Miłość bywa ślepa oraz okrutna, potrafi ranić i doprowadzić do szaleństwa. Taka miłość łączy Kamilę Sakowicz (Magdalena Boczarska) i Romana Rożka (Robert Więckiewicz). Ona jest pracownikiem uniwersytetu, on jest agentem SB. Rożek dostaje zadanie do wykonania: rozpracować jednego z profesorów, Adama Warczewskiego (Andrzej Seweryn). Rozgrywka. Miłość. Zdrada. Czy taka historia może mieć szczęśliwe zakończenie?
"Wymyśl sobie kryptonim.”- mówi Rożek do Kamili.
W imię miłości, Kamila Sakowicz godzi się na współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Godzi się na donoszenie na człowieka, w którym widzi autorytet, który imponuje jej wiedzą i obyciem w towarzystwie. Pod kryptonimem Różyczka, dziewczyna składa raporty na temat osoby Adama Warczewskiego. Nie wie, jak wiele będzie od niej wymagała służba dla SB. Kiedy poznaje profesora bliżej, dostrzega w nim człowieka, który walczy o swoje ideały, w imię wyższych celów, o prawdę, wolność słowa czy wspólne dobro ojczyzny. Dostrzega w nim ciepłego intelektualistę, który jak się okazuje potrafi kochać pomimo błędów i niedoskonałości. Każda miłość ma swoją historię...
„Albo jest prawda, albo jest kłamstwo.” - oświadcza Różyczka.
Film Jana Kidawy-Błońskiego pokazuje losy miłości wykorzystanej w politycznych rozgrywkach. Jest to produkcja posiadająca swój klimat, przepełniona emocjonalną atmosferą tamtych lat. Ukazuje nie tylko historię jednostki, ale w bardzo obrazowy i dokładny sposób przedstawia realia życia w tamtym, trudnym okresie. Dopracowane w najmniejszych szczegółach przedstawienie rzeczywistości stanowi bardzo ważny element dopełniający grę aktorską, a zarazem potęgujący dramatyzm rozgrywających się na ekranie wydarzeń. Oprócz scen miłosnych, odbywających się w ciasnym pokoiku Kamili, Kidawa-Błoński zabiera widza na wycieczkę po Warszawie lat 60. - pokazuje Uniwersytet Warszawski i przeprowadza charakterystykę środowisk naukowych, siedzibę Służby Bezpieczeństwa, a nawet kluby disco, kawiarnie czy teatry. Mamy również sceny, które wyglądają na archiwalne zapisy rozgrywających się w tamtym okresie wydarzeń, takich jak chociażby liczne protesty studenckie. Potęgują one realizm filmu, a my mamy wrażenie, że na ekranie widzimy prawdziwą historię - nie zaś fabułę filmową. Scenariusz pisany jest
w oparciu o historię Pawła Jasienicy, która jest jednak swobodnie zinterpretowana przez reżysera.
Momentami "Różyczka" staje się bardzo patetyczna w wyrazie, pokazując na przykład bardzo wymownie premierę „Dziadów” w reżyserii Dejmka i postawę publiczności zgromadzonej w Teatrze Narodowym, która z zachwytem klaszcze wyrażając swoje uznanie. Są też sceny, które nie tylko zagorzałego patriotę mogą wzruszyć. Bardzo poruszające i gorące słowa wypowiada profesor Warczewski podczas zebrania literatów, przedstawiając hipokryzję władzy wobec jej obywateli.
Ciężko nie wspomnieć o gwiazdorskiej obsadzie. Oprócz Magdaleny Boczarskiej, Roberta Więckiewicza oraz Andrzeja Seweryna, na ekranie możemy zobaczyć Grażynę Szapołowską, Jacka Braciaka, Jana Frycza czy Krzysztofa Globisza. Na największe słowa uznania zasługują jednak odtwórcy głównych ról, bowiem zarówno Magdalena Boczarska, jak i Robert Więckiewicz pokazują, jak powinno wyglądać profesjonalne aktorstwo. Ich emocje są bardzo żywe, grają zarówno słowem, ciałem, jak i gestem. Wspaniała oraz poruszająca kreacja Więckiewicza, dzięki któremu film staje się bardziej dramatyczny, a akcja ciekawsza.
Moim zadaniem to produkcja, którą obowiązkowo trzeba zobaczyć i przekonać się na własne oczy, że warto. Niestety, w Polsce powstaje zbyt mało takich obrazów, co skutkuje tym, że widzowie chętniej udają się na produkcje amerykańskie. A szkoda, bo kiedy pojawia się taka perełka - chętnych, aby ją zobaczyć jest mało.









więcej »
























