18-01-2012
AAA |
Ocena: 5  7 głosów
Leni – Amazonka, Afrodyta, ,,nieświadoma” nazistka
Na podstawie jej biografii można napisać kilka konkretnych scenariuszy filmowych. Trzeba bowiem przyznać, że ilość aktywności życiowych ulubienicy Hitlera naprawdę robi wrażenie.

Leni Riefenstahl

Opisywanie tego rodzaju postaci zawsze zaczyna się od pokrewnych problemów: Czy z niemoralnych pobudek może powstać coś pięknego? Czy dziś, oglądanie filmów stworzonych przez Leni, ma jakikolwiek sens? Czy gloryfikująca pamięć o niej jest potrzebna? Na wszystkie te pytania odpowiedź brzmi – tak.

Leni poprzez nowatorski język filmu tworzyła dzieła po prostu piękne. Była zafascynowana człowiekiem – jego budową, sprawnością, doskonałością.. Potrafiła nazwać siłę, uczynić z niej zjawisko namacalne. I to zarówno w przypadku człowieka jako jednostki, jak i ludzkiego kolektywu.

Co do kwestii, po co nam jej twórczość dziś, to posłużę się słowami mojego wykładowcy, który przed pokazem Triumfu woli zaznaczył, aby ten film ,,był dla nas czymś w rodzaju szczepionki”. Niech nasz organizm tylko za pośrednictwem ekranu poczuje moc totalitaryzmu i uodporni się na jego przekaz. Bo treści płynące z filmu Leni, przebijają się nie tylko do świadomości. One w sposób hipnotyzujący przemycają nieograniczony potencjał ludzkich możliwości. Krzyczą i nawołują: Możemy! Tu! I teraz! O tym, w jaki sposób Riefenstahl osiągnęła taki rezultat – opowiem później… Jednak z czego należy sobie zdać sprawę już na wstępie, to fakt, że nakręciła, prawdopodobnie najlepsze, filmy propagandowe w historii kina. Patrząc z perspektywy historii sztuki filmowej, należy się jej za to ,,uznanie” (w żadnym stopniu nie związane z wdzięcznością) i tytuł innowatorski.

Aby obraz tej kontrowersyjnej twórczyni był ostry i wyraźny, czas na odrobinę biograficznych niuansów. Urodzona w 1902 przeżyła 101 lat. Początek jej kariery to szkoła baletowa. Przygodę z tańcem zakończyła kontuzja i los pchnął ją ku karierze filmowej. Rozgłos uzyskała dzięki rolom w popularnych wówczas filmach górskich, które ukazywały monumentalność skalistej natury i niezłomność ludzkiego ciała. W tych produkcjach Leni była młoda i piękna. Uosabiała wizerunek nowoczesnej kobiety niemieckiej. Była idealnym połączeniem Amazonki  i Afrodyty. Jej reżyserski debiut przypada na rok 1932. Pierwszy film pt. Niebieskie światło, w którym zagrała główną rolę, był wytrychem do bogatej kariery w świeżo powstającej III rzeszy. Adolf Hitler zauroczony jej produkcją postanowił, że tak zdolna artystka powinna zrobić film o nim. Powierzył młodej reżyserce realizację filmu o zjeździe norymberskim, dając jej tym samym nieograniczone możliwości techniczne, by mogła stworzyć dzieło tak wzniosłe, jak i sam zjazd. Taka była geneza długometrażowego filmu Triumf woli, który wszedł na ekrany w 1935 roku.

Główną tezą jaką stawia Leni w Triumfie woli, jest ukazanie Hitlera jako opatrzności Niemiec. Już początkowy obraz (niczym z opery Wagnera) przedstawia Fuhrera jako bóstwo schodzące z nieba. Szczyty norymberskich budynków przebijające się przez chmury, są filmowane niczym skaliste szczyty. I oto on - nowoczesny wódz ląduje samolotem na czystej niemieckiej Ziemi, gdzie czekają na niego tłumy wdzięcznych aryjczyków. Od tej pory zaczynają się dwie godziny zbiorowej histerii: olbrzymie masy ludzi nieustannie wiwatujące, płomienne przemówienia Hitlera, defilady, ciągłe pozdrowienia i maszerujące tłumy, podnoszące rękę w germańskim salucie. Co ciekawe, mimo doskonałych okoliczności do zwykłej dokumentalnej realizacji, Leni nieustannie kontroluje każdy filmowy szczegół. Riefenstahl brała czynny udział w przygotowaniach do norymberskich uroczystości, inscenizowała poszczególne fragmenty manifestacji, tak by jak najlepiej wyszły na ekranie. Triumf woli stanowi naturalne przecięcie się dwóch płaszczyzn: widowiska, które jest jednak polityczną rzeczywistością, i rzeczywistości przeobrażającej się w gigantyczny spektakl. Przykładowo: do Hitlera podbiega dziecko z kwiatami. Wydawać by się mogło, że nie ma nic bardziej spontanicznego. Tymczasem Leni potrafiła takie ujecie powtarzać kilkakrotnie, korygując kierunek biegu chłopca czy mimikę i ustawienie twarzy Hitlera. Film obfituje w całą masę (żeby nie powiedzieć rzeszę) manipulacyjnych chwytów. Przykładem mogą być detaliczne zbliżenia na stopy chłopców, którzy z wielkim wysiłkiem stają na palcach by dojrzeć chociaż cień wielkiego wodza. Film kończy się gromkim zawołaniem mistrza ceremonii, Rudolfa Hessa: ,,Partia jest Hitlerem, Hitler to Niemcy, tak jak Niemcy to Hitler!". Wszyscy wstają z miejsc. Wyciągnięte ramiona, twarze W ekstazie. Olbrzymia swastyka. Maszerujące kolumny znikają w chmurach.

