Welles był gigantem, mędrcem i szaleńcem – wszystko naraz dało efekt rewolucji, która rzuciła kinem daleko poza horyzont powolnego, przyczynowo-skutkowego postępu.
Poprzedni artykuł poświęciłem Dawidowi Griffithowi, bez wątpliwości określając go mianem ojca kina fabularnego. W przypadku Orsona Wellesa również wątpliwości nie mam– był to reżyser, który wprowadzając do filmu tyle oryginalnych technik, doprowadził do milowego skoku światowego kina. Co łączy tych dwóch twórców? Welles tak jak Griffith nie tyle wynalazł nowe, nieznane wcześniej techniki filmowe, co ,,odcedził” najlepsze zabiegi od wszystkich osiągnięć dotychczasowych filmowców i nowatorsko nagiął je dla swoich potrzeb.
Ten wielki facet (już w wieku szesnastu lat miał metr osiemdziesiąt wzrostu) objawiał pokłady geniuszu od najwcześniejszego dzieciństwa. Urodził się w 1915 roku w Kenosha. Niebagatelny wpływ na szybki rozwój młodego Wellesa miała matka (rodzice byli rozwiedzieni), która wierzyła, że wyrośnie z niego wysokiej klasy muzyk. Przykładem ,,nietypowego” sposobu wychowywania malutkiego synka niech będzie fakt, że jako czytanki służyły dzieła… Szekspira. Sen Nocy letniej to pierwsza książka sprezentowania trzyletniemu! ,,Orsonkowi”. Przy matce zetknął się ze środowiskami muzyków, aktorów, ludzi wykształconych. Mając osiem lat napisał Powszechną historię dramatu. Biorąc pod uwagę, że jego edukacja była samowystarczalna, nic dziwnego, że nie chciał pójść do szkoły. Dopiero po namowach przyjaciela domu- doktora Bernsteina (ta postać stała się wiernym odbiciem wizerunku postaci Bernsteina – jednego z bohaterów Obywatela Kane’a) zdecydował się na szkolną wyprawkę.
Kiedy Welles miał osiem lat jego matka umarła, a opiekę nad nim przejął odseparowany do tej pory ojciec. Chłopak przerwał naukę i zaczął towarzyszyć swemu tacie w licznych podróżach przesiąkając tym samym jego chaotycznym i hulaszczym stylem życia. Ojciec Orsona umiera kiedy ten kończył szkołę średnią.
Tyle z dzieciństwa, które w znacznej mierze tłumaczy niezwykłość tego człowieka. Miał niezliczoną ilość talentów i zainteresowań. W swoim życiu zajmował się prawie wszystkimi rodzajami sztuki. Kiedyś przed jednym z odczytów, zaniepokojony niską frekwencją tak zwrócił się do nielicznego audytorium:
,,Panie i Panowie! Jestem dyrektorem na Brodwayu, a także reżyserem teatralnym. Jestem aktorem klasycznych sztuk. Piszę scenariusze i reżyseruje filmy, jestem także aktorem filmowym. Piszę słuchowiska radiowe, reżyseruję je i gram w nich. Jestem skrzypkiem i pianistą. Maluję, rysuję i jestem wydawcą książek. Jestem również magikiem…”
Po chwili milczenia dodał: ,,Czy nie jest zdumiewające, że jest tu tak wiele mnie – a tak mało państwa?”
Ameryka dowiedziała się o istnieniu Wellesa przy okazji słuchowiska radiowego Wojna Światów. Była to audycja radiowa stworzona 10 października 1938 roku, stylizowana na sensacyjne ogłoszeniach typu ,,z ostatniej chwili”, w której Welles (twórca i realizator tego pomysłu) w dramatyczny sposób zakomunikował, że w New Jersey wylądowali marsjanie. Nie zaskoczę chyba nikogo, gdy powiem, że w całej Ameryce wybuchła zbiorowa panika. Rozhisteryzowanych obywateli musiał uspokajać minister obrony narodowej tłumacząc, że był to tylko wyreżyserowany program radiowy. Sukces propagandowy i artystyczny Wellesa był ogromny. Młodym i niesfornym artystą, zainteresowało się wkrótce Hollywood. W 1939 roku podpisał pierwszy kontrakt ze studiem filmowym.








więcej »




























