Akcja tego anime przenosi nas do 2071 roku. Ludzkość pokonała ostatnią granicę i skolonizowała większość Układu Słonecznego. Wiążące się z tym postępem nowe perspektywy, przyniosły jednak wzrost przestępczości, z którą nie mogły poradzić sobie tradycyjne władze. Dzięki takiemu rozwojowi wypadków do łask powrócił zanikający już zawód łowców nagród. Właśnie tym fachem trudni się para głównych bohaterów – Spike Spiegel i Jet Black – którzy w statku o nazwie „Bebop” podróżują przez przestrzeń kosmiczną, polując na wszelkiej maści przestępców, mierząc się często z doskwierającym im notorycznie głodem, brakiem pieniędzy oraz kłopotliwymi pasażerami.
Składająca się z 26 odcinków seria to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Watanabe znany z miksowania gatunków stworzył genialny pastisz kryminalnych filmów noir, westernów i kina akcji, odwołując się przy tym do wielu osiągnięć popkultury. Świat przedstawiony w „Cowboy Bebop” to połączenie fantastyki naukowej z przepełnionym dymem papierosowym klimatem lat 70. XXI wieku. Obok najnowszych osiągnięć w dziedzinie techniki i nauki, takich jak statki kosmiczne czy wrota zaginające przestrzeń, ludzie wciąż posługują się tradycyjną bronią palną oraz poruszają się samochodami. Mimo specyficznego komediowo-sensacyjnego wydźwięku, anime przybiera czasem stylistykę dramatu (szczególnie w kończących serię odcinkach) a w jednym odcinku staje się nawet parodią filmu grozy!
Większość epizodów stanowi zamkniętą całość i każdy z nich opowiada inną historię. Znajdziemy wśród nich odwołania do twórczości Johna Woo oraz amerykańskich filmów pokroju „Obcego”, „Desperado” czy „Konwoju”. Wyjątkiem są te, które koncentrują się na postaci Spike’a – byłego członka organizacji przestępczej o nazwie „Czerwony Smok”, który nie do końca poradził sobie z nękającą go przeszłością. Oprócz niego i byłego policjanta Jeta będziemy mogli poznać losy pięknej i wiecznie zadłużonej oszustki Faye Valentine oraz żywiołowej, nastoletniej hakerki o wdzięcznym imieniu Ed, które wraz z rozwojem akcji trafiają na pokład Bebopa. O kimś zapomniałem? A tak, członkiem załogi zostaje także wyjątkowo inteligentny pies Ein.
Mocnymi punktami tego anime są zdecydowanie klimat i bohaterowie. Przedstawiona rzeczywistość, dzięki połączeniu stylistyk, wciąga i hipnotyzuje. Dzięki dobrze skomponowanej ścieżce dźwiękowej, na której usłyszeć możemy świetne kawałki jazzu i rocka lat 70., daję się odczuć że ten świat żyje własnym życiem i posiada tożsamość, w której chcemy się raz po raz zatracać. Świetnie zarysowane, charyzmatyczne postacie tylko nam to ułatwiają, bo jak tu nie darzyć sympatią sprawiającego wrażenie wiecznie nierozgarniętego Spike’a, który nawet w obliczu największego niebezpieczeństwa nie daruje sobie zabawnego komentarza.
Na pochwałę zasługuje również animacja, która mimo upływu 12 lat nadal wygląda świetnie. Zarówno projekty postaci, jak i tła są szczegółowo dopracowane i różnorodne, a trójwymiarowe sekwencje, jak na produkcję z lat 90, robią wrażenie.
Na fali popularności serialowej animacji, powstał również pełnometrażowy film „Cowboy Bebop: Pukając do Nieba Bram”, w którym to nasi bohaterowie tropią wartego 300 mln. wulongów tajemniczego terrorystę Vincenta. W planach jest także film fabularny opowiadający o losach Spike’a i spółki, w którym według niepotwierdzonych informacji miałby wystąpić m.in Keanu Reeves.
Komu więc można polecić animację „Cowboy Bebop”? Na pewno miłośnikom kryminałów noir, filmów z gatunku space opera, czy po prostu miłośnikom dobrego kina i anime. Wielbiciele muzyki i kultury blues oraz jazz, również znajdą coś dla siebie, bo oprócz odwołań do klasyki gatunku, możemy usłyszeć świetne kawałki wykonywane przez Yoko Kanno oraz zespół The Seatbelts. Jeśli lubisz żąglowanie konwencjami w stylu Quentina Tarantino, masz w sobie coś z kowboja oraz marzysz o gwiezdnych podróżach, to na co jeszcze czekasz?! Dołącz do załogi Bebopa i daj się uwieść wspaniałym kosmicznym przygodom...
































