17-06-2010
AAA |
Ocena: 2  1 głosów
Zagubieni serial
To jest już koniec. Tak można się wyrazić o jednym z najlepszych seriali wszechczasów - „Lost”. O ile nie najlepszym. Produkcję tę zna praktycznie każdy, nie wszyscy oglądali, ale wielu nieco o niej słyszało.

materiał promocyjny

Większość z nas, którzy widzieli - podziwiali, zachwycali się. Niektórzy narzekali, że twórcy zrobili z „Lost” tasiemca, innym po prostu nie przypadło do gustu. Serial jednak szybko zdobył światowy rozgłos, całkowicie wpłynął na kulturę popularną oraz zostawił za sobą cały peleton, z pozoru przeciętnych produkcji. Z drugiej strony, fenomen „Lost” trwa bardzo długo, bowiem pierwszy odcinek wyemitowano w Stanach Zjednoczonych we wrześniu 2004 roku.

W pierwszym odcinku mogliśmy obserwować katastrofę samolotu linii Oceanic 815, który rozbił się na wyspie. Najdziwniejsze było jednak to, że każdy z załogi przeżył, a wszyscy znaleźli się na bezludnej wyspie, której nikt nie znał. Wtedy widzieliśmy, jak dowództwo wśród grupy zagubionych przejął Jack Shephard - chirurg pomagający innym przetrwać, ratować się, opanować panikę, zebrać wszystkich do kupy oraz obgadać „co i jak”. Później wszystko działo się niespodziewanie, zaskakująco i nieco mistycznie. Nie ma sensu opowiadać o całej fabule, gdyż nikt nie zrozumiałby tego bełkotu. Scenarzyści przez te 6 sezonów kompletnie namieszali widzom w głowach, czasami nawet przedstawiali na ekranie alternatywne rzeczywistości. Chyba najbardziej fascynujące z całego serialu były dwa pierwsze sezony, kiedy poznawaliśmy swoich bohaterów, każdy mógł się z którymś utożsamić. Razem z nimi zaczęliśmy odkrywać również składniki tajemniczej wyspy, która w produkcji została podniesiona do sfery sacrum. Dopiero jakiś czas później okazało się, że w tamtym miejscu żyją inni ludzie, znajdują się różne pomieszczenia i bunkry, a widz mógł się tym cieszyć, ponieważ każdy kolejny odcinek kończył się wzrostem adrenaliny oraz powodował, że przechodziły nas dreszcze, co oczywiście zachęcało do obejrzenia kolejnej odsłony „Lost”. Równolegle do tych wydarzeń, reżyserzy przedstawiali nam również przeszłość każdego z ważniejszych bohaterów, jego losy przed słynnym lotem z Sydney do Los Angeles. Twórcy tym samym podpowiadali nam, że każdy z bohaterów, który rozbił się na wyspie był w jakiś sposób wyjątkowy, ale też nieszczęśliwy i niespełniony. Wszystko wskazywało na to, że to wyspa ściągnęła na ląd tych wszystkich ludzi, aby dać im szanse się wykazać. Warto również dodać, że tuż po katastrofie zaczęły się dziać dziwne rzeczy- m.in. John Locke wstał z wózka i mógł normalnie się poruszać, a rak Rose wyraźnie się zmniejszył. Każdy z bohaterów musiał wykazać się wyjątkową elastycznością w życiu, w towarzystwie. Niektórzy musieli uczyć się sztuki kompromisu, powstawały nieścisłości między niektórymi postaciami, ale również przyjaźń, która przeradzała się w miłość. Jeżeli mowa o uczuciach - w „Lost” nigdy nie było obsesyjnych scen seksu, namiętnych romansów (może poza jednym wyjątkiem) czy ukazywania golizny - miłość miała wymiar bardziej psychiczny niż fizyczny. Można rzec, że symboliczny, uniwersalny i ponadczasowy.

Nie sposób opowiedzieć o każdym z bohaterów z osobna, bo było ich za dużo. Każdy z nich wniósł coś nowego do serialu, swoją własną historię, która miała wpływ również na innych. Chciałbym jednak przedstawić swój subiektywny pogląd oraz zaznaczyć rolę kilku bohaterów, którzy zyskali sobie moje największe uznanie oraz podziw. Największe wrżenie zrobił na mnie przez wszystkie sezony Desmond Hume, którego poznaliśmy dopiero później, gdyż nie znajdował się on na pokładzie samolotu linii Oceanic 815. Był to człowiek, który dzięki wyspie odzyskał to, czego pragnął najbardziej, lecz stracił niegdyś przez własną głupotę i tchórzostwo; który nie chciał się znaleźć na wyspie, najbardziej odczuł pobyt na niej, nienawidził jej tak bardzo, że stała mu się wręcz obojętna. Postać Desmonda odznaczyła swoje piętno na całej fabule już w ostatnim sezonie. Z drugiej strony, bohater ten umiał zahipnotyzować widza, jego wieczne „brother”, którego używał w stosunku do każdego brzmiało magicznie, a w jego oczach widać było jednocześnie desperację, strach, czasami zrezygnowanie, chęć przetrwania, obojętność i przede wszystkim tęsknotę za normalnym życiem. Świetną postacią był również Hugo Reyes, którego „dude” wywoływało u mnie uśmiech na twarzy za każdym razem, kiedy to słowo padało z jego ust. Na ekranie często widzieliśmy Hurley’a, kiedy ten był odtrącany, czuł się niepotrzebny i nieważny, lecz z czasem jego rola w serialu stawała się coraz ważniejsza, a w oczach widzów zdobywał coraz większą sympatię oraz przychylność. Z postaci zwykłej, wzbudzającej żal i niepotrzebnej, przeobraził się w osobę ważną, ale też w pewien sposób karykaturalną, nieco ironiczną. Chyba najbardziej mistycznym i tajemniczym bohaterem całej serii „Lost” był mimo wszystko John Locke - zawsze z boku, wraz ze swoim ironicznym, przy czym przerażającym uśmiechem, wierzący, że jego pobyt na wyspie to konieczność; że wyspa go ściągnęła dla konkretnego celu. Wiele razy niesłuchany, udowadniał wszystkim, że miał rację. Był to bohater niejednoznaczny i tragiczny, który zgubił się gdzieś w swoim labiryncie autentycznej wiedzy, wiary oraz nadziei.

