To ważne, bo dzięki temu „Breaking Bad” nie jest żadną odrealnioną bajką, tylko wierną rzeczywistością, prawdziwym dramatem swoich bohaterów. Te zabiegi mają widzom przekazać pewną oczywistość - że każdy może się znaleźć w takiej sytuacji w jakiej znalazł się Walter White. Twórcy przedstawili to bardzo trafnie, bo bohater nie jest cyborgiem, tylko nauczycielem chemii w liceum, a sam obciążony jest dylematami i moralnymi czy rodzinnymi problemami.
Cechą tej produkcji najszybciej rzucającą się w oczy jest jej naturalność i realizm. Świadczą o tym surowe barwy, brak efektów wizualnych, błyskotek, bogatych samochodów czy młodych i pięknych aktorów „made in Hollywood”. Filarami serialu są bohaterowie z krwi i kości, potykający się z życiowymi problemami, a także główna postać- mężczyzna, który ciągnie za sobą całą produkcję. W tym momencie pojawia się podobieństwo do słynnego „Dextera”. Tam też mieliśmy do czynienia z bohaterem o podwójnej tożsamości, ukrywającego się w swoich mrokach dla wyższego dobra. W „Breaking Bad” mamy Waltera White’a, który dowiedziawszy się, że ma raka płuc, chce za wszelką cenę zapewnić swojej rodzinie byt kiedy jego potencjalnie zabraknie, zbaczając tym samym na złą, narkotykową ścieżkę. Oczywiście mężczyzna z początku ukrywa się co jest z punktu widzenia widza bardzo atrakcyjne, bo White prowadzi podwójne życie. To co jednak różni dwie przedstawione przeze mnie produkcje to fakt, że „Breaking Bad” bliżej do rzeczywistości, natomiast „Dexter” stawia na fikcję, bajkę pozbawioną realizmu. I choć nie jest to żadną wadą czy uchybieniem dla któregoś z seriali, to stanowi ich twardą różnicę. Lecz nie da się ukryć, że kiedy zaczynałem oglądać poczynania Waltera White’a od razu na myśl przyszedł mi Dexter, to później te skojarzenia rozmazały się, bo „Breaking Bad” poszedł w zupełnie innym kierunku niż serial stacji Showtime.
Fabuła w tym serialu jest bardzo rozbudowana, bo wielopoziomowa, opowiadająca o wielu aspektach naraz. Bardzo ważna jest rodzina White’a, zwłaszcza żona Skyler, którą Walter musi przecież oszukiwać z czym kobieta nie radzi sobie z początku najlepiej. Mamy również bohatera drugoplanowego, Jessego- partnera Waltera w produkcji metamfetaminy - na którym reżyserzy też bardzo się skupiają. Ważną postacią jest Hank Schrader, pracujący w DEA (wydział narkotykowy) - szwagier White’a niepodejrzewający nawet czym ten zajmuje się po godzinach. A Hank jest bardzo ambitnym funkcjonariuszem, więc kiedy wpada na trop nowego producenta narkotyków w swojej jurysdykcji (Arizona, blisko granicy z Meksykiem - tam rozgrywa się akcja serialu) nie zamierza z niego zrezygnować. Co dziwniejsze, nowa metamfetamina pojawia się praktycznie znikąd, jest idealna pod względem chemicznym, więc oczywiste jest, że Hank będzie musiał gonić za nowym lokalnym producentem - jednostką trudną do wytropienia. I tu pojawia się absurd, bo Walter rozpoczynając swoją niecną działalność nie spodziewał się, że stanie się najbardziej poszukiwanym przestępcą w okręgu, którego chce dorwać jego własny szwagier. Takich paradoksów jest w „Breaking Bad” więcej i każdy potwierdza tragiczne położenie człowieka i tak już straconego, lecz mającego szlachetne intencje. Mimo że decyzje White’a są czasami z punktu widzenia widza niewłaściwe i egoistyczne, to jego desperacja i dążenie do osiągnięcia celu wydają być się zrozumiałe. Z każdym odcinkiem ten tragizm Waltera się powiększa, bohater skrywa coraz to większe sekrety, jest świadkiem wydarzeń, których nie powinien widzieć, a także staje się odpowiedzialny za czyny karygodne- nieświadomie i niecelowo popełnione, ale jednak.
Losy naszych bohaterów stopniowo się zmieniają, można powiedzieć ewoluują, każdy z nich ma inne problemy, które czasami splatają się w jeden wielki, lecz nie przez wszystkich pojmowalny (co potęguje się w trzecim sezonie). „Breaking Bad” w bardzo trafny sposób opisuje również relacje panujące pomiędzy dwoma głównymi bohaterami - Walterem i Jessem. Siłą tego serialu jest zwrócanie uwagi na relacje między poszczególnymi postaciami oraz życiowe problemy tworzące się między nimi. Sednem tej produkcji nie jest intrygująca fabuła czy akcja, lecz refleksja, absurd oraz dramat poszczególnych jednostek. Każdy sezon jest lepszy od poprzedniego, bo każdy coraz bardziej zmienia naszych bohaterów, pogłębia ich tragiczne położenie, wiąże ich ze sobą oraz bardzo ciekawie opisuje emocje kierujące bohaterami. Serial jest surowy w środkach i przez to odmienny, a jego bohaterowie są prawdziwi - przeżywają, dokonują wyborów, często błędnych, kierują własnym życiem coraz to bardziej poświęcając się wyższym celom, narażając zarówno siebie jak i najbliższych. Bo dokonane decyzje stawiają jednego w lepszym położeniu, przy okazji krzywdząc drugiego. Tak jak w relacjach między Walterem i Jessem - dwoma kompletnie różnymi ludźmi, mającymi różne życiowe cele i ambicje. „Breaking Bad” jest serialem wielopoziomowym, nad którym można by było się rozpisywać godzinami, a jego siłą jest na pewno prawdziwość i realizm. Nie ma w tym wielkiej rozrywki, tylko poruszający dramat z domieszką kryminału, a także absurdalnego komizmu, często sytuacyjnego.
Ci, którym spodobał się „Dexter” będą również zachwyceni „Breaking Bad”. Bo mimo, że seriale te są od siebie różne to i tak mają wiele podobieństw. Każdy w tej produkcji znajdzie coś dla siebie- czy to kryminalną intrygę, czy to dramat poszczególnych bohaterów czy czasami ujawniający się komizm. Trzeba jednak zaznaczyć, że serial ma wymowę pesymistyczną przez co swoją prawdziwością przewyższa wszystkie inne. Jak na razie w USA ukazały się 3 sezony serialu, a na czwarty musimy poczekać niestety do 2011r.








więcej »




























