Poznajemy tam głównego bohatera - 15 letniego ucznia Kurosakiego Ichigo. Dość szybko zdajemy sobie sprawę, że Ichigo nie należy do zwykłych osób, gdyż potrafi widzieć duchy zmarłych. Szybko jednak okazuje się, że przez ową zdolność zostaje on wplątany w dość nietypowy splot wydarzeń. Oprócz mocy widzenia duchów, Ichigo zaczyna spotykać inne postaci z astralnego wymiaru – Shinigami (Bogowie Śmierci). Już pierwsze takie spotkanie z kobietą Shinigami o imieniu Rukiia rozpoczyna interesujący bieg wydarzeń, w którym to Ichigo w obronie swojej rodziny przed złymi duchami „Hollowami” decyduje się na dramatyczny krok przejęcia mocy Boga Śmierci. W tym miejscu należy zaznaczyć, że realia anime czerpią garściami z starożytnych wierzeń japończyków i nie są jakoś wyjątkowo oryginalne a przedstawiony obraz jest po prostu ich dość luźnym rozwinięciem. Wracając do anime, w dalszej części dość szybko i zręcznie (pisząc z perspektywy Europejczyka) zostajemy wprowadzeni w realia świata, jakimi rządzi się Bleach. Dzięki wielu, mniej lub bardziej powiązanym ze sobą, wątkom poznajemy kolejnych interesujących bohaterów. Co ciekawe, każda z głównych postaci przedstawia sobą jakąś ciekawą historię wnosząc element tajemniczości i niedopowiedzenia. Bywa, że autorzy na rąbek wyjaśnień karzą nam nawet czekać kilkaset odcinków (na dzień dzisiejszy wydano 304 odcinki i ciągle powstają kolejne), ale to tylko działa na korzyśc tego serialu. Mimo, że Kurosaki Ichigo jest niewątpliwie głównym bohaterem serii to autorzy dołożyli starań, aby nie stawiać go zawsze w środku akcji, co wydaje się być idealnym posunięciem szczególnie, kiedy mamy do czynienia z „tasiemcem”, do jakich niewątpliwie kwalifikuje się Bleach. Wraz z kolejnymi odcinkami obserwujemy rozwój bohaterów, a wydarzenia stopniowo budują poszczególne relacje między nimi. Autorów należy pochwalić za bardzo rozbudowany, ale jednocześnie wyjątkowo spójny plot, co przy wieloodcinkowych seriach jest nie lada wyczynem.
Ale czym było by prawdziwe anime bez cudownych scen walki, nierealnie wyolbrzymionej ekspresji, zabawnych gagów oraz nieprzewidzianych zwrotów akcji? Tak tutaj mamy tego pod dostatkiem, a co najciekawsze - na bardzo wysokim poziomie. Jakby było mało, Bleach ma niesamowite tło muzyczne tworzone przez samego Shiro Sagisu twórcy muzyki do takich tytułów jak np. fabularny „Casshern”. Oprawa muzyczna w Bleachu stoi na naprawdę wysokim poziomie, niesamowicie buduje napięcie rewelacyjnie podsycając atmosferę. Miejscami potrafi być lekka i przyjemna tylko po to, aby po chwili "wgnieść widza w fotel" smutnym tonem albo podsycić patos sytuacji, jaka właśnie kreuje nam się na ekranie. Sceny walki – tak to jest jeden z głównych powodów, dlaczego oglądamy anime, one po prostu muszą być! To, co pod tym względem reprezentuje sobą Bleach jest po prostu genialne. Pojedynków jest dużo, ale wśród nich trafiają się takie perełki, które na długo wpajają się w pamięć. Do moich ulubionych niewątpliwie należą starcia Ichigo vs Zaraki Kenpachi czy Zaraki Kenpachi vs. Noitra. Ich ekspresja przedstawiona za pomocą zwykłej kreski budzi po prostu wielki szacunek do scenarzystów i rysowników. Ale tym, co chyba najbardziej podoba mi się w tym anime to brak jednoznacznego podziału na dobro i zło w czarno-białym zabarwieniu. Każdy bohater dobry czy zły kieruje się własnym systemem wartości, czasami wynika on z własnej ideologii nie rzadko działa w przekonaniu robienia dobra, co często okazuje się być tylko złudzeniem. Bohaterowie dostrzegają swoje błędy rozumowania rozwijają się, błądzą potrafią być zagubieni, ale właśnie przez to stają się bardziej realni – ludzcy. Naprawdę czasami trudno ocenić, w jakim kierunku potoczy się akcja anime potrafi zaskoczyć nawet wyrafinowanego widza.
Ostatecznie, jednej strony serial można odebrać jako mocno rozrywkowy nawet dziecinny, ale dość szybko przekonujemy się, że prezentuje sobą uniwersalne wartości Dzięki bogatej kolorystyce bohaterów natomiast, każdy z pewnością odnajdzie w którymś z nich swoje alter-ego.








więcej »

































