Przebieg jego kariery potwierdza jednak, że jego role były o wiele bardziej różnorodne niż przeciętnym widzom mogłoby się wydawać. W tym tekście pominę jednak wszystkie klasyczne filmy, m.in. te o tematyce gangsterskiej czy sensacyjnej („Ojciec chrzestny”, „Serpico”, „Człowiek z blizną”, „Gorączka”, „Donnie Brasco”, „Adwokat diabła” czy „Bezsenność”), w których wziął udział. Nie wezmę również od uwagę ról zgoła nieistotnych w filmach typowo rozrywkowych, do których aktor odsunął się trochę już pod koniec XX wieku. Mimo, że niekiedy są to role dobre i charakterystyczne, np. tak jak ta w „Rekrucie”, to nie stanowią one ważnego rozdziału w karierze Pacino. Mowa tutaj też o takich produkcjach jak „Ludzie miasta”, „Ludzie, których znam” (choć to kino bardziej ambitne), „Ocean’s 13”, „88 minut” czy „Zawodowcy”.
Al Pacino zasłynął również jako ikona kina w obrazach, które gatunkiem nie przypominają ani filmu gangsterskiego, kryminalnego czy sensacyjnego oraz, które zdobyły znaczny rozgłos wśród publiczności, a są to m.in. „Informator”, „Męska gra” oraz świetny „Zapach kobiety”. W swoim tekście więc skupię się na filmach Pacino, które w Polsce raczej pomijane są przez widzów oraz posiadają znacznie mniej fanów niż te charakterystyczne - gangsterskie. Ten zabieg być może wyjaśni, dlaczego Al Pacino czasami (oczywiście nie zawsze, a może nawet coraz rzadziej) uważany jest za kogoś stworzonego tylko do roli mafiosa, w którego skórze czuje się rzekomo najlepiej. Mój artykuł jednak nie ma na celu pokazania, że Pacino to nie gangster, lecz poprzez niego chciałbym przedstawić całą karierę tego aktora, gdyż ta obfituje w dzieła wybitne, którym warto się przyjrzeć.
„Narkomani” - pierwsza ważna rola Pacino, tuż przed „Ojcem chrzestnym”. Właśnie dzięki roli dilera narkotykowego został zauważony przez Francisa Forda Coppole. W filmie tym wystąpił dzięki Marty’emu Bregmanowi, który wówczas stał się jego managerem i zachęcał do udziału w m.in. „Serpico” oraz „Pieskim popołudniu”. Aktor bardzo dobrze spisał się jako Bobby w „Narkomanach”. Produkcja ta miała bardzo bezpośredni wydźwięk, pokazała siłę z jaką narkotyki oddziałują na nałogowców, niszczą stosunki między ludźmi oraz ich degradują. Bobby był głównym bohaterem tej opowieści - drobny diler, który nie mógłby żyć bez narkotyków pociągnął na dno swoją partnerkę Helen, która z niewinnej kobiety stała się przykładem moralnej ofiary używek. Bobby również w pewnym momencie zatracił się w swoim nałogu oraz przestał trzeźwo patrzeć na otaczający go świat. Ta brutalna rzeczywistość została w filmie przedstawiona w surowy, dlatego realistyczny sposób. Rola Pacino w tej produkcji była bardzo wartościowa, aktor długo pracował nad mimiką i gestami, a także starał się być wiarygodny jako diler (wręcz szalony, żywy i charyzmatyczny). W przygotowaniach do roli Pacino spotykał się z autentycznymi przestępcami narkotykowymi, naśladował ich zachowanie, uczył się od nich stylu bycia, co zaprocentowało w filmie.
