Autor: Kamil Świeczkowski
13-10-2010
StarCraft 2 Wings of Liberty recenzja gry
Gdy Blizzard, w 1998 roku wydał pierwszego StarCrafta oszalał cały świat, gra miała ciekawą kampanie, świetną fabułę i przede wszystkim gęsty klimat. Czy jest tak samo z drugą częścią? Dowiecie się tego z tej oto recenzji...
Gdy Blizzard, w 1998 roku wydał pierwszego StarCrafta oszalał cały świat, gra miała ciekawą kampanie, świetną fabułę i przede wszystkim gęsty klimat. Otóż do wyboru mieliśmy 3 odmienne rasy: Terran, Zergów i Protosów. A każda z nich prowadziła nas przez oddzielną historię. Gra zasłynęła także ze świetnego trybu multiplayer oraz możliwość grania przez sieć LAN. Na drugą część fani musieli czekać aż 12 lat, ale w końcu się pojawiła, jedna z najbardziej wyczekiwanych gier 2010 roku, StarCraft II: Wings of Liberty. Czy było warto czekać całe 12 lat ?
Wszyscy, którzy kupią StarCrafta 2, z pewnością się nie zawiodą, ale najpierw muszą wybulić dobre 180zł. Drogo ? Pewnie, że tak ale zapewniam będzie to 180 zł, których na bank potem nie będziecie żałować. StarCraft II: Wings of Liberty to pierwszy epizod drugiej części gry w którą grywa się tak samo świetnie jak 12 lat temu w pierwszą odsłonę serii. Spokojnie można przyznać, że zarówno pierwowzór jak i kontynuacja mają prawdziwie epicką fabułę. Pamiętacie świetne dialogi z Mass Effect, te które znajdują się w nowym StarCrafcie, biją je na głowę. Niekiedy rozmawiające postaci wydają się naprawdę "żywe", gestykulują rękoma, piją drinki i przede wszystkim prowadzą świetną grę aktorską. Dodatkowo bohaterowie są wyśmienicie dopracowani pod względem wyglądu, duża ilość drobnych szczegółów sprawia, że każda osobna postać jest obdarzona swoimi specyficznymi cechami. Rozgrywkę rozpoczynamy jako porucznik Reynor, który stara się pokrzyżować plany Dominium. Początkowy interfejs "przed-misyjny", to knajpa w której nasz heros upija się topiąc smutki minionych lat. Tutaj na planecie gdzie ulokował się nasz bohater przechodzimy dwie początkowe misje, aby później znaleźć się na statku Hyperion, który będzie naszym "domem" przez resztę gry. Interfejs zmieni się jeszcze gdy będziemy na planecie Cath ( jak tam się znalazł Reynor nie napiszę, żeby nie spoilerować ). Na statku możemy odwiedzić takie miejsca jak zbrojownia, gdzie kupujemy ulepszenia dla bazy, jednostek, pojazdów itp. Mostek, w którym dostajemy możliwość wybrania misji, którą chcemy rozegrać oraz wybrać filmik, który chcemy obejrzeć. Karczme, w której czytamy nasze wiadomości, oraz wykupujemy najemników, czyli podrasowane jednostki, które już mamy. I na końcu laboratorium w którym można nabyć nowe technologie, i w późniejszej fazach gry przechodzić misje. W każdym z tych pomieszczeń można oczywiście porozmawiać z różnymi postaciami, które jak pisałem wyglądają fantastycznie. Najlepszym aspektem produkcji jest fabuła, ciągłe zwroty akcji i wybory moralne, które uprzyjemniają rozgrywkę, a cele misji w szczególny sposób podbudowują specyficzny klimat. Ponadto według mnie najlepszą częścią kampanii jest moment, w którym pojawia się Mroczny Templariusz Zergul, i daje nam kryształ, ten ląduje w laboratorium i wtedy robimy misje "zasiadając" za sterami Protosów. Pomimo, że zadań jest mało to dają one masę frajdy oraz świetny przedsmak następnej części gry, gdzie czołową rasą będą właśnie Protosi.