A gdzie piękno wspomniane przeze mnie we wstępie? Wkracza w swym pełnym majestacie w następnym filmie Leni. Dzieło uwznioślające cielesność, którego genezą była olimpiada berlińska odbywająca się w lecie 1936 roku. Największą, bo dwuletnią pracę Leni włożyła w montaż. W 1938 swoją premierę miały dwa pełnometrażowe filmy: Święto narodów i Święto piękna. Założeniem autorskim była nie tylko realizacja szczegółowego reportażu z zawodów, ale również stworzenie poematu na cześć sportowego piękna. Idealizacja ludzkiej tężyzny, uwypuklanie doskonałości cielesnych proporcji, cała ta estetyka dawała do zrozumienia, że fizyczna sprawność jest niezbędna młodemu pokoleniu, przed którym stoją przełomowe zadania do wypełnienia. Ta ,,Obiektywna relacja” była, rzecz jasna, idealnym materiałem do przemycenia propagandowych treści idealizujących hitlerowską moc zbawienia narodu niemieckiego.

W trosce o wasze, już znużone czytaniem oczęta, umieszczam teledysk zespołu Rammstein, który jeden ze swoich teledysków oparł na fragmentach filmów olimpijskich Leni. Historia tego materiału jest o tyle kontrowersyjna, że odnosi się do piosenki pt. Stripped stworzoną przez grupę Depeche mode.  Trzeba przyznać, że niemiecka kapela uwidoczniła całkiem nowe pokłady drzemiące w szlagierze ,,Depeszów”:)

 

 

 


Wracając do Leni: przychodzi wojna, a wraz z nią odsłaniają się nowe wcielenia naszej bohaterki. W 1939 jedzie do Polski z grupą filmowców, by nakręcić pogrom jaki miał uczynić Wermacht, wkraczając do ,,ziem im należnych”. W połowie września, w małym miasteczku na kielecczyźnie była świadkiem rozstrzelania około 30 Żydów. Na ten widok doznaje wstrząsu nerwowego i mdleje. Cudowna przemiana, pomyślicie? Raczej nie…

Kilka lat później reżyserka wspomagana osobistymi funduszami Hitlera kręci film Nizina (najdroższa na ówczesne czasy produkcja niemiecka). Fuhrerowska pomoc nie ograniczała się jednak tylko do pieniędzy: Za statystów do tego ,,dzieła” służyli więźniowie obozów, którzy po zdjęciach wracali na obozowe prycze.
Po wojnie wielokrotnie stawała przed sądem, jednak tłumacząc się polityczną naiwnością, zawsze unikała odpowiedzialności - ,,niewinna przez niewiedzę”


Całkiem nowy epizod w życiu Leni pojawia się w połowie lat pięćdziesiątych. Jej nową pasją staje się fotografia. Podążając za swym fanatyzmem cielesności, Riefenstahl wyrusza do Afryki w poszukiwaniu pięknych, postawnych, mieszkańców czarnego lądu. Album Africa wydany w 1976 staje się bestsellerem i przywraca autorce Triumfu woli światową popularność.


Ostatnie wcielenie Leni to nurkowanie. Swoją przygodę z morskimi otchłaniami zaczęła mając 85 lat. Apogeum niezwykłości przynosi jej ostatni film Impressionen unter Wasser, którego tematyką jest życie raf koralowych w oceanach. Leni wydała go w swoje setne urodziny.

Riefenstahl umiera we śnie w 2003 roku.

To się nazywa bogaty życiorys, nieprawdaż? Właściwie, z każdego epizodu jej życia można zrealizować ciekawy scenariusz. Ciężko znaleźć drugą tak kontrowersyjną postać w historii światowego kina, mając w świadomości, że chodzi o ponad 60 lat istnienia na filmowych kartach historii.


wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Kto chce żyć wiecznie, kiedy miłość musi umrzeć? Pasjonaci kręcenia remake’ów rodem z Hollywood nie oszczędzą nawet szkockiego górala. >>

Jeśli można pokusić się o tymczasowe stworzenie pojęcia „filmu dziwnego”, to czwartkowa propozycja festiwalowa idealnie odwzorowuje ową kategorię. >>

Piątkowa propozycja festiwalowa obejmowała aż 17 zaskakujących pozycji. Czy ilość szła w parze z jakością? Miłośnicy kina klasy B z całą pewnością odpowiedzą twierdząco. >>

Przedostatni już dzień 15. Festiwalu Filmów Kultowych dobiegł końca. Sobotnia propozycja to przede wszystkim gratka dla miłośników klasycznego horroru amerykańskiego. >>

Wiele filmów przedstawia historię utraconych nadziei i marzeń, jednak nie każdy z nich zostaje w pamięci na długie lata jak „Requiem dla snu”. Historia przegranej walki z głównym bohaterem filmu – nałogiem, przeraża, ale i wzbudza ciekawość. >>

Hiszpańska nimfomanka z "Dziennika nimfomanki" kontra nowojorski seksoholik ze "Wstydu". >>

"Coś się kończy, coś zaczyna..." >>

Czy można odkupić swoje winy, po tym jak przyczyniło się do czyjejś śmierci? Czy poświęcenie wszystkiego, aby uratować inne życia sprawi, że winy zostaną odkupione?  >>

21.05.2012r. Prezentujemy Wam najciekawsze pozycje, które możemy obejrzeć dzisiaj w telewizji! Filmowe hity, ciekawe programy, magazyny i seriale. Nie możecie ich przegapić. Zobaczcie więc, co dzisiaj serwują Wam najpopularniejsze stacje! >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS