Do oscarowej gali coraz bliżej, tym samym na wszelkie przewidywania czasu coraz mniej. W związku z tym wbrew ostatniej zapowiedzi dziś nie zajmiemy się filmami nieanglojęzycznymi (te powrócą w jednym z kolejnych odcinków), ale przejdziemy już do jednych z najważniejszych kategorii, mianowicie odpowiemy na pytanie, które aktorki dostaną w tym roku Oscary za pierwszy i drugi plan.
Na początek kategoria Najlepsza aktorka drugoplanowa
W tej konkurencji dwie aktorki z obsady Służących staną naprzeciw nominowanego również w tej kategorii Artysty, a szyki postarają się im pokrzyżować wybitna aktorka dramatyczna, oraz o wiele mniej wybitna aktorka komediowa. Kto ma największe szanse na wygraną w tym pojedynku?
5. Janet McTeer – Albert Noobs
Oto przykład aktorki bardzo utalentowanej, lecz prawie nieznanej. Mało kto zapewne wie, że McTeer otrzymała już nominację do Oscara za (pierwszy plan) w filmie Niesione wiatrem w 1999. Choć rola w tamtym obrazie przyniosła jej Złoty Glob dla najlepszej aktorki w komedii lub musicalu, Brytyjka znana jest jednak głownie jako aktorka dramatyczna, grywająca tak w adaptacjach Szekspira, w produkcjach spod znaku manifestu Dogma 95, czy niedawno w telewizyjnej biografii W. Churchilla (za tę rolę również otrzymała nominację do Złotego Globu). W filmie Rodrigo Garcii wcieliła się w postać kobiety rodem z XIX-wiecznej Irlandii, która by móc pracować i żyć jakąkolwiek niezależnością ukrywa swą tożsamość podszywając się pod mężczyznę. Rola to przednia, nominacja cieszy, nagród dla McTeer w tym roku jednak brak i z pewnością tak pozostanie.
4. Melissa McCarthy – Druhny
Aktorka, której szanse na Oscara i tak są niewielkie (na szczęście), ale jednak ciut większe niż jej poprzedniczki (niestety). McCarthy to solidna aktorka komediowa w Polsce znana głównie z drugoplanowej roli w serialu Kochane kłopoty, a w USA ostatnio z sitcomu Mike i Molly (za tę produkcję otrzymała w tym roku nagrodę Emmy). Jej rola w Druhnach wywołała wielkie poruszenie i żywy aplauz części środowiska, głównie tej związanej z produkcjami komediowymi, oraz telewizyjnymi właśnie (w kuluarach dało się usłyszeć głosy, że tegoroczna Emmy to de facto wyróżnienie właśnie za Druhny). Furora jaką zrobiła dla mnie jest zupełnie niezrozumiała, w jej roli nie widzę nic nadzwyczajnego, ot kolejna, nieco głupkowata komediowa kreacja a’la Zach Galifianakis. Jednak jakieś szanse jej to daje, co nie zmienia faktu że zamiast niej wolałbym tu zobaczyć np. Carey Mulligan za Wstyd, Bryce Dallas Howard za Służace, czy Jessicę Chastain za jeszcze jedną z jej tegorocznych kreacji.
3. Jessica Chastain – Służące
Skoro o wilku mowa oto aktorka, która w tym roku dokonała rzeczy niespotykanej występując aż w sześciu filmach i w każdym z nich prezentując doskonały, równy poziom. Oprócz filmu Taylora były to Dług, Take Shelter, Texas Killing Fields, Coriolanus, oraz Drzewo życia Terence’a Mallicka. Choć większość powyższych tytułów niewiele mówi widzowi znad Wisły, to fala zachwytów krytyki jaka spadła na Chastain za oceanem świadczy jednoznacznie, że aspiruje ona do miana jednej z najbardziej obiecujących aktorek. Za każdy z powyższych filmów otrzymywała wyróżnienia właśnie w tej kategorii i gdyby te dokonania można było zsumować, byłaby jedyną słuszną faworytką. Tak oczywiście nie jest i nominację do najbardziej prestiżowej z nagród otrzymała „jedynie” za rolę w Służących, a rola to moim zdaniem najlepsza z tych które ostatnio zaprezentowała. Bardzo wymagająca, skomplikowana psychologicznie, głęboka i poruszająca kreacja przeżywającej intymny dramat kobiety z lat sześćdziesiątych urzeka szczerością i świeżością i godna jest wszystkich nagród. Sam zagłosowałbym właśnie na tę rolę, jednak wątpię by moje zdanie podzieliła większość Akademii. Jest to typowy przykład z cyklu: „zawsze nominowana, nigdy zwycięska”, co w tym roku powtórzyło się już kilkakrotnie. Może jednak ta karta się odwróci i Chastain zostanie czarnym koniem?
2. Berenice Bejo – Artysta
Wcześniej nikomu nieznana Francuzka rolą w Artyście zaprezentowała nie tylko nieprzeciętny urok i urodę, ale również doskonały kunszt aktorski i wyczucie postaci. Mądrze prowadzona (jak i cała produkcja) przez swojego małżonka Michela Hazanaviciusa znakomicie oddała istotę charakteru gwiazdy kina późnych lat dwudziestych. Była dokładnie taka jaka być powinna – klasyczna w wyglądzie i zachowaniu, ujmująca, ciepła, pełna uśmiechu i radości, prawdziwy obiekt westchnień fanów kina sprzed ośmiu dekad. Za ten właśnie fakt, że swą grą potrafiła oczarować również zblazowanego odbiorcę z epoki postmodernizmu należą się gratulacje. Czy Oscar? Jak napisałem powyżej, sam przyznałbym go Chastain, ale uczyniłbym to z ciężkim sercem. To cierpiałoby z kolei bardzo, bo w kreacji Bejo naprawdę można się zakochać. Choć w tym roku żadnej nagrody jeszcze nie otrzymała, a nominowana była do wszystkich najważniejszych (podobnie jak Chastain) stawiam ją jednak na drugim miejscu ze względu na bardzo mocną pozycję obrazu, w którym wystąpiła. Zresztą i sama Bejo pozycję ma całkiem przyzwoitą, w Stanach dała się poznać w kilku wywiadach i na kilku galach i z pewnością zaskarbiła sobie względy kilku członków Akademii. Czy to wystarczy by była drugą po Juliette Binoche Francuzką, która zdobędzie Oscara w tej kategorii? Może nie wystarczyć w zetknięciu z główną faworytką, którą jest…
1. Octavia Spencer – Służące
Kolejna doskonała rola z tego filmu i kolejna aktorka, która do tej pory nominacji do Oscara się nie doczekała, a wręcz była prawie nieznana. Postać czarnoskórej służącej Mimmy odznacza się ogromną werwą, zaangażowaniem, żywiołowością, a przy tym ciętym humorem. Jest to dobrze napisana rola znakomicie uzupełniająca wspaniałą kreację Violi Davis. Choć trudno dokonań Spencer nie docenić, sam umieściłbym ją za Chastain, a nawet za Bejo, ale jestem przekonany że Akademia postąpi dokładnie odwrotnie. Rola prześladowanej rasowo służącej dobitnie oddaje przekaz filmu, niesie ze sobą treść, którą wypada nagrodzić (w innych kategoriach Służące faworytem nie są, więc zostaje ta), a przy tym przywołuje ważne chwile w historii Akademii. Można być niemal pewnym że przy prezentacji zwycięzcy w tej kategorii padnie nazwisko Hattie McDaniel – pierwszej czarnoskórej aktorki nagrodzonej Oscarem, w roku 1940 za Przeminęło z wiatrem. Ważki temat, pamięć o tradycji, wystarczyło to na Złoty Glob i nagrodę BAFTA, jestem pewien że wystarczy również na Oscara.
Dopowiedzieć jeszcze można że pewnym zaskoczeniem jest brak wśród nominowanych Shailene Woodley, typowanej do nominacji za rolę w Spadkobiercach. Była jedną za faworytek do finałowej piątki (często nagradzana przez koła krytyków), choć akurat w tej kategorii filmu Payne’a osobiście mi nie brakuje. Sam zresztą wymieniłbym tylko McCarthy na kogokolwiek innego.








więcej »




























