05-11-2009
AAA |
Ocena: 4  4 głosów
Tekken 6 - recenzja gry
Recenzja jednej z najbardziej wyczekiwanych gier tego roku już na StacjaKultura.pl!

Fot. Namco-Bandai

Nie wiem czy to przypadek, czy może los tak chciał... ale zawsze, gdy pojawia się nowy Tekken- to właśnie mi przychodzi zrecenzowanie tej gry. Już cztery lata minęły od momentu, w którym zachwycałem się wspaniałością "Tekkena 5". Przyznam się, że do dzisiaj gram w "Dark Ressurection" na PlayStation 3. Jak się łatwo domyślić, jestem fanem tej serii i ze zniecierpliwieniem wyczekiwałem szóstej części turnieju króla żelaznej pięści.

W końcu nadszedł ten dzień. Paczka z grą pojawiła się w moim mieszkaniu. Zacieram ręce jak dziecko- z myślą o nowych jugglach i wkładam grę do napędu.

Pierwsze, o czym wypada napisać, to fabuła, która w Tekkenie tak na prawdę nie ma żadnego znaczenia. Generalnie, główny wątek fabularny kręci się wokół Jina Kazamy, który po wygranej w TKoIFT 5 został właścicielem Mishima Zaibatsu oraz organizatorem szóstego turnieju króla żelaznej pięści. W grze każda postać ma swoją historię i zależnie od tego, którą postacią ukończymy grę- zakończenie jest inne. Dlatego tak ciężko jest opisać fabułę w T6.

 

Fot. Namco-Bandai

 

"Tekken 6" to bijatyka. Gra, w której na arenie walczy dwóch zawodników. Zapewne się zastanawiacie: "co w tym takiego nadzwyczajnego?". Cóż, chociażby to, że walka jest niesłychanie przyjemna. Dla mnie Tekken to najlepsza seria bijatyk, jaka kiedykolwiek powstała. Każda z postaci ma swój indywidualny zestaw ciosów, które można łączyć na wiele ciekawych i mocno destrukcyjnych sposobów. Ciosy wykonujemy za pomocą czterech przycisków, zaś każdy z nich przypisany jest do innej kończyny. Wciskanie odpowiednich kombinacji, w odpowiednim momencie oraz w połączeniu z przyciskami kierunkowymi, skutkuje bardzo spektakularnymi i efektywnymi akcjami.

W grze- od samego początku- dostępnych jest czterdzieści postaci, w tym sześć nowych, które pierwszy raz pojawiają się w serii. Chyba najciekawszą z nich jest Bob. Ten wychowany na hamburgerach Amerykanin, pomimo swojej olbrzymiej wagi, rusza się bardzo sprawnie i ma bardzo szeroki oraz ciekawy wachlarz ciosów. Oprócz standardowych postaci, które zbytnio nie wyróżniają się z tłumu, w grze dostępne są jeszcze dwie specjalne. Pierwszą z nich jest olbrzymi robot, który ma znacznie więcej energii od przeciętnego zawodnika. Jest ogromny, przy czym występuje tylko w trybie story oraz jako przeciwnik w rundzie bonusowej w trybie arcade. Drugą specjalną postacią jest wielki, skrzydlaty demon. Jest on ostatecznym bossem w trybie arcade i jest mega przegięty. Pokonanie go na poziomie Ultra Hard graniczy z cudem. Jinpachi (końcowy boss T5) przy nim to tylko mały chłopczyk. Sam musiałem się z nim męczyć prawie godzinę. Tak samo dzieje się zresztą, jeśli chodzi o tego wielkiego robota, o którym przed chwilą wspominałem. Wielkie przegięcie! Na szczęście obie te bonusowe postaci nie są grywalne.

 

Fot. Namco-Bandai

 

Do dyspozycji mamy mnóstwo trybów. Od walk, które przedstawiają nam historie danej postaci, po walki grupowe na trybie online kończąc. Nowością w wersji konsolowej jest Story Mode, który tak naprawdę nie rożni się zbytnio od Tekken Force Mode- znanego nam z poprzednich części. Owy tryb polega m.in. na przechodzeniu poziomów, zdobywaniu przedmiotów czy walce z bossami. Myślę, że można to określić jako taki Double Dragon z postaciami z Tekkena. Grając w story mode najłatwiej zdobyć nowe przedmioty oraz pieniądze, za które można kupić ubrania i bronie dla naszych zawodników.

