Z góry uprzedzam, Drogi Czytelniku, że pewności nie mam, czy napisany przeze mnie artykuł będzie odpowiedni, obiektywny, bądź subiektywny. Z pewnością będzie prawdziwy.
Otóż, w dniu, kiedy został napisany, podjęta przeze mnie próba stworzenia kolejnej, słodkiej recenzji filmowej, zakończyła się fiaskiem i doszłam do wniosku, że najwyższy czas uświadomić wszystkim, że polewanie lukrem nowo powstałych i jednocześnie dennych produkcji – jest szkodliwe.
Stając się recenzentem filmowym, byłam przekonana, że recenzja to krytyczne spojrzenie na utwór i takową krytykę uda mi się napisać. Jednocześnie miałam na uwadze niezadowolenie tych wszystkich, którym wybrany przeze mnie film podobał się bardziej, aniżeli mnie. Posądzono mnie jednak o subiektywne opinie, nie uwzględniające komentarzy i odczuć czytelników, co przecież nie było prawdą. Stwierdziłam zatem, że czytelnik jest jak klient i należy go traktować z poszanowaniem, więc moje recenzje stały się takie same, jak wszystkie inne – słodkie, zachwalające film i reżysera, z lekką nutką krytyki, byle nagła zmiana stylu nie wzbudziła podejrzeń.
Gotowa oblać kolejne ciastko grubą warstwą lukru, przejrzałam większość portali, na których umieszczane są recenzje filmowe i doszłam do wniosku, że raptem trzy a może cztery z nich na kilkanaście oglądanych, ma autorów, którzy nie boją się napisać prawdy. Tym samym uznałam, że i Ja powinnam przestać przejmować się opinią osób postronnych.
Kochani, jeśli kiedykolwiek będziecie pisać recenzje, to pamiętajcie, że nie jest łatwo, a jeszcze trudniej zawrzeć w niej pozytywne cechy filmu, który ocieka banałem.








więcej »




