Misje dla Terran są również bardzo interesujące np. jest zadanie, w którym musimy zrównać z ziemią zakażone budynki, ale możemy robić to tylko w dzień ponieważ zakażeni ludzie wychodzą w nocy i atakują naszą baze, natomiast gdy wstanie świt umierają od promieni słońca. Wszystkie zadania mają jakieś uzasadnienie, a nie jak w większości RTS-ów są dwie armie, które mają baze i wygra ten kto wzniesie najszybciej swoje imperium. Tutaj jest zupełnie inaczej w większości misji sterujemy wojskiem, które szkolimy, ale zdarzają się również takie przypadki, w których np. musimy zniszczyć jak najszybciej bazy Protosów, aby osłabły tarcze statku-matki. Jak łatwo się domyślić, następnie musimy rozbić w pył owy statek i to szybko, ponieważ ten ostrzeliwuje bazy kolonistów, a gdy zniszczy wszystkie to koniec - przegrywamy. Po grze widać, że Blizzard nie próbował zrobić najlepiej wyglądającego RTS-a w historii. Chociaż prawdziwi fani i tak nie patrzą na grafike. Nie żeby nie była ona ładna, ale w grze na taką skalę można by wycisnąć więcej. Świat prezentuje się fantastycznie, w oczy rzuca się szczególnie perfekcyjne wykonanie filmów, cut-scenek oraz dialogów. Najlepsze są oczywiście te renderowane, czyli np. walka Zergula z Królową Ostrzy czy retrospekcje o Sarze ( dziewczyna Reynora, która w pierwszej części zmieniła się w Królową Ostrzy ). Polska wersja gry podzieliła graczy na dwie strony. Po pierwszej stoją ci którzy uważają, że głosy postaci są do bani, a po drugiej ci którzy myślą wręcz przeciwnie. Dlaczego takie sprzeczne decyzje ? Ponieważ w naszym kraju gra została w pełni spolszczona, oznacza to iż wszystkie postacie mają Polskie głosy. Osobiście mi jak najbardziej się to spodobało, nie jest świetnie, ale spokojnie da się grać. Najgorzej wypadła rola Tosha, który w wersji oryginalnej, czyli angielskiej mówi z fajnym Hawajskim akcentem, a w wersji spolszczonej brzmi tak, że odechciewa się z nim rozmawiać. Multi zostało przeniesione z pierwszej części, to dobrze ponieważ jak już pisałem multi w jedynce było super, więc nie ma potrzeby zmieniania czegoś co jest dobre. Chyba jedynym minusem gry jest to, że nie ma możliwości grania przez sieć LAN, w jedynce tryb był równie grywalny co multi, ale trudno jakoś przebolejemy, że twórcy mimo protestu graczy zrezygnowali z tej funkcji. Szczegółowo opisując tryb single, mogę powiedzieć, że kampania liczy 26 misji, nad każdą misją gramy od 30 minut do 1 godziny. A więc dla samodzielnego gracza zabawy wystarczy na dobre 50 godzin. Naturalnie jeśli doliczymy czas poświęcony rozgrywce sieciowej z pewnością tytuł zajmie nam kilka długich nocek.
Wszyscy, którzy kupią StarCrafta 2, z pewnością się nie zawiodą, ale najpierw muszą wybulić dobre 180zł. Drogo ? Pewnie, że tak ale zapewniam będzie to 180 zł, których na bank potem nie będziecie żałować. StarCraft II: Wings of Liberty to pierwszy epizod drugiej części gry w którą grywa się tak samo świetnie jak 12 lat temu w pierwszą odsłonę serii. Spokojnie można przyznać, że zarówno pierwowzór jak i kontynuacja mają prawdziwie epicką fabułę. Pamiętacie świetne dialogi z Mass Effect, te które znajdują się w nowym StarCrafcie, biją je na głowę. Niekiedy rozmawiające postaci wydają się naprawdę "żywe", gestykulują rękoma, piją drinki i przede wszystkim prowadzą świetną grę aktorską. Dodatkowo bohaterowie są wyśmienicie dopracowani pod względem wyglądu, duża ilość drobnych szczegółów sprawia, że każda osobna postać jest obdarzona swoimi specyficznymi cechami. Rozgrywkę rozpoczynamy jako porucznik Reynor, który stara się pokrzyżować plany Dominium. Początkowy interfejs "przed-misyjny", to knajpa w której nasz heros upija się topiąc smutki minionych lat. Tutaj na planecie gdzie ulokował się nasz bohater przechodzimy dwie początkowe misje, aby później znaleźć się na statku Hyperion, który będzie naszym "domem" przez resztę gry. Interfejs zmieni się jeszcze gdy będziemy na planecie Cath ( jak tam się znalazł Reynor nie napiszę, żeby nie spoilerować ). Na statku możemy odwiedzić takie miejsca jak zbrojownia, gdzie kupujemy ulepszenia dla bazy, jednostek, pojazdów itp. Mostek, w którym dostajemy możliwość wybrania misji, którą chcemy rozegrać oraz wybrać filmik, który chcemy obejrzeć. Karczme, w której czytamy nasze wiadomości, oraz wykupujemy najemników, czyli podrasowane jednostki, które już mamy. I na końcu laboratorium w którym można nabyć nowe technologie, i w późniejszej fazach gry przechodzić misje. W każdym z tych pomieszczeń można oczywiście porozmawiać z różnymi postaciami, które jak pisałem wyglądają fantastycznie. Najlepszym aspektem produkcji jest fabuła, ciągłe zwroty akcji i wybory moralne, które uprzyjemniają rozgrywkę, a cele misji w szczególny sposób podbudowują specyficzny klimat. Ponadto według mnie najlepszą częścią kampanii jest moment, w którym pojawia się Mroczny Templariusz Zergul, i daje nam kryształ, ten ląduje w laboratorium i wtedy robimy misje "zasiadając" za sterami Protosów. Pomimo, że zadań jest mało to dają one masę frajdy oraz świetny przedsmak następnej części gry, gdzie czołową rasą będą właśnie Protosi.
Misje dla Terran są również bardzo interesujące np. jest zadanie, w którym musimy zrównać z ziemią zakażone budynki, ale możemy robić to tylko w dzień ponieważ zakażeni ludzie wychodzą w nocy i atakują naszą baze, natomiast gdy wstanie świt umierają od promieni słońca. Wszystkie zadania mają jakieś uzasadnienie, a nie jak w większości RTS-ów są dwie armie, które mają baze i wygra ten kto wzniesie najszybciej swoje imperium. Tutaj jest zupełnie inaczej w większości misji sterujemy wojskiem, które szkolimy, ale zdarzają się również takie przypadki, w których np. musimy zniszczyć jak najszybciej bazy Protosów, aby osłabły tarcze statku-matki. Jak łatwo się domyślić, następnie musimy rozbić w pył owy statek i to szybko, ponieważ ten ostrzeliwuje bazy kolonistów, a gdy zniszczy wszystkie to koniec - przegrywamy. Po grze widać, że Blizzard nie próbował zrobić najlepiej wyglądającego RTS-a w historii. Chociaż prawdziwi fani i tak nie patrzą na grafike. Nie żeby nie była ona ładna, ale w grze na taką skalę można by wycisnąć więcej. Świat prezentuje się fantastycznie, w oczy rzuca się szczególnie perfekcyjne wykonanie filmów, cut-scenek oraz dialogów. Najlepsze są oczywiście te renderowane, czyli np. walka Zergula z Królową Ostrzy czy retrospekcje o Sarze ( dziewczyna Reynora, która w pierwszej części zmieniła się w Królową Ostrzy ). Polska wersja gry podzieliła graczy na dwie strony. Po pierwszej stoją ci którzy uważają, że głosy postaci są do bani, a po drugiej ci którzy myślą wręcz przeciwnie. Dlaczego takie sprzeczne decyzje ? Ponieważ w naszym kraju gra została w pełni spolszczona, oznacza to iż wszystkie postacie mają Polskie głosy. Osobiście mi jak najbardziej się to spodobało, nie jest świetnie, ale spokojnie da się grać. Najgorzej wypadła rola Tosha, który w wersji oryginalnej, czyli angielskiej mówi z fajnym Hawajskim akcentem, a w wersji spolszczonej brzmi tak, że odechciewa się z nim rozmawiać. Multi zostało przeniesione z pierwszej części, to dobrze ponieważ jak już pisałem multi w jedynce było super, więc nie ma potrzeby zmieniania czegoś co jest dobre. Chyba jedynym minusem gry jest to, że nie ma możliwości grania przez sieć LAN, w jedynce tryb był równie grywalny co multi, ale trudno jakoś przebolejemy, że twórcy mimo protestu graczy zrezygnowali z tej funkcji. Szczegółowo opisując tryb single, mogę powiedzieć, że kampania liczy 26 misji, nad każdą misją gramy od 30 minut do 1 godziny. A więc dla samodzielnego gracza zabawy wystarczy na dobre 50 godzin. Naturalnie jeśli doliczymy czas poświęcony rozgrywce sieciowej z pewnością tytuł zajmie nam kilka długich nocek.
+ Fabuła
+ Klimat
+ Grafika
+ Multiplayer
+ Cała reszta !
- Brak LAN
- Cena
OCENA: 9
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Google ma najpopularniejszą wyszukiwarkę, najczęściej instalowany system w smartfonach – Android, a do tego wszystkiego firma posiada najczęściej instalowaną przeglądarkę. Tak mamy nowego lidera. >>