Z nowości, pojawiających się w samym systemie walki, warto wymienić także tryb Rage, który uruchamia się automatycznie, gdy nasza postać ma mało życia. Bohaterowie, którzy korzystają z tego dobrodziejstwa zadają zwiększone obrażenia przeciwnikom. Fajne, aczkolwiek nie za wiele wnoszące rozwiązanie. Kolejna sprawa to możliwość niszczenia ścian podczas walki. Teraz odpowiednio mocny cios może przebić naszego oponenta przez mur. Dodatkowo, do dyspozycji mamy coś, co było już kiedyś dostępne w "Mortal Kombat", czyli wielopoziomowe areny. Dobre uderzenie o ziemię, podłoga pęka, a ty i twój przeciwnik spadacie poziom niżej. Ostatnim i zdecydowanie najważniejszym usprawnieniem jest możliwość "odbijania" przeciwników od podłoża. Nasz wróg, dosłownie na chwilę, unosi się wówczas w powietrze, co sprawia, że można go zaatakować i wyprowadzic combo. Profesjonalni gracze na pewno będą zadowoleni z tego rozwiązania. Dzięki niemu juggle (żąglowanie przeciwnikiem) stało się jeszcze lepsze.

 

Fot. Namco-Bandai

 

"Tekken 6", tak samo jak piątka, został wyposażony w możliwość ubierania swoich postaci. Poszczególne partie ubioru kupujemy za pieniądze, które otrzymujemy za wygrane walki oraz zdobywamy w trybie stroy.  Przedmiotów, które możemy założyć zawodnikom jest bardzo wiele– dużo więcej niż w "Tekkenie 5: DR". Do dyspozycji mamy różnego rodzaju: czapki, spodnie, kurtki, akcesoria itp. Warto wspomnieć o pewnej nowości w T6, gdyż naszemu zawodnikowi można kupić również broń, z której może korzystać podczas walki. Szczerze mówiąc, gdy usłyszałem o tym, że kolejna odsłona pozwoli na używanie broni podczas walki- nie byłem zadowolony. Na szczęście broni, które możemy kupić jest tylko kilka, a ich używanie jest dość uciążliwie, co sprawia, że na wiele się nie zdają podczas potyczek... i dzięki Bogu.

W takiej grze jak Tekken nie może zabraknąć trybu online. Niestety gracze, którzy są mocno nastawieni na rozgrywkę przez Internet, będą zawiedzeni– przynajmniej na razie. Gra laguje niemiłosiernie, jeśli nie macie minimum 512kb wysyłu do trybu online- nie ma co startować. Na mojej 6mb Neostradzie, na 10 zagranych walk, 2 odbyły się bez większych problemów. Jak mówi sam twórca serii: „staraliśmy się, aby gracze z najszybszymi łączami mieli najlepsza jakość podczas gry online”. I to widać na pierwszy rzut oka. Jeśli ty albo twój przeciwnik macie Neostradę 1 megabit, to o graniu online możecie sobie pomarzyć. A szkoda, bo system został znacznie ulepszony w stosunku do „T5:DR”. Teraz połączenie się z jakimś zawodnikiem jest znacznie łatwiejsze. Wszystkie ustawienia są bardziej przejrzyste, ale niestety sama rozgrywka kuleje. Podobno ta sytuacja ma zostać naprawiona odpowiednim patchem, jednak nie wydaje mi się, aby zwykły patch był w stanie naprawić tak tragiczną jakość połączeń w trybie online. Postaci zatrzymują się, poruszają w zwolnionym tempie, a w najgorszym wypadku- rozłącza nas z przeciwnikiem.

 

Fot. Namco-Bandai

 

Przyszedł w końcu czas na trochę tzw. technicznego bełkotu z mojej strony. Gra chodzi płynnie w 60 klatkach na sekundę. Niezły wyczyn, prawda? Nawet podczas niezłego zamieszania tytuł nie zwalnia ani na chwilę. Denerwujący jest brak Anty Alisingu, w zamian mamy motion blur, czyli delikatne rozmycie podczas ruchu. I tutaj pojawia się pierwsza ciekawostka. Jeśli gracie na ekranie 16:10, to po włączeniu rozmycia- gra wygląda okropnie.  Jeśli zaś używacie ekranu o parametrach 16:9, to zalecane jest  jego uruchomienie, bo gra wygląda wtedy znacznie lepiej. Na pewno słyszeliście również o tym, że loadingi w Tekkenie 6 są długie. A owszem są i to bardzo, ale wystarczy zainstalować ponad 4GB danych na dysku twardym konsoli, a wczytywanie znacznie przyspieszy. Odpowiednia opcja znajduje się w ustawieniach gry. Wygląda na to, że wystarczy trochę pokombinować i na wszystko znajduje się sposób.