„Strach na wróble” - z tym obrazem wiąże się dość ciekawa historia, bowiem Pacino w wywiadach powtarzał, że film ten był kompletnie nieudanym przedsięwzięciem - niekompletnym, poucinanym i chaotycznym, a jego rola była niewygodna, ponieważ średnio dogadywał się z Genem Hackmanem, a zdjęcia skończono 17 dni przed czasem. Fani aktora są jednak zdumieni, bo produkcja jest poruszająca i szczera- po prostu się podoba. Główni bohaterowie, czyli Lion (Pacino) i Max (Hackman) są swoimi kompletnymi przeciwieństwami, ale ich drogi krzyżują się w dość kluczowych dla nich momentach życiowych. To sprawia, że mężczyźni stają się przyjaciółmi z przypadku i przymusu, a ich znajomość jest dość burzliwa, ze względu na różne, wręcz kontrastowe charaktery. Max jest zamknięty w sobie, za wszelką cenę chce być groźny, męski (prawdziwy macho), udaje więc kogoś kim nie jest, bo jego postura jest komiczna, przypominająca tytułowego stracha na wróble. Lion natomiast nikogo nie udaje, jest sobą, rozśmiesza ludzi, jest otwarty, trochę w nim dziecięcej naiwności i wiary w człowieka. Ci bohaterowie wzajemnie się uzupełniają, czegoś się od siebie uczą, przemierzają cały kraj w celu osiągnięcia marzeń, które dla każdego z nich są odmienne. Max zamierza otworzyć myjnię samochodową, w swoich obliczeniach jest dokładny i precyzyjny, natomiast Lion charyzmatycznie i żywiołowo zamierza odwiedzić swoje dziecko, którego jeszcze nigdy nie widział. „Strach na wróble” odzwierciedla więc wielką aczkolwiek zaciętą przyjaźń- prawdziwą, bo zaborczą. Charaktery w nich przedstawione zdecydowanie przyciągają swoją nietuzinkowością oraz przeciwnościami, podobnie zresztą jak gra aktorska. Postaci Pacino i Hackmana cały czas czegoś poszukują, a ich wędrówka jest intrygująca. Słynny Al wcielił się mimo wszystko w bardziej przychylnego bohatera, nasyconego emocjami, który podczas ostatnich scen w filmie budzi w widzu prawdziwe i szczere uczucia. Dlaczego ta bezbronna dusza Liona została obciążona tak dużym i niesprawiedliwym ciężarem winy- pytanie retoryczne, piękne i tragiczne zarazem. Wartościowa rola.
„Pieskie popołudnie” - film powstał w 1975r., w reżyserii Sideny’a Lumeta, z którym Al zresztą dobrze się dogadywał. Obraz ten uznawany jest za jeden z najlepszych w karierze aktora. Trzeba jednak powiedzieć, że mało brakowało, a Pacino by w nim nie zagrał. Jak sam kiedyś powiedział - był zmęczony po zamieszaniu wynikającym z ukończenia dwóch części „Ojca chrzestnego” i chciał odpocząć. Ostatecznie przekonał go świeży scenariusz oraz nazwisko reżysera. Za rolę Sonny’ego, Pacino otrzymał ostatecznie nominację do Oscara oraz do Złotych Globów. W „Pieskim popołudniu” wcielił się bowiem w rolę rabusia homoseksualisty, który chce obrabować bank, ponieważ jego partner życiowy potrzebuje pieniędzy. Sonny jest człowiekiem dobrym, nigdy nikomu nie zrobił krzywdy, więc napad na bank w jego wykonaniu wydaje się być czymś absurdalnym. Film jest więc całkowicie podporządkowany kreacji Sonny’ego, która jest w nim najważniejsza oraz stanowi jego główny walor.
„… I sprawiedliwość dla wszystkich” - obraz powstał w 1979r., można go nazwać produkcją o tematyce sądowej, lecz z pewnością jest też wielką ironią kpiącą ze światka prawniczego. Al Pacino wcielił się tam w postać Arthura Kirklanda - bezkompromisowego oraz wiarygodnego adwokata, który w swoim zawodzie jest jednym z najlepszych i ludzkich prawników. Poza tym bohater żyje w świecie ludzi ogarniętych paranojami, chęciami samobójczymi i innymi maniami. Postawy te z pewnością mają tylko zobrazować niezdrową rzeczywistość w jakiej porusza się Kirkland, bo to co stanowi siłę przekazu to rola Pacino, którego postać jest osobą niezwykle charyzmatyczną i waleczną o swoje racje. Ostatnia scena filmu, w której Arthur daje upust wszystkim swoim negatywnym emocjom na sali sądowej jest popisem aktora i co najważniejsze, charakteryzuje cały charakter Kirklanda. Ekspresyjność tego bohatera, jego wyrazistość pociągnęła za sobą cały film i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Poza tym sam Pacino otrzymał za tę rolę kolejną nominację do Oscara. Z oglądania tego filmu płynie sama przyjemność, zwłaszcza z roli małego, paranoicznego, przestraszonego, lecz też ludzkiego i ambitnego Pacino.
