Koterski to reżyser, którego filmy rozbierają do naga najgłębsze, najbardziej osobiste aspekty wewnętrznego życia Polaka. Te narodowościowe rozróżnienie jest bardzo istotne, gdyż wpływy na samoświadomość przeciętnego obywatela kraju nad Wisłą, są wyjątkowo odrębne.
Co do samego Koterskiego – najogólniej można go nazwać twórcą mitobiograficznym. Niczym pisarze czy poeci, snuje przed widzem opowieści mające wyraźny związek z jego własną biografią, a więc uwierzytelnione przez jego własne doświadczenie. Postawa autorów mitobiograficznych prowadzi do przetworzenia życia - w kino oraz do kreacji mitologii prywatnych. Koterski wkracza na ścieżkę zawiłej autoironii, co dodaje jego filmom głębszego znaczenia. Mamy do czynienia z reprezentantem ,,kina moralnego niepokoju”, gdzie bohater nie ma wpływu na rzeczywistość, której ma dość. Jego lęki są obnażone, nazwane, a dla odbiorcy wręcz na nowo odkryte. Materializacja tej bojaźni jest boleśnie ukazana w postaci czarnych komedii. Niezwykłe zdolności obserwacyjne Koterskiego wywołują u widza otwarcie oczu na czynności, zjawiska, upodobania, które towarzyszą, w jakimś stopniu, każdemu. Obnażona jest polaczkowata mentalność, poraniona komuną i dodatkowo skomplikowana ,,demo-demokracją”.
Filmy Koterskiego konsekwentnie przedstawiają ewolucję ,,Świra” – postaci, która jest na tę rolę wręcz skazana. Podróż, którą zatytułowałem ,,pod rękę z Miauczyńskim” zaczynamy od wizyty w Domu wariatów. Bo gdzie indziej mógł urodzić się Świr jak nie w domu wariatów?
Ten debiutancki film Koterskiego nakręcony w roku 1984 opowiada o zatruciu bohatera przez dom rodzinny. Scenariusz, napisany w trzy tygodnie, oparty jest na zasadzie kluczowości treści umieszczonej głęboko między słowami. Jest to przykład filmu, w którym podmiot, z którego wydobywa się napięcie nie jest do końca znany. 33-letni Adam Miauczyński (grany przez Marka Kondrata) przyjeżdża po dłuższej nieobecności do domu rodziców (miażdżąco przekonujące kreacje Bahdany Majdy i Tadeusza Łomnickiego). Akcja tkwi w martwym punkcie. Odbiorca wpada w trans omamiony fabułą, w której pozornie nic się nie dzieje, lecz która nie pozwala oderwać wzroku od ekranu. Młody Miauczyński siedzi przy stole i jest biernym uczestnikiem życia rodzinnego. Tylko, czy któryś z bohaterów jest uczestnikiem czynnym? Na film składają się nieustające przepychanki słowne rodziców, dotyczące rzeczy trywialnych, na których nie powinno się skupiać uwagi. Ojciec szykuje się do snu i poprzedza ten istotny fragment życia wieloma skrupulatnie wykonywanymi rytuałami (na przykład składanie ubrania). Towarzyszą mu przy tym nieustanne i pretensjonalne docinki ze strony żony. Ich mózgi wyjałowione są brakiem wyższych przeżyć i pedantyczną rytualnością.
Adaś podczas tych ,,kłótni” przypomina sobie, że głównie z nich składało się jego dzieciństwo. Jakby czas przestał płynąć. Egzystencjonalny constans uwidacznia istne wariatkowo. Skrajnych uczuć nie doświadczymy: zero szczerego śmiechu, płaczu, krzyku. Uczucia są całkowicie spychane jakby były uważane przez domowników za objaw obłędu. Dla nich wariatami są Ci, którzy nie boją się okazywać uczuć.
Drugi film o Adasiu ukazuje już jego własne małżeńskie życie – Życie wewnętrzne (1986)
Film na podobnych zabiegach fabularnych pokazuje związek zatruwający małżonków. Jednak w tym dziele Koterskiego ciekawy temat przegrywa z nużącą realizacją.
Nie przekonują kreacje aktorskie. Wojciech Wysocki (Miauczyński) i Joanna Sienkiewicz (żona) tworzą postacie mechanicznie i bezuczuciowe, ale w sposób niewiarygodny. Wszystko jest suche, szare,
przygnębiające. Te cechy, które w domu wariatów ociekały autentycznością i budowały niezrozumiałą dramaturgię, w Życiu wewnętrznym potęgują bezowocną melancholię. Od widza wymaga się zbyt wielkiego zaangażowania, nie dając niczego w zamian.
Film przedstawia obskurne życie małżonków w obskurnym bloku. Adaś wraca z pracy, gdzie czekają go automatyczne relacje z żoną, z którą wiąże go już tylko przyzwyczajenie. Tępe spożywanie kolacji przed ekranem telewizora. Regularne fantazje erotyczne z sąsiadką. Przesiadywanie w maluchu - jako w świecie oderwanym od całej reszty. Maluch to jego myśli, to nietykalność. Te wszystkie czynności wykonywane obowiązkowo każdego dnia powinny nawarstwiać napięcie związane z konfliktem Adasia ze światem. Jednak, aby poczuć Życie wewnętrzne, lepiej je przeczytać (wydane w formie dramatu), niż obejrzeć film.








więcej »





























