Stanął jednak w obliczu problemu stokroć większego niźli jego początkowe obawy przed odezwaniem się do olśniewającej istoty, z którą dane było mu spędzić następny wieczór.
Wyobraźmy sobie biednego Kacpra u progu życiowej decyzji, pomnego faktu, iż odpowiedni dobór filmu pozwoli mu być może wejść z gimnazjalną diwą w zażyłość stokroć cenniejszą niż zwykła przyjaźń. Tak więc posłużywszy się internetowym medium, napotkał ścianę nie do pokonania. Jaki bowiem wybrać film, żeby uszczęśliwić istotę zmienniejszą od wiatru i wybredniejszą od paryskiego krytyka kulinarnego? Wybór wbrew pozorom nie był oczywisty, gdyż rzeczona wybranka nie należała do istot naiwnych, skłonnych zachwycić się byle komedią romantyczną.
Nieszczęsny chłopak pierwszy raz w życiu stanął w obliczu decyzji, w podjęciu której nie byli już w stanie pomóc mu nawet wierni przyjaciele z boiska. Strona kina nęciła mnogością opcji. Wszelkie gatunki filmowe przemykały Kacprowi niczym w kalejdoskopie. Usiłował w myślach przywołać sobie obraz Andżeliki i odtworzyć niuanse jej skomplikowanej kobiecej natury, co pozwoliłoby mu na odkrycie ukrytych filmowych pragnień dziewczyny. „To na nic” pomyślał i wtem oczom jego ukazał się magiczny obraz. Nastąpiło olśnienie. Z nieszczęsnego zagubionego pisklęcia, Kacper w ułamku sekundy zmienił się w pewnego siebie mężczyznę. Wiedział już, że zasługuje na szansę, którą dała mu nieświadoma niczego dziewczyna. Był gotów z dumą i butą powitać największe wyzwanie, jakie postawiło przed nim jego burzliwe piętnastoletnie życie.
Chwila za chwilą, leniwie ciągnęły się godziny w piątkowe przedpołudnie. Napięcie rosło z każdą chwilą, a powietrze gęstniało od emocji, gdy nasz bohater przybył po swoją wybrankę wyperfumowany niczym kadzielnica. Ona delikatnym kobiecym krokiem, stukocząc zalotnie białymi kozaczkami, spłynęła po schodach, aby powitać swego królewicza. Podróż upłynęła im pod znakiem niepokojącego milczenia, przerywanego krótkimi uwagami na temat niestosowności ubioru niektórych wsiadających do autobusu delikwentów. „Wreszcie”- pomyślał Kacper, gdy drzwi z nieprzyjemnym furkotem otworzyły się pod centrum handlowym. Już tylko kilka kroków i kino. Dziewczyna delikatnie dawała do zrozumienia, że dobrze by było dowiedzieć się, jakież to dzieło wybrał jej szlachetny partner dla uczczenia pierwszej randki.
Nonszalanckim tonem poprosił kasjerkę o dwa bilety i nie bacząc na pustawy portfel, postanowił zapłacić za swą wybrankę. Plus 10 punktów-pomyślał. Ona milczała- wciąż nie wiedziała, co dane jej będzie oglądać przez resztę wieczoru.
Sala powoli się zapełniała. Niezręczność sytuacji pogłębiała się coraz bardziej. Na szczęście film leniwie rozpoczynał się. Właściwie to rozpoczynały się miliony reklam. Przy sieci komórkowej nie było źle, ale tampony na wielkim ekranie wprawiły chłopaka w pewną konsternację. Andżelika też nie wyglądała na pewną siebie. Na szczęście ciąg udręk zakończyły czekoladowe batoniki, co nieco rozluźniło atmosferę. Napisy początkowe.
Coś dziwnego wkroczyło na ekran. Paczka w ręku schludnie ubranej dziewczyny z odległej epoki kroczyła dumnie przez miasto. Po chwili wylądowała w rękach już znacznie mniej schludnego Chińczyka.
Dziewczyna była zniecierpliwiona. Tajemniczo spoglądający to na ekran, to na własne dłonie towarzysz wciąż nie zdradzał odpowiedzi na nurtujące ją od dłuższego czasu pytanie- co to właściwie za film? Jeśli to znowu jakaś głupawa komedyjka, jak ta, na którą zabrał ją w zeszłym tygodniu Filip, to kolejny chłopak do skreślenia. Eh- pomyślała i wtem wzrok jej przykuło cos w ekranie. Moi Drodzy- zaczęła się akcja. Ktoś zaczął się bić. Tylko dlaczego z jakimś idiotycznie wyglądającym Chińczykiem? I oto nagle Chińczyk przestaje być Chińczykiem, a schludna dziewczyna siedzi w kawiarni z jakimś dziwnym facetem. Trudny ten film- czym by się tu zająć? Hm- Andżelika rozejrzała się po ciemnej Sali. Ci dziwni ludzie coś rozumieją?! Na ekranie zamigotały literki. No wreszcie- pomyślała- Sherlock Holmes- czyli on zabrał mnie na jakiś film historyczny? Z jednej strony to dobrze- mądry chłopak, nie to, co Krystian na jakąś strzelankę. No ale to się równa półtorej godziny nudy- dziewczyna była zdezorientowana.
Przyjrzała się Kacprowi- w końcu nie jest taki zły-pomyślała i przysunęła się nieco w fotelu, dotykając nieznacznie ramienia chłopaka. Pierwsza część planu za nami. Jednak film robił się coraz ciekawszy. Wciąż był dziwny, ale główny bohater, chociaż nie przypominał Justinka, to wyglądał całkiem apetycznie. Kacper się zaniepokoił, minęła już dobra godzina, a dziewczyna zdawała się kompletnie nie zauważać niby-nic-nie-znaczących gestów z jego strony. W zasadzie przestała zauważać cokolwiek z nim na czele. I jakoś się znowu odsunęła w tym fotelu.
Film się skończył. Niczym zbity pies, Kacper zebrał z fotela swoją nieszczęsną doczesną powłokę i wodząc wzrokiem za wyraźnie uszczęśliwioną seansem Andżeliką zdał sobie sprawę, że przegrał swoją szansę. Popełnił dwa kardynalne błędy, które przesądziły o potwornej porażce, którą właśnie poniósł.
Po pierwsze wziął dziewczynę na film, a nie do kina.
A po drugie bohater był przystojniejszy od niego.








więcej »


























