Autor: Michał Bedeł
26-04-2011
Operation Flashpoint: Red River recenzja gry
Gry z serii Operation Flashpoint ciężko porównywać z Call of Duty czy też Homefront. Produkt firmy Codemasters to oczywiście FPS, ale posiada zupełnie inną mechanikę zabawy. Jak wypada najnowsza odsłona Operation Flashpoint o podtytule Red River?
Sprawdziłem to...
Historia gier z serii Operation Flashpoint rozpoczyna się w 2001 roku kiedy to na półki sklepowe trafiła pierwsza produkcja z tej serii. Był to naprawdę realistyczny symulator prowadzenia działań wojennych, który wciągał wysokimi wymaganiami. Potem niestety marka podupadła, gdyż Codemasters zmieniło studio odpowiedzialne za proces tworzenia i przez to tytuł stracił w ocenie graczy oraz dziennikarzy. Niemniej wspomniany wydawca się nie poddał się jednak i efektem jest Operation Flashpoint Red River.
Tytuł przenosi nas do Tadżykistanu, w którym to amerykańscy żołnierze mają zadanie podobne do tego, które obecnie zostało ustalone dla Afganistanu – zaprowadzić demokracje. Początek historii jest opowiedziany za pomocą wielkich napisów i śmiesznych słów. Spodobał mi się również pomysł, że z czasem do konfliktu dochodzą jeszcze inne strony. Takie umiejscowienie akcji skutkuje również ukazaniem wielu misji, które prawdziwi żołnierze odbywają na co dzień np. Uratowanie konwoju przed ostrzałem, odbicie mostu, ochrona miejsc ludności etc. Łącznie otrzymujemy 10 misji, które w praktyce prezentują się bardzo realistycznie.
Na plus zaliczam również odblokowywanie broni po wykonaniu misji, a co za tym idzie w menu można z czasem wybrać odpowiednie wyposażenie do powierzonego zadania. Na marginesie warto wspomnieć, że tytuł oferuje całkiem spory arsenał zaczynając od różnego rodzaju pistoletów przechodząc przez karabiny, a kończąc na wyrzutniach rakiet etc. Nie zabrakło również dopakowywania statystyk protagonisty (William Kirby), w którego się wcielamy – dzięki temu będzie mógł on szybciej biegać lub brać większa ilość broni.
William Kirby, bohater produkcji, jest sierżantem i posiada swój oddział, którym zarządza, a jego wierni pomagierzy potrafią mu pomóc kiedy zostanie postrzelony – zakładają opatrunki. Koledzy mogą również użyczyć nabojów etc. Miło również, że producent na samym początku pozwala wybrać jaką klasą postaci chcemy się poruszać. Do wyboru mamy więc -strzelca, grenadiera, zwiadowce i karabiniera.
Co mi się jeszcze spodobało? To na pewno fakt, że nasi kompani od czasu do czasu rzucają jakimiś żartami, a dzięki temu nie zapada praktycznie nigdy melancholijna cisza. Na plus zaliczam również reakcje oddziału, który został mi oddany pod opiekę. Komendy, które im wydawałem były naprawdę szybko realizowane. Dobrze również, że miałem okazję korzystania niejednokrotnie z zewnętrznego wsparcia np. artylerii lub lotnictwa.
Ostatnim plusem, którym znalazłem w tej produkcji jest zabawa w kooperacji. W tym trybie wspólnie z nawet trzema znajomymi można przejść cały tryb fabularny. Wyżej wypisane ochy i achy tracą jednak jeśli zaraz do tego wszystkiego dołożę listę wad, które zauważyłem podczas zabawy.
Faktem jest, że nadal po 2 strzałach padamy i jesteśmy ciężko ranni, dobrze, że opatrywanie ran trwa z 30 sekund, ale pytanie czemu jak zginę wczytywanie od nowa misji trwa tak długo? Nawet wgranie tej gry na dysk twardy konsoli nie poprawia tej sytuacji. Wczytanie danej lokacji trwa bowiem około 20 – 30 sekund. Dużo ? Dla mnie tak, a argumenty typu, że oddano nam szerokie i rozległe tereny obalę tym, że gdy pójdę w bok i oddzielę się od drużyny to nagle padam trupem. Niestety, musimy trzymać się czysto wyznaczonej ścieżki. Szkoda, gdyż ja czasami lubię sobie pójść w drugą stronę i zaatakować przeciwnika, w taki sposób aby ten był zaskoczony.