Pora na to, co ważne jest dla zawodowców, czyli zrównoważenie postaci. W szóstym Tekkenie zostało ono zrealizowane idealnie. Sama gra znacznie przyspieszyła- jest bardziej dynamiczna, destrukcyjna i efektowna. Każda z postaci została wyposażona w niesamowicie szeroki wachlarz ciosów. Zawsze przy takiej ilości kombinacji pojawia się problem zrównoważenia. Jeśli jeden zawodnik jest znacznie lepszy od drugiego- gra zyskuje miano źle zrównoważonej, co prowadzi do piętnowanie niektórych zawodników– vide Jin Kazama i Steve w T4. „Tekken” 6 jest zrównoważony idealnie. Wystarczy? Naprawdę sprawdziłem każdą postać (jeszcze pieką mnie kciuki) i żadna z nich nie dostała ciosów, które można byłoby uznać za przegięcie. Dla zwykłego gracza nie jest to może najważniejsze, ale dla osób, które grają w Tekkena nałogowo... ma to olbrzymie znaczenie.

 

Fot. Namco-Bandai


Grafika i dzwięk w T6 to arcydzieło. Owszem, denerwuje nieco problem z AA, ale animacja jest mega płynna, efekty świetlne genialne, a projekt postaci i poziomów dosłownie powala na kolana. Do dyspozycji mamy 16 plansz. Każda z nich jest zrealizowana w zupełnie inny sposób. Mamy poziom znajdujący się: w płonącym tunelu, na łące z owcami, w mieście, a nawet w górach na śniegu. Jak widzicie różnorodność jest bardzo duża.

Każda z postaci ma po dwa lub trzy stroje, a każdy z nich wygląda wyśmienicie. Ubrania falują na wietrze, odbijają w sobie promienie światła. Jest pięknie. Żeby tego było mało, ruchy zawodników są oddane bardzo realnie. Postaci idealnie wręcz reagują na otrzymane obrażenia, robią różne miny i łapią się za obolałe części ciała po przegranej walce.


Możecie mi wierzyć lub nie, ale bardzo starałem się nie przeciągać tej recenzji. „Tekken 6” jest grą tak obszerną, że można by napisać o niej książkę. Grafika powala na kolana, animacja, udźwiękowienie, projekty postaci zapierają dech w piesiach. Jak dla mnie jest to najlepsza, dostępna obecnie na rynku bijatyka. Obym tylko nie musiał czekać kolejnych czterech lat na kontynuację.

 

Fot. Namco-BandaiFot. Namco-BandaiFot. Namco-Bandai


Ocena: 9/10

Plusy:
+ grafika
+ projekty
+ muzyka
+ liczba postaci
+ animacja
+ mnogość trybów gry
+ zrównoważenie postaci

Minusy:
- lagi w trybie online
- problemy z anty alisingiem


wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Google ma najpopularniejszą wyszukiwarkę, najczęściej instalowany system w smartfonach – Android, a do tego wszystkiego firma posiada najczęściej instalowaną przeglądarkę. Tak mamy nowego lidera. >>

Kinect sprzedawany jest za około 400-450 zł. Tymczasem urządzenie konkurencyjne i prezentujące się znacznie lepiej od produktu Microsoft będzie sprzedawane za połowę tej sumy.  >>

Praktycznie dzisiaj nikt nie wyobraża sobie telewizora bez pilota. Jednak, jak każde urządzenie tak i to miało swojego twórcę, który właśnie zmarł.  >>

Far Cry 3 doczeka się możliwości przetestowania gry przed premierą. Poznaliśmy pierwsze szczegóły na ten temat, a oprócz nich mamy dla Was materiał prosto z tej produkcji.  >>

W tym roku serwis internetowy YouTube obchodzi swoje 7 urodziny. Z tej okazji Google stworzyło specjalny klip wideo, który ma uczcić powstanie tej witryny – dodajmy, że jednej z największych na całym świecie.  >>

Max wrócił, ale już nie jako glina. Teraz poznamy go w zupełnie innej roli, ale jak zawsze wystrzeli on w przeciwników tysiące kul, które zrobią z nimi porządek. >>

Dokładnie 7 dni temu Diablo 3 oficjalnie pojawiło się w Polsce, teraz czas na naszą recenzję.  >>

Użytkownicy systemów produkowanych przez firmę Microsoft często narzekają na ich wydajność. Mnogość aplikacji tzw. „bloatware” sprawia, że komputery często nie wyrabiają z obsługą tego wszystkiego. Dlatego nadchodzą zmiany. >>

Max Payne 3 od kilku dni bryluje na konsolach, a w tym czasie szykowana jest wersja na komputery osobiste, której debiut nastąpi 1 czerwca. Jeśli przeraża Was ilość płyt na Xbox 360 to nie będziecie zadowoleni z poniższej informacji. >>

I nie chodzi tutaj o pasty do mycia zębów. Nie każdy może wiedzieć, że specjalne pasty termoprzeowdzące kładzie się na procesory w komputerach. To one redukują nagrzewanie się serca naszego komputera.  >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS