Obecnie liczba epizodów zbliża się do 300, a tomów mangi do 400. W samej historii obrazkowej dzieje się wiele, a przeczytanie następnych rozdziałów zawsze kończy się głośnym: „co to jest?!”- i łapaniem się za głowę w geście bezradności.
Kolejny powód to szczegółowość. Zarówno manga, jak i anime posiadają całe mnóstwo detali. Nie jestem w stanie Wam ich wszystkich tu opisać czy przedstawić. Sam autor mangi Kubo Tite kształtował się jako rysownik i scenarzysta wraz ze swoim „dzieckiem”. Ten sam progres widoczny jest w animacji, która nabiera rozpędu i polotu wraz z ukazywaniem się kolejnych odcinków. Ale trzeba przyznać, że jest to nie tylko jedna z najpopularniejszych współczesnych anime, ale również jedna z najlepszych.
Kurosaki Ichigo to z pozoru zwykły chłopiec, uczeń liceum w Karakura Town. Posiada jednak zdolność widzenia duchów. Nie przejmuje się jednak zbytnioową zdolnością i stara się wykorzystywać ją jak najpożyteczniej. Pewnego razu ratuje Kuchciki Rukie - Shinigami, boga śmierci, będącego na usługach Soul Society- instytucji militarno-prawnej, odpowiadającej za naturalny przepływ dusz na Ziemi. Dzieli się ona na 13 oddziałów, a każdym dowodzi kapitan i vice-kapitan. Razem nazywają się Gotei 13 i składają się z najpotężniejszych wojowników. Wszyscy w Soul Society posiadają energię wewnętrzną reiatsu. Pozwala ona na panowanie nad swoim Zanpakutou (katananami, z których każda ma swoje imię, różni się od siebie nawzajem i jest jakby oddzielną istotą, przypisaną do każdego Shinigami).
Miecze, używane przez bohaterów mają 3 formy:
- zwykłą (postać katany)
- shikai (po usłyszeniu imienia swojego miecza Shinigami może używać jego drugiej formy bojowej)
- bankai (ostatnia najsilniejsza forma, wymaga długich przygotowań i ćwiczeń, a także pełnego zespolenia ze swoim mieczem)
Często ostatnia forma nie zmienia tylko i wyłącznie postaci, ale także osobę boga śmierci. Shinigami potrafią bowiem używać różnego rodzaju zaklęć - Kidou.
Po tym krótkim wyjaśnieniu, wróćmy do naszego głównego bohatera. Rukie, którą spotkał, jest ranna i Ichigo musi obronić ją przed atakiem Hollow (upadłej duszy, która może ewoluować żywiąc się innymi duszami- stopnie, jakie takowa zjawa może uzyskać to: Hollow, Menos, Adjuchas, Vasto Lorde). Shinigami nie pozostało nic więcej, jak przekazać część swojej mocy widzącemu duchy chłopcu i stworzyć z niego również Shinigami. Ku zdziwieniu Kuchciki, Ichigo nie tylko z łatwością uległ przemianie, ale forma jego miecza nie posiadała podstawowej postaci. Katana zmieniona od razu w shikai, przyjęła postać ogromnego średniowiecznego miecza. Nasz bohater z łatwością pokonują Hollow i rozpoczyna długą i trudną przygodę jako zastępczy Shinigami. Nie wie, że nie tylko będzie przyczyną dwóch największych kryzysów, jakie dotkną Soul Society, ale także ich wybawicielem.
Serial wypełnia mnóstwo wątków, które prowadzą do wybuchowego finału. W dodatku, Tite bardzo skromnie obdarowuję nas rozwiązaniami tajemnic. Gdy już do nich docieramy, czujemy się jakby ktoś odjął sól z naszej otwartej rany. Spisek, śmierć, romans, bitwy, walka i zdrada, czyli wszystko, co musi pojawić się w prawdziwej, samurajskiej opowieści. „Bleach” posiada też niezliczoną ilość postaci, które tak bardzo różnią się między sobą, że nigdy nie zdarzy nam się pomylić ich imion. Im bardziej zagłębiamy się w historię, tym więcej tajemnic każdej z nich poznajemy. Łatwo zgubić się w tej wielowątkowej opowieści, stąd na wielu stronach internetowych można znaleźć kilka bardzo przyzwoitych i przejrzystych przewodników. Minusy tego rodzaju serii to „fillery”, czyli tzw. „wypełniacze”. Zjawisko to występuje w momencie, kiedy anime zaczyna doganiać mangę i cotygodniowe wydania nie są w stanie nadrobić fabuły. Przy tego rodzaju tasiemcach to bardzo popularny zabieg, który przygotowywany przez producentów nie zawsze jest trafiony. To zawiła, acz bardzo rozbudowana i interesująca seria. Kubo wprowadza do niej również mnóstwo gagów, które idealnie się sprawdzają. Muszę przyznać, że trzeba być jednak fanem gatunku, aby polubić ścieżkę dźwiękową, bo jest momentami ciężka i specyficzna.
Warto dać się wciągnąć w „Bleach”, a zapewniam, że zachwyci Was już od pierwszego epizodu.








więcej »




























