Uwiarygodnianie się poprzez kulturę było jednym z najsilniej działających akcentów w ideologii komunistycznej. Film stał się swoistym parawanem zasłaniającym rzeczywisty terror. Jednak sama zasłona, nie poczyniłaby tak wielkich wpływów na ludzkie umysły. Potrzebna była manipulacja ideologiczna nakłaniająca do czynu. Takie porywające monstrum mógł stworzyć wyłącznie człowiek, głęboko wierzący w zbawienną moc rewolucji.
Eisenstein pytany przez zagranicznych dziennikarzy o to, czy nie wolałby pracować w środowisku neutralnym, bez nacisków politycznych, zawsze odpowiadał:
Nie opuszczę nigdy ziemi, która dała mi siłę i duszę. Nie jestem członkiem Partii Komunistycznej, ale czyż to ma znaczyć, że mam odmawiać sobie pokazania na ekranie tego, co czuję w potędze czynu i w woli mas, które dokonały Rewolucji, i które ją kontynuują .Zadaniem artystów jest wyrażanie epoki, w której żyją.
Co wpłynęło na tak gruntowne przekonania Sergiusza Eisensteina (1898 – 1948)?
Studia rozwinęły go w aspektach sztuki i przestrzennego myślenia (architektura, językoznawstwo, w tym i język japoński). Jednak naukę przerwał pobór do armii czerwonej.
Prawdziwy osad na światopoglądzie młodego Eisensteina pozostawiły koncepcje wyniesione z ,,Proletkultu” – kultury proletariackiej zrzeszającej przedstawicieli popierających komunistyczną rewolucję. Gdy wstępował do Moskiewskiego Teatru Proletkultu był chłonny, szukał własnej drogi. Pracował jako dekorator, ale gdzieś w środku wiedział, że lęgnie się w nim bezprecedensowy artysta. Co Sergiusz wynosi z Proletkultu:
-Sprzeciwia się indywidualności w tworzeniu artystycznym. Jednostce przeciwstawił kolektyw, masę ludzką.
- Docenia przyszłościową wartość techniki i mechanizacji. Maszyna jako symbol nowych czasów.
Pracy w teatrze Eisenstein poświęcił 4 lata swojego życia. W 1923 opublikował artykuł zatytułowany Montaż atrakcji, w którym wyłożył cześć swoich rewolucyjnych pomysłów, a których apogeum zademonstrował w Pancerniku Potiomkinie. Montaż atrakcji zawiera koncepcje dotyczące komunikacji między sztuką, a widzem. Chodziło o to, aby seansem przemienić widza ze sceptycznego na autentycznego. Eisenstein pisząc swój manifest, oparł się o Efekt Kuleszowa – w tym zabiegu filmowym chodziło o to, by jednym kadrem wywołać u widza skrajnie odmienne emocje i spostrzeżenia, przez poprzedzenie go innymi kadrami. Według Kulszowa nie istnieje coś takiego jak kadr filmowy, który jest nośnikiem autonomicznego znaczenia. Nośnikiem jest dopiero wtedy, gdy zestawimy go z innym kadrem. Przykładowo na jednym kadrze wykonamy duże zbliżenie na twarz mężczyzny, a bezpośrednio po nim ukażemy kadr z talerzem zupy (widz myśli: bohater jest głodny). Teraz wracamy do poprzedniego zbliżenia, z identycznym wyrazem twarzy, tego samego mężczyzny. Tym razem, następnym kadrem jest trumna ze zwłokami w środku (widz myśli: nasz bohater jest załamany, wręcz zatrwożony) Tak więc montaż stał się kluczem do perswazji.








więcej »




























