Dlaczego akurat oni? Obaj są geniuszami, ale może też dlatego, że rok 2010 upłynął pod wpływem ich twórczości. To bowiem „Incepcja” Nolana zrobiła niesamowite wrażenie praktycznie na każdym fanie kina, zdobyła ogromne uznanie na całym świecie i była nominowana prawie we wszystkich możliwych kategoriach do Oscarów. Natomiast David Fincher nakręcił „The Social Network”, według mnie najlepiej wyreżyserowany film roku. Produkcja na czasie, podsumowująca życie Internetowe w XXI wieku- obraz prawdziwy, gorzki i prześmiewczy zarazem. O „Incepcji” i „Social Network” mówi się po dzień dzisiejszy. I niekoniecznie w superlatywach, a to jest chyba najważniejsze, bo filmy te oprócz zachwytów, spotykają się również z kompletnym odrzuceniem. Niektórzy widzą w „Incepcji” pusty chaos, niepoparty żadnymi naukowymi faktami, niezrozumiały dla normalnego widza i mało atrakcyjny, a inni perfekcyjnie skonstruowaną intrygę oraz atrakcyjną, wielopoziomową, poukładaną historię. „Social Network” często uważany jest za przeciętny rozrywkowy, zwykły obraz o założycielu portalu społecznościowego, który nic nowego do kina nie wnosi, a nie za opowieść o współczesności i zaniku najważniejszych wartości. Nolan i Fincher to obecnie dwaj najbardziej wartościowi reżyserzy na użytek Hollywoodu i na domiar tego, obu łączy chociażby fakt, że każdy z nich chce swoim kolejnym filmem przekazać coś nowego, prawdziwego i realnego, obojętnie jaki by to nie był gatunek. Więcej ich dzieli niż łączy, lecz obaj są fascynujący, każdemu należą się ukłony, bo wykonują kawał świetnej roboty, nie moralizują, ale zasiewają niepewność. Nie lubią kompromisów, mizerności, nijakości, zbytniego optymizmu, a mimo to ich filmy cieszą się dużą popularnością, jednoczą i dzielą fanów. Ale o różnicach i podobieństwach w ich twórczości, opowiem na samym końcu. Teraz poświęcę trochę miejsca na analizę ich dzieł, przebieg i rozwój karier skupiając się na poszczególnych filmach.
Początki
Można wskazać dużo różnic w rozwoju obu reżyserów. Nolan zaczynał bardziej klasycznie, działając w kole filmowym, które dało mu możliwość kręcenia pierwszych produkcji. Fincher natomiast miał więcej szczęścia, w wieku 8 lat dostał od rodziców kamerę filmową i postanowił zostać reżyserem. Już jako nastolatek był całkowicie pochłonięty filmem, a fascynowało go nie tylko samo dzieło, ale i proces jego tworzenia. Mając 18 lat zaczął pracować u słynnego George’a Lucasa w Industrial Light & Magic, gdzie zdobywał doświadczenie przez 4 lata. Własnych filmów nie kręcił, ale zdarzało mu się pracować przy takich hitach jak np. „Indiana Jones”. Co więcej, Fincher nigdy nie studiował- nic dziwnego, skoro musiał wybierać między dalszą nauką, a pracą z wielkim Lucasem. Brak filmowego wyższego wykształcenia w niczym nie przeszkodził mu jednak w pielęgnowaniu własnej pasji. Po zakończeniu pracy w Industrial Light & Magic zaczął kręcić reklamówki, dzięki którym dał się poznać, eksperymentował, bawił się techniką, powiększał warsztat, a jego pomysły były nowatorskie i odważne, nie tolerował reklamowego narcyzmu, więc reklamy robił po swojemu. Później zaczął reżyserować teledyski- kręcił klipy do piosenek Madonny, George’a Michaela czy Rolling Stonesów, za które zdobywał zresztą liczne nagrody. Mógł się już bardziej poświęcić swojemu zajęciu, poprzez teledyski przekazywał publiczności więcej niż poprzez reklamówki, poza tym forma muzycznego klipu dawała mu więcej możliwości jak i szersze pole manewru. Można więc podsumować, że droga do debiutu była dużo ciekawsza w przypadku Finchera. W przypadku Nolana wiadomo tylko, że ukończył literaturę angielską i zaczął kręcić etiudy właśnie w studenckim kole.
Christophera pełnometrażowy debiut to „Śledząc” z 1998 roku. Zdjęcia do filmu powstawały przez rok, kręcono tylko przez jeden dzień w tygodniu, budżet był bardzo ograniczony, a mimo to udało się stworzyć obraz, w którym zauważalny jest charakterystyczny styl Nolana, czyli załamanie chronologii, dość skomplikowana fabuła, ze specyficznym dla niego zwrotem na końcu, pesymistyczna w wymowie, surrealistyczny klimat oraz (powtarzające się w jego kolejnych filmach) motywy, jak łatwość manipulowania człowiekiem, pchania go w ślepy zaułek, oszukiwania. „Śledząc” to obraz nakręcony na czarno-białej taśmie, podczas zdjęć pojedyncze ujęcia powtarzano maksymalnie dwa razy, a rekwizyty to tak naprawdę rzeczy ekipy filmowej, w tym mieszkania, w których rozgrywają się poszczególne sekwencje. Pod dość atrakcyjną fabułą i ciekawym sposobem przedstawienia jej na ekranie Nolan ukrył kilka ważnych dla niego wątków. Istotny w „Following” był główny bohater- złodziej, który kradnąc wybierał takie rzeczy, które miały dla ofiar sentymentalną, bezcenną wartość. Uświadamiał im tym jednocześnie, że utracili coś ważnego, kilkoma słowami- zacieśniał ich więzy, bo sprowadzał ich na inną drogę, namawiał ich, aby dostrzegli to co dla nich ważne (bohater najczęściej za cel obierał sobie pary). Tę wizję Nolan całkowicie zburzył zakończeniem, dość przewrotnym i bardzo pesymistycznym, którym wręcz zadrwił z życzliwości intencji bohatera, w które byliśmy w stanie uwierzyć. Główny bohater to typ człowieka zawsze na końcu wygrywającego, działającego na krawędzi, takiego którego Nolan uwielbia wpisywać w kręcone przez siebie historie i robi to zawsze. W „Śledząc” ważny był też klimat- surrealistyczny, oddziałujący na widza i jego podświadomość. W późniejszych latach reżyser dość często powtarzał to co wypracował sobie w debiucie- charakterystyczne wątki, motywy i schematy budowania postaci, bohaterów. Inna historia wiąże się z Fincherem, który na swój pierwszy film dostał 60 mln dolarów. Po licznych sukcesach w branży muzycznej, czyli znakomitych klipach dla MTV, zaproponowano mu reżyserię „Obcego 3”. Teraz, nawet Fincher nie lubi wspominać tego okresu, gdyż obraz uznano za nieudany, a David powrócił po nim do teledysków. Reżyser wielokrotnie później skarżył się, że nie mógł opanować panującego na planie zdjęciowym chaosu, że był tylko popychadłem, które miało zrealizować z góry ustaloną wersję producentów. Już wówczas było wiadomo, że David nie akceptuje, gdy ktoś mu dyktuje z góry co ma robić, nie lubi za bardzo odbiegać od własnej wizji, więc współpraca nie układała się za dobrze. Na domiar tego, Fincher na planie musiał zmagać się nie tylko z nieugiętymi ludźmi z wytwórni Fox, ale często musiał też kręcić bez scenariusza, przez co rodziły się wszelkie różnice zdań. David był młody, miał swoją wizję, a wykonawcy mu ją burzyli. Koniec końców, z filmu wycięto masę scen. Mimo to, już w „Obcym 3” reżyser zastosował tak charakterystyczne dla niego ciemne, wręcz krwiste barwy i mroczny klimat, który jest jego ulubionym. Techniczne popisy Finchera również są zauważalne w tym filmie. Debiut jednak lepszy „zaliczył” Nolan.
Analiza filmów- ich cechy charakterystyczne, podobieństwa, motywy powtarzające się
Christopher Nolan
Nolan tak naprawdę wybił się dzięki „Memento”. Scenariusz do filmu napisał razem z bratem- Jonathanem. Dużo w tym obrazie podobieństw do debiutu. Nie dosyć, że Christopher złamał chronologię dziejących się wydarzeń, które rozgrywają się od tyłu, to w „Memento” wyczuwalny był ten specyficzny klimat znany z „Following”- świadomość, że zaraz wszystko wywróci się do góry nogami, okaże się czymś czym być nie mogło. Bo „Memento” to nie tylko zwykła intryga, to wprawdzie coś więcej. Postać Leonarda trochę przypomina Billa z „Śledząc”- nieświadomego swojej sytuacji, faktu, że błądzi, porusza się w kółko bez celu i działa na oślep. Zarówno Lenny jak i Bill nie zdawali sobie sprawy, że ich działania nie mają znaczenia, obaj myśleli, że są blisko prawdy, co mijało się z prawdą. Można nawet powiedzieć, że obaj zostali oszukani i choć motywy oraz fabuła się zmieniły, to reszta pozostała podobna.








więcej »










