Twórcy „Zagubionych” wybrali na swoich bohaterów ludzi różnych od siebie, zarówno pod względem prezentowanych poglądów, ale również nacji i ras. Mamy wśród nich azjatów, afroamerykaninów, ludzi w wieku podeszłym, średnim, ale również młodych, ciekawych świata, dążących do ewolucji oraz tych, którzy ostatecznie postawili na ustatkowanie się na wyspie. Ten serial zawsze zaskakiwał, praktycznie każdy odcinek przynosił nowe zagadki, które do końca pozostawały bez odpowiedzi. Zresztą samo zakończenie jest i będzie chyba już zawsze sprawą sporną dla fanów, gdyż większość z nich odczuwa niedosyt, a nawet żal, że niektóre z zagadek nie zostały tak naprawdę wytłumaczone. Można powiedzieć, że twórcy w którymś momencie się pogubili, ale w gruncie rzeczy najważniejsze, najbardziej istotne sprawy, które są kluczem do wszystkich innych, zostały dość skrupulatnie przedstawione oraz wyjaśnione. Natomiast w samej końcówce twórcy postawili bardziej na refleksję i melancholię niż mistycyzm. Mnie to sprawiło ogromną radość, gdyż doskonale podsumowało  kreacje kilku bohaterów (np. Jacka Shepharda) oraz całą moją przygodę z serialem, lecz dla innych było to ckliwe zakończenie produkcji, która nie powinna się skończyć w taki sposób.

Jedno jest pewne - serial „Lost” już przeszedł do historii, gdyż przez 6 lat twórcy w maksymalnym stopniu manipulowali widzami, wielokrotnie wprowadzali ich w błąd, szokowali, porywali na długie godziny przed telewizyjny ekran i tak naprawdę zamieszali im w głowach, przedstawiając alternatywne rzeczywistości oraz potwierdzając, że ta malutka wyspa w rzeczywistości jest centrum świata, jego sercem. Być może w którymś momencie przekombinowali, lecz to nie jest teraz istotne, gdyż najważniejsi są bohaterowie. My, jako widzowie i fani, akceptowaliśmy praktycznie wszystko, pogodziliśmy się już z tym, że serial został zakończony. Ja się oszukany nie czuję, bo zakończenie wprawiło mnie w ciepłe, a także uczuciowe osłupienie.

Serial był emitowany w wielu krajach, w Polsce również. Poza tym, na produkcję „Lost” Amerykanie wydali ogromną sumę pieniędzy, a przy okazji zakończenia - nakręcone zostały różne jego wersje. Pod koniec roku fani będą mogli obejrzeć również kilkunastominutowy epilog. W 6. sezonie zmieniła się też nieco muzyka, stała się bardziej różnorodna i emocjonująca. Po obejrzeniu „Lost”, każdy będzie zadawał pytania, zresztą już się one mnożą. Mamy jednak czas, aby na większość z nich odpowiedzieć.

wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Kto chce żyć wiecznie, kiedy miłość musi umrzeć? Pasjonaci kręcenia remake’ów rodem z Hollywood nie oszczędzą nawet szkockiego górala. >>

Jeśli można pokusić się o tymczasowe stworzenie pojęcia „filmu dziwnego”, to czwartkowa propozycja festiwalowa idealnie odwzorowuje ową kategorię. >>

Piątkowa propozycja festiwalowa obejmowała aż 17 zaskakujących pozycji. Czy ilość szła w parze z jakością? Miłośnicy kina klasy B z całą pewnością odpowiedzą twierdząco. >>

Przedostatni już dzień 15. Festiwalu Filmów Kultowych dobiegł końca. Sobotnia propozycja to przede wszystkim gratka dla miłośników klasycznego horroru amerykańskiego. >>

Wiele filmów przedstawia historię utraconych nadziei i marzeń, jednak nie każdy z nich zostaje w pamięci na długie lata jak „Requiem dla snu”. Historia przegranej walki z głównym bohaterem filmu – nałogiem, przeraża, ale i wzbudza ciekawość. >>

Hiszpańska nimfomanka z "Dziennika nimfomanki" kontra nowojorski seksoholik ze "Wstydu". >>

"Coś się kończy, coś zaczyna..." >>

Czy można odkupić swoje winy, po tym jak przyczyniło się do czyjejś śmierci? Czy poświęcenie wszystkiego, aby uratować inne życia sprawi, że winy zostaną odkupione?  >>

21.05.2012r. Prezentujemy Wam najciekawsze pozycje, które możemy obejrzeć dzisiaj w telewizji! Filmowe hity, ciekawe programy, magazyny i seriale. Nie możecie ich przegapić. Zobaczcie więc, co dzisiaj serwują Wam najpopularniejsze stacje! >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS