza wspomnianymi błędami prezentuje się dobrze, a może raczej poprawnie. Nie jest to  liga L.A. Noire, ale też nie miała być. Karykaturalne postacie, odpadające od samochodów elementy, pastelowe, a zarazem plastikowe bloki to uroki grafiki trzeciej części Saints Row i jednym się to spodoba, a innym nie.

Oprawa audio została odpowiednio dopasowana do produkcji. W każdym samochodzie zamontowane jest radio posiadające do wyboru kilka stacji muzycznych. Niby nie jest ich tak dużo, jak w innych podobnych produkcjach, ale za to jest ich duże spektrum. Lubimy muzykę klasyczną – nie ma problemu. Chcemy rap, no problem man. Rock, dance wszystko jest na swoim miejscu i wiele z tych utworów jest licencjonowanych. Dobrze wypadają również głosy bohaterów, widać, a dokładnie słychać, że producent zatrudnił profesjonalistów i to owocuje. Przyjemnie słucha się głosu takich gwiazd jak Daniel Dae Kim, czy Hulk Hogan – po protu pasują do tego tytułu.



Na zakończenie warto jeszcze wspomnieć o pozostałych trybach zabawy jakie występują, poza tym przeznaczonym dla jednego gracza. Pierwszym jest ten oferujący zabawę dla dwóch osób. Tutaj poznajemy tę samą historię co w singlu. W niektórych tylko momentach zachodzą pewne, kosmetyczne, zmiany aby można było przejść misję razem.

Drugi tryb to horda i nie mylcie tego trybu z tym znanym z Gears of War 3. Tutaj to zupełnie inna bajka i jedyne co łączy te dwie gry to fakt, że w obydwu pojawiają się na planszy wrogowie. Jednak w Saints Row: The Third przeciwników wyeliminowuje się na różne sposoby: za pomocą czołgów, różnych broni, specjalnych gadżetów etc. Praktycznie każda „fala” to jakiś inny pomysł na uatrakcyjnienie zabawy. Nie jest to może Mount Everest pomysłowości, ale jest śmiesznie.

Jeszcze nim przejdę do podsumowania wspomnę, że gra została wydana w wersji polskiej ( napisy). Tak, tak wszystkie te żarciki oraz całe menu jest w rodzimym języku. Oczywiście nie wszystkie kwestie zostały przetłumaczone tak, jak brzmią w oryginale, ale to naturalne. Niektóre bowiem teksty mogłyby być niezrozumiane przez nas, gdyż nie występują. Tym samym tłumacze spisali się na medal.

Saints Row: The Third to tytuł na pewno ciekawszy niż dwie poprzednie części. W poprzedniczki grałem, ale bez jakiegoś większego zapału. Tutaj sporo poprawiono, sporo dodano i tym samym osiągnięto około 11 godzin zabawy w trybie fabularnym i drugie tyle z misjami pobocznymi. Wiele rozwiązań jest ciekawych, śmiesznych i dobrze zaaranżowanych. Tytuł jednak posiada swoje błędy i przede wszystkim swoim klimatem nie trafi do każdego. Musicie wiedzieć, że sięgając po ten tytuł  otrzymacie „ziomalski” pełen „jajcarskiego” humoru produkt z przerysowaną grafiką i dziwnymi pomysłami. Jeśli szukacie odskoczni od GTA to dobrze traficie, jeśli chcieliście coś podobnego do dzieła firmy Rockstar to możecie czuć się zawiedzeni.

Ocena 8,5/10

Plusy:
+ Długość zabawy
+ Rozbudowanie
+ Humor
+ Ciekawe misje
+ Polska wersja

Minusy:
–    Grafika
–    Problemy techniczne
–    W niektórych momentach fabuła

Grę do testów dostarczył dystrybutor.

wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Google ma najpopularniejszą wyszukiwarkę, najczęściej instalowany system w smartfonach – Android, a do tego wszystkiego firma posiada najczęściej instalowaną przeglądarkę. Tak mamy nowego lidera. >>

Kinect sprzedawany jest za około 400-450 zł. Tymczasem urządzenie konkurencyjne i prezentujące się znacznie lepiej od produktu Microsoft będzie sprzedawane za połowę tej sumy.  >>

Praktycznie dzisiaj nikt nie wyobraża sobie telewizora bez pilota. Jednak, jak każde urządzenie tak i to miało swojego twórcę, który właśnie zmarł.  >>

Far Cry 3 doczeka się możliwości przetestowania gry przed premierą. Poznaliśmy pierwsze szczegóły na ten temat, a oprócz nich mamy dla Was materiał prosto z tej produkcji.  >>

W tym roku serwis internetowy YouTube obchodzi swoje 7 urodziny. Z tej okazji Google stworzyło specjalny klip wideo, który ma uczcić powstanie tej witryny – dodajmy, że jednej z największych na całym świecie.  >>

Max wrócił, ale już nie jako glina. Teraz poznamy go w zupełnie innej roli, ale jak zawsze wystrzeli on w przeciwników tysiące kul, które zrobią z nimi porządek. >>

Dokładnie 7 dni temu Diablo 3 oficjalnie pojawiło się w Polsce, teraz czas na naszą recenzję.  >>

Użytkownicy systemów produkowanych przez firmę Microsoft często narzekają na ich wydajność. Mnogość aplikacji tzw. „bloatware” sprawia, że komputery często nie wyrabiają z obsługą tego wszystkiego. Dlatego nadchodzą zmiany. >>

Max Payne 3 od kilku dni bryluje na konsolach, a w tym czasie szykowana jest wersja na komputery osobiste, której debiut nastąpi 1 czerwca. Jeśli przeraża Was ilość płyt na Xbox 360 to nie będziecie zadowoleni z poniższej informacji. >>

I nie chodzi tutaj o pasty do mycia zębów. Nie każdy może wiedzieć, że specjalne pasty termoprzeowdzące kładzie się na procesory w komputerach. To one redukują nagrzewanie się serca naszego komputera.  >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS