Prawdziwe nazwisko tego francuskiego aktora to Louis Germain David de Funès de Galarza, pochodził on z arystokratycznej hiszpańskiej rodziny, która na przełomie XIX i XX wieku nie posiadała jednak wielkiego majątku. Ojciec Carlos Luis de Funes de Galarza był z wykształcenia adwokatem. Matka, Leonor Soto Reguera, zajmowała się głównie domem. Małżeństwu de Funesów nie wiodło się najlepiej, dlatego postanowili opuścić swe rodzinne strony, okolice Sewilli i przenieść się do Francji.
Louis de Funes urodził się 31 lipca 1914 nieopodal Paryża. Nie był jedynym dzieckiem w rodzinie. Najstarsza siostra, Maria de Funes poślubiła francuskiego reżysera i producenta filmowego Francoisa Gira, urodziła im się córka Isabelle Gir, która została aktorką. Największe triumfy święciła ona w latach 70. Brat Carlos de Funes zginął w czasie II wojny światowej, na froncie francuskim, podczas bombardowania. W wieku 12 lat de Funes zadebiutował na scenie. Z okazji 50-lecia lokalnego kolegium wystąpił w przedstawieniu teatralnym "Królewski indyk", na deskach miejskiego teatru, zbierając za to pochlebne opinie w miejscowej prasie.
W filmach grał od 1945 roku - z racji swego wyglądu, dostawał role drugoplanowe. Był niskim, szczupłym brunetem o czarnych oczach. Cechy te na początku nie ułatwiły mu kariery, ponad dziesięć lat starał się znaleźć swój własny, niepowtarzalny styl gry. Udało się po wielu latach prób i błędów. Na ekranie zagościł w końcu taki Louis de Funes, jakiego wszyscy znamy. Dynamicznie gestykulujący, mówiący bardzo szybko, a przede wszystkim, posiadający niezwykły talent do robienia ze swoją twarzą tego, co tylko dusza zapragnie. Rozciągłość mimiki, grymasy ust, które opracował ogladając filmy z Kaczorem Donaldem i raptowne unoszenia brwi stały się znakiem rozpoznawczym tego aktora. Usta w kształcie prostej kreski mówiły "jestem zadowolony", lecz kiedy ta kreska wykrzywiała się wiadomo było, że chodzi o oszustwo. Gdy grał chorego przymykał oczy, by po chwili je otworzyć. Bardzo często aktor wykorzystywał też coś, co można by nazwać "podnoszeniem uszu", zaobserwować to mogliśmy w wielu komediach. Louis przeszedł sam siebie w filmie "Oskar". Fragment, gdy zdesperowany Bertrand Barnier, grany przez de Funesa, rozciąga nos, jest chyba najbardziej znaną i niepowtarzalną sceną komediową. Pozwoliło to ludziom, którzy nie obracają się na co dzień w światku filmowym, bezbłędnie rozpoznawać jego postać w filmach, ale ściągnęły też na tego aktora fale krytyki. Uważano bowiem, że jest monotonny w tym co robi i jak robi. Wybuchy irytacji powodowały zniecierpliwienie krytyki międzynarodowej, która bezceremonialnie stwierdzała, że brak mu talentu. Luis de Funes czerpał inspiracje z życia, jego mistrzami byli Charlie Chaplin i Jacques Tati, to też przeszkadzało krytyce, bardziej doceniała ona bowiem braci Marx za ich upodobanie do sytuacji absurdalnych.
Cechy, które tak denerwowały opinię międzynarodową, zapewniły jednak de Funesowi miejsce w historii kina światowego. Stworzył on postać żandarma z Siant-Tropez. Pomysł filmu narodził się w głowie Richarda Balducciego - podczas wakacji ,kiedy to scenarzyście zniknęła kamera, a miejscowi żandarmi nie bardzo kwapili się do szukania złodzieja. Niezłomny sierżant Cruchot, pilnujący przestrzegania prawa, okazał się pomysłem na tyle trafionym, że w sumie powstało aż 6 filmów tej serii. Najpopularniejsze to "Żandarm z Siant-Tropez" z 1964, 7,8 mln widzów, "Żandarm się żeni" z 1968, 6,82 mln widzów oraz "Żandarm i kosmici" z 1979, 6,28 mln widzów.
Kolejnym wielkim sukcesem tego aktora okazało się "Skrzydełko czy nóżka" z 1976 - 5,84 mln widzów. Jak co roku, Duchemin redaguje przewodnik po najlepszych lokalach gastronomicznych. W tym celu in cognito odwiedza restauracje. Za każdym razem wyposażony jest w zestaw sekretnych narzędzi i próbek, które pozwalają mu sprawdzić jakość serwowanych potraw. Niesamowita jest umiejętność wcielania się aktora w rozmaite postaci, raz podaje się za jankeskiego turystę, a innym razem przywdziewa żałobną woalkę. Zawsze jest autentyczny.
Można powiedzieć, że de Feunes udzielał lekcji mimiki twarzy innym aktorom, ponieważ jego twarz cały czas coś wyrażała. Nawet, kiedy wyglądał na obojętnego lub był bliski wybuchu. Sam o sobie mawiał: "z workiem na głowie byłbym zgubiony, nie mógłbym nic zrobić".
To, że Luis de Funes miał talent do rozśmieszania ludzi potwierdza także fakt, że otrzymał nagrodę Grand Prix śmiechu za pierwszoplanową rolę w "Jak włos w zupie". Kolejnym dowodem na to, że śmiech był jego żywiołem, było to, że w testamenie polecił, aby na pogrzebie odtworzono z taśmy śmiech.
Po śmierci komika w 1983 roku, okazało się, że nikt nie potrafi go zastąpić i dorównać talentem oraz osobowością. Wszyscy zdali sobie sprawę, że jego powtarzanie, mechaniczne niekiedy i banalne tiki były tym, za co publiczność kochała oraz szanowała tego człowieka.
Źródła:
- Bonnotte Stéphane, Louis de Funès, Kraków 2003
- Płażewski Jerzy, Historia filmu francuskiego 1895-2003, Warszawa 2005
- Louis De Funes - wikipedia.org
- Louis De Funes - funes.ovh.org









więcej »




