Kinect sprzedawany jest za około 400-450 zł. Tymczasem urządzenie konkurencyjne i prezentujące się znacznie lepiej od produktu Microsoft będzie sprzedawane za połowę tej sumy. >>

Praktycznie dzisiaj nikt nie wyobraża sobie telewizora bez pilota. Jednak, jak każde urządzenie tak i to miało swojego twórcę, który właśnie zmarł. >>

Far Cry 3 doczeka się możliwości przetestowania gry przed premierą. Poznaliśmy pierwsze szczegóły na ten temat, a oprócz nich mamy dla Was materiał prosto z tej produkcji. >>

W tym roku serwis internetowy YouTube obchodzi swoje 7 urodziny. Z tej okazji Google stworzyło specjalny klip wideo, który ma uczcić powstanie tej witryny – dodajmy, że jednej z największych na całym świecie. >>

Max wrócił, ale już nie jako glina. Teraz poznamy go w zupełnie innej roli, ale jak zawsze wystrzeli on w przeciwników tysiące kul, które zrobią z nimi porządek. >>

Użytkownicy systemów produkowanych przez firmę Microsoft często narzekają na ich wydajność. Mnogość aplikacji tzw. „bloatware” sprawia, że komputery często nie wyrabiają z obsługą tego wszystkiego. Dlatego nadchodzą zmiany. >>

Max Payne 3 od kilku dni bryluje na konsolach, a w tym czasie szykowana jest wersja na komputery osobiste, której debiut nastąpi 1 czerwca. Jeśli przeraża Was ilość płyt na Xbox 360 to nie będziecie zadowoleni z poniższej informacji. >>

I nie chodzi tutaj o pasty do mycia zębów. Nie każdy może wiedzieć, że specjalne pasty termoprzeowdzące kładzie się na procesory w komputerach. To one redukują nagrzewanie się serca naszego komputera.
>>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter


