„Zadanie specjalne” - warto ten film wyróżnić za sam temat jakiego się w nim twórcy podjęli. Otoczenie homoseksualistów zostało w nim przedstawione bardzo kontrowersyjnie i agresywnie, ale myślę, że Friedkinowi (reżyser) nie zależało tym samym na scharakteryzowaniu wszystkich gejów, lecz przedstawieniu pewnego ich odłamu - tego masochistycznego i odważnego. Mało tolerancyjna publiczność (m.in. polska) być może nie przyjęła tej produkcji zbyt pochlebnie, ale nie zmienia to faktu, że homoseksualizm był w „Zadaniu specjalnym” tylko tłem - istotnym aczkolwiek reżyser miał pole do popisu w opisie społeczności oraz głównych postaci. I mimo, że homoseksualiści mogli się czuć pokrzywdzeni tym obrazem (krążyły takie plotki), lecz Friedkin uczynił nich koniec końców bezbronnymi ofiarami okrutnych morderstw. A, że skrajne zbiorowości zawsze istnieją, to nie możemy mieć za złe twórcom, że postawili na taki, a nie inny opis rzeczywistości. Rola Pacino może nie była wyjątkowa, ale miała swój charakter. Jego bohater był rozstrzępiony pomiędzy dwoma światami- tym znanym z homoseksualnego śledztwa oraz osobistym. Dla głównego bohatera pozycja jaką zajmował w życiu nie była łatwa, więc czasami targały nim wszelkie wątpliwości i typowe męskie rozterki. Nie możemy tutaj mówić o wyjątkowości gry aktorskiej Pacino, bo takowa nie była aczkolwiek wrażenie zrobił charakter jego postaci- położenie oraz niejednoznaczność, która została doskonale odzwierciedlona w ostatnich sekwencjach produkcji.
„Morze miłości” - dawno nie widziałem tak perfekcyjnego połączenia romansu i thrillera. Dodajmy jeszcze do tego duet Pacino oraz Ellen Barkin i powinna z tego wyjść mieszanka doskonała. Rzeczywiście wyszła. Film powstał w 1989r. i o dziwo w Polsce nie zdobył większego rozgłosu. Sam aktor zagrał jedną z najlepszych ról w swojej dotychczasowej karierze. Jego bohater - rozwiedziony policjant będący 20 lat na służbie, lekki pijaczyna Frank Keller - jest kochankiem, a Pacino oscyluje między godnym szacunku twardzielem, charyzmatycznym mężczyzną, a wrażliwym kobieciarzem. Kiedy trzeba, zwykle groźno wyglądające oczy aktora zamieniają się w łagodne i wrażliwe, w których idzie dostrzec światełko miłości. W „Morzu miłości” Frank jest na tropie seryjnego mordercy, który najprawdopodobniej jest kobietą. Razem więc ze swoim partnerem prowadzi śledztwo i przy okazji zakochuje się w kobiecie, która mogłaby być podejrzaną. Jak zwykle z takiego niezdrowego połączenia podejrzeń i namiętności mieszających się w umyśle typowego policjanta nie wynika nic dobrego. Taki schemat jest jednak nieistotny, bo z pozoru prosta historia staje się fantastycznym thrillerem, który obfity jest w emocje nasilające się i zaskakujące widza w samej końcówce oraz namiętnym romansem. Postać Pacino jest roztargniona, z początku zagubiona, która topi swoje żale i niepewności w alkoholu. Poza tym para kochanków, czyli Frank i Helen to jedna z najbardziej podniecających par w historii kina, a scena w supermarkecie powinna przejść do klasyki gatunku. Pomiędzy tą dwójką ludzi cały czas czuć narastające napięcie oraz niebezpieczne pożądanie. Także oprócz pięknego romansu i emocjonującego thrillera widz może podziwiać elektryzującą grę Pacino, którego bohater jest niejednoznaczny, czasami łagodny i wrażliwy, ale również wybuchowy, w którego oczach widać desperację i pewność siebie.
