Uproszczenie komend, które mają sprawić, że „nowi gracze szybciej wdrożą się tę produkcję” jest dobre, ale tylko na początku. Potem okazuje się, że te rozkazy są takie proste, że nie wiem czy żołnierz chciałby je wykonywać. Idź tu, broń tego, stań itp. Rozumiem, że jest to gra taktyczna, ale nie wiem czy ta cała strategia ma składać się z jednego lakonicznego zdania, a czasami pojedynczego słowa. Planowanie więc dłuższych i bardziej skomplikowanych działań ograniczono tutaj do minimum, a więc pole manewru jest dosyć małe. Tym samym najważniejsza cecha tej produkcji została praktycznie wykreślona.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze słaba, jak na dzisiejsze czasy, grafika. Fakt amerykanie są nawet dobrze wykonani (dobra mimika twarzy, wyraziste sylwetki etc.), ale ich przeciwnicy to jakieś kanciaste kukiełki biegające w pokraczny sposób. Z czasem zacząłem się nawet zastanawiać jak ktoś mógł tak słabo oddać fizykę. Okropnie prezentują się również ząbki na obiektach, czy też doczytujące się przed nosem drzewa etc. Parsknąłem za to śmiechem kiedy zobaczyłem, jak rakieta uderzająca w domek nie niszczy go, a jedynie okrywa czarnym pyłem. Naprawdę Codemasters się nie postarało. Po tym, co zobaczyłem w F1 2010 spodziewałem się, że „mistrzowie kodu” również tutaj dadzą popis swoich umiejętności. Jak widać strasznie się pomyliłem. Dobrze przynajmniej, że jak już się wszystko doczyta to plenery Tadżykistanu czasem potrafią zachwycić – zachodzące słońce w dolinie robi wrażenie.
Dźwięk jest nawet, nawet muzyki jest co prawda, jak na lekarstwo, ale jak już coś usłyszymy w radiu to będzie to jakaś muzyka country etc. Niemniej głosy poszczególnych postaci są dobrze podłożone i pasują do młodych wojskowych chłopaków, którzy zaciągnęli się do amerykańskiej armii.
Jaka w takim razie jest gra Operation Flashpoint Red River? To typowy średniak, który ma w sobie ciekawe rozwiązania, ale to też tytuł posiadający sporo problemów technicznych i uproszczeń, które skutecznie odstraszają lub po prostu odbierają chęć do dalszej zabawy. Niby długość gry jest lepsza (8-10 godzin zabawy) niż w konkurencyjnych tytułach, ale ile osób po 3-4 godzinach będzie chciało do niego powrócić? Raczej nieliczni. Po prostu czasem wydaję się, że twórcy z jednej strony chcieli powrócić do korzeni, a z drugiej stworzyć coś na miarę Call of Duty. Niestety średnio im to wyszło.
Ocena: 7/10
Plusy:
+ Realizm
+ Długość zabawy
+ Tryb co-op
+ Ilość broni
Minusy:
- Długość wczytywania się lokacji
- Grafika
- Niepotrzebne uproszczenia
Historia gier z serii Operation Flashpoint rozpoczyna się w 2001 roku kiedy to na półki sklepowe trafiła pierwsza produkcja z tej serii. Był to naprawdę realistyczny symulator prowadzenia działań wojennych, który wciągał wysokimi wymaganiami. Potem niestety marka podupadła, gdyż Codemasters zmieniło studio odpowiedzialne za proces tworzenia i przez to tytuł stracił w ocenie graczy oraz dziennikarzy. Niemniej wspomniany wydawca się nie poddał się jednak i efektem jest Operation Flashpoint Red River.
Tytuł przenosi nas do Tadżykistanu, w którym to amerykańscy żołnierze mają zadanie podobne do tego, które obecnie zostało ustalone dla Afganistanu – zaprowadzić demokracje. Początek historii jest opowiedziany za pomocą wielkich napisów i śmiesznych słów. Spodobał mi się również pomysł, że z czasem do konfliktu dochodzą jeszcze inne strony. Takie umiejscowienie akcji skutkuje również ukazaniem wielu misji, które prawdziwi żołnierze odbywają na co dzień np. Uratowanie konwoju przed ostrzałem, odbicie mostu, ochrona miejsc ludności etc. Łącznie otrzymujemy 10 misji, które w praktyce prezentują się bardzo realistycznie.
Na plus zaliczam również odblokowywanie broni po wykonaniu misji, a co za tym idzie w menu można z czasem wybrać odpowiednie wyposażenie do powierzonego zadania. Na marginesie warto wspomnieć, że tytuł oferuje całkiem spory arsenał zaczynając od różnego rodzaju pistoletów przechodząc przez karabiny, a kończąc na wyrzutniach rakiet etc. Nie zabrakło również dopakowywania statystyk protagonisty (William Kirby), w którego się wcielamy – dzięki temu będzie mógł on szybciej biegać lub brać większa ilość broni.
William Kirby, bohater produkcji, jest sierżantem i posiada swój oddział, którym zarządza, a jego wierni pomagierzy potrafią mu pomóc kiedy zostanie postrzelony – zakładają opatrunki. Koledzy mogą również użyczyć nabojów etc. Miło również, że producent na samym początku pozwala wybrać jaką klasą postaci chcemy się poruszać. Do wyboru mamy więc -strzelca, grenadiera, zwiadowce i karabiniera.
Co mi się jeszcze spodobało? To na pewno fakt, że nasi kompani od czasu do czasu rzucają jakimiś żartami, a dzięki temu nie zapada praktycznie nigdy melancholijna cisza. Na plus zaliczam również reakcje oddziału, który został mi oddany pod opiekę. Komendy, które im wydawałem były naprawdę szybko realizowane. Dobrze również, że miałem okazję korzystania niejednokrotnie z zewnętrznego wsparcia np. artylerii lub lotnictwa.
Ostatnim plusem, którym znalazłem w tej produkcji jest zabawa w kooperacji. W tym trybie wspólnie z nawet trzema znajomymi można przejść cały tryb fabularny. Wyżej wypisane ochy i achy tracą jednak jeśli zaraz do tego wszystkiego dołożę listę wad, które zauważyłem podczas zabawy.
Faktem jest, że nadal po 2 strzałach padamy i jesteśmy ciężko ranni, dobrze, że opatrywanie ran trwa z 30 sekund, ale pytanie czemu jak zginę wczytywanie od nowa misji trwa tak długo? Nawet wgranie tej gry na dysk twardy konsoli nie poprawia tej sytuacji. Wczytanie danej lokacji trwa bowiem około 20 – 30 sekund. Dużo ? Dla mnie tak, a argumenty typu, że oddano nam szerokie i rozległe tereny obalę tym, że gdy pójdę w bok i oddzielę się od drużyny to nagle padam trupem. Niestety, musimy trzymać się czysto wyznaczonej ścieżki. Szkoda, gdyż ja czasami lubię sobie pójść w drugą stronę i zaatakować przeciwnika, w taki sposób aby ten był zaskoczony.
Uproszczenie komend, które mają sprawić, że „nowi gracze szybciej wdrożą się tę produkcję” jest dobre, ale tylko na początku. Potem okazuje się, że te rozkazy są takie proste, że nie wiem czy żołnierz chciałby je wykonywać. Idź tu, broń tego, stań itp. Rozumiem, że jest to gra taktyczna, ale nie wiem czy ta cała strategia ma składać się z jednego lakonicznego zdania, a czasami pojedynczego słowa. Planowanie więc dłuższych i bardziej skomplikowanych działań ograniczono tutaj do minimum, a więc pole manewru jest dosyć małe. Tym samym najważniejsza cecha tej produkcji została praktycznie wykreślona.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze słaba, jak na dzisiejsze czasy, grafika. Fakt amerykanie są nawet dobrze wykonani (dobra mimika twarzy, wyraziste sylwetki etc.), ale ich przeciwnicy to jakieś kanciaste kukiełki biegające w pokraczny sposób. Z czasem zacząłem się nawet zastanawiać jak ktoś mógł tak słabo oddać fizykę. Okropnie prezentują się również ząbki na obiektach, czy też doczytujące się przed nosem drzewa etc. Parsknąłem za to śmiechem kiedy zobaczyłem, jak rakieta uderzająca w domek nie niszczy go, a jedynie okrywa czarnym pyłem. Naprawdę Codemasters się nie postarało. Po tym, co zobaczyłem w F1 2010 spodziewałem się, że „mistrzowie kodu” również tutaj dadzą popis swoich umiejętności. Jak widać strasznie się pomyliłem. Dobrze przynajmniej, że jak już się wszystko doczyta to plenery Tadżykistanu czasem potrafią zachwycić – zachodzące słońce w dolinie robi wrażenie.
Dźwięk jest nawet, nawet muzyki jest co prawda, jak na lekarstwo, ale jak już coś usłyszymy w radiu to będzie to jakaś muzyka country etc. Niemniej głosy poszczególnych postaci są dobrze podłożone i pasują do młodych wojskowych chłopaków, którzy zaciągnęli się do amerykańskiej armii.
Jaka w takim razie jest gra Operation Flashpoint Red River? To typowy średniak, który ma w sobie ciekawe rozwiązania, ale to też tytuł posiadający sporo problemów technicznych i uproszczeń, które skutecznie odstraszają lub po prostu odbierają chęć do dalszej zabawy. Niby długość gry jest lepsza (8-10 godzin zabawy) niż w konkurencyjnych tytułach, ale ile osób po 3-4 godzinach będzie chciało do niego powrócić? Raczej nieliczni. Po prostu czasem wydaję się, że twórcy z jednej strony chcieli powrócić do korzeni, a z drugiej stworzyć coś na miarę Call of Duty. Niestety średnio im to wyszło.
Ocena: 7/10
Plusy:
+ Realizm
+ Długość zabawy
+ Tryb co-op
+ Ilość broni
Minusy:
- Długość wczytywania się lokacji
- Grafika
- Niepotrzebne uproszczenia
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Google ma najpopularniejszą wyszukiwarkę, najczęściej instalowany system w smartfonach – Android, a do tego wszystkiego firma posiada najczęściej instalowaną przeglądarkę. Tak mamy nowego lidera. >>

Kinect sprzedawany jest za około 400-450 zł. Tymczasem urządzenie konkurencyjne i prezentujące się znacznie lepiej od produktu Microsoft będzie sprzedawane za połowę tej sumy. >>

Praktycznie dzisiaj nikt nie wyobraża sobie telewizora bez pilota. Jednak, jak każde urządzenie tak i to miało swojego twórcę, który właśnie zmarł. >>

Far Cry 3 doczeka się możliwości przetestowania gry przed premierą. Poznaliśmy pierwsze szczegóły na ten temat, a oprócz nich mamy dla Was materiał prosto z tej produkcji. >>

W tym roku serwis internetowy YouTube obchodzi swoje 7 urodziny. Z tej okazji Google stworzyło specjalny klip wideo, który ma uczcić powstanie tej witryny – dodajmy, że jednej z największych na całym świecie. >>

Max wrócił, ale już nie jako glina. Teraz poznamy go w zupełnie innej roli, ale jak zawsze wystrzeli on w przeciwników tysiące kul, które zrobią z nimi porządek. >>

Użytkownicy systemów produkowanych przez firmę Microsoft często narzekają na ich wydajność. Mnogość aplikacji tzw. „bloatware” sprawia, że komputery często nie wyrabiają z obsługą tego wszystkiego. Dlatego nadchodzą zmiany. >>

Max Payne 3 od kilku dni bryluje na konsolach, a w tym czasie szykowana jest wersja na komputery osobiste, której debiut nastąpi 1 czerwca. Jeśli przeraża Was ilość płyt na Xbox 360 to nie będziecie zadowoleni z poniższej informacji. >>

I nie chodzi tutaj o pasty do mycia zębów. Nie każdy może wiedzieć, że specjalne pasty termoprzeowdzące kładzie się na procesory w komputerach. To one redukują nagrzewanie się serca naszego komputera.
>>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter




























