17-04-2010
AAA |
Ocena: 1  0 głosów
Ostatnie Tango w Paryżu recenzja filmu
Pisanie dziś, niemal 40 lat po premierze, o filmie „Ostatnie tango w Paryżu” (1972) jest dość kłopotliwe. Współczesnych czytelników już nie zainteresuje aura obyczajowego skandalu, jaki towarzyszył premierze.

materiał promocyjny

Wydaje się też, że współcześni recenzenci są bardziej skłonni, aby dostrzegać w tym filmie bohaterów, przejść do porządku dziennego nad mocno i wulgarnie manifestowaną sferą seksu (jeden z powodów jest zapewne taki, że od tamtej pory temat ten zyskał w kinie dużo wulgarniejsze i dosłowniejsze prezentacje). Mimo wszystko wydaje mi się, że mówienie o wielkiej miłości w przypadku Paula i Jeanne [por. filmweb.pl] jest przesadą, która wynika chyba głównie z niedojrzałości piszących, z pragnienia, by to, czego się nie rozumie, albo co napawa lękiem, za wszelką cenę zamknąć w łatwo rozpoznawalnych i akceptowalnych formach. Skomplikowane motywacje bohaterów znacznie łatwiej jest zastąpić słowami o wielkiej miłości, która ich wypala i niszczy, albo o ranach, które bohater nosi w sobie („trudne dzieciństwo”), a które właśnie w taki sposób kształtują jego relacje z ludźmi.

Przyjrzyjmy się bliżej postaci Paula. W gruncie rzeczy wcale nie jest istotne, jak bardzo kochał swoja żonę. Poza dramatyczną sceną „nocnego czuwania” przy zwłokach nie mamy w filmie żadnych świadectw tego uczucia, wręcz przeciwnie: to, czego dowiadujemy się o ich wspólnym życiu sugeruje totalny brak jakiejkolwiek więzi między nimi.

W związku tym uderza z niebywałą siłą całkiem inna rzecz: małżonkowie uczynili ze swojego życia coś w rodzaju sztuki teatralnej. Przy czym to właśnie zmarła żona wykazywała się większą aktywnością: zaprojektowała ich wspólny pokój oraz garderobę męża. Właściwie Paul został sprowadzony do pozycji „aktora”, którego można łatwo wymienić, zastąpić kim innym, wystarczy zachować oprawę scenograficzną. Kochanek Rosy, człowiek tak typowy, że można go określić mianem „człowieka bez właściwości”, wydaje się najlepiej spełniać jej oczekiwania, mimo niedostatków w urodzie, czy ograniczonych możliwości seksualnych.

Podstawową motywacją Paula jest potrzeba odzyskania własnej podmiotowości, chęć „zaistnienia” w pełni, a nie tylko w jasno określonej (i bardzo ograniczonej) roli męża-pantoflarza, a potem rozpaczającego wdowca. Nie ból, a wstręt do kolejnego przedstawienia (któremu można nawet nadać tytuł: „Piękny pogrzeb żony”) powodują awantury z teściową. Matka Rosy przyjeżdża na pogrzeb doskonale przygotowana: ma w walizce gotowe nekrologi i planuje mszę w kościele. „Show must go on”, wbrew oczywistym faktom: wszak po pierwsze  jej córka nie wierzyła w Boga (o czym mówi Paul), a po drugie „piękna mszę” uniemożliwia status denatki jako samobójczyni.

Podobne motywy kierują dziewczyną. Jest dużo młodsza od Paula, i choćby z tego względu mniej obciążona przeszłością. Jednak równie silnie odczuwa presję ról, jakie musi grać. Bardzo charakterystyczna jest jej relacja z Tomem, przyszłym mężem. Każda chwila jaką spędzają razem składa się na film, więc ich zachowania muszą być dostosowane do oczekiwań przyszłych widzów, a najlepiej, by stali się kopią „idealnego małżeństwa” z wszechobecnych reklam. Film, realizowany przez jej chłopaka, w założeniu ma być próba odkrycia prawdy o niej, w istocie staje się kolejną kreacją, a bohaterka zamiast „prawdziwej twarzy” prezentuje „atrapę osobowości”.

Gdy przyjrzymy się pierwszemu spotkaniu bohaterów, rzuci się w oczy, że właściwym spełnieniem dla obojga było nie spełnienie seksualne, a możliwość zdjęcia masek, wyjścia poza codziennie odgrywane role. Owszem, dziewczyna próbuje grać również w tej relacji (na początku powtarza niemal dosłownie kwestie o swojej przeszłości, wygłaszane niedawno w czasie realizacji filmu), jednak szybko z tego rezygnuje (skutecznie zniechęcona do tego przez Paula).

Wraz z rolami kochankowie odrzucają całą otoczkę kultury: imiona, język, swoją przeszłość. Próbują dotrzeć do najgłębszej prawdy o sobie, do swoich instynktów. I właśnie to wspólne dążenie staje się podstawą ich relacji. Oboje zyskują możliwość „bycia na prawdę” wobec siebie. Nazywają to miłością ponieważ nie potrafią tego inaczej określić. Okazuje się jednak, że odrzucenie kultury i zanurzenie się w naturze nie jest możliwe, choćby z tego względu, że oboje mają jakieś plany na życie, a robienie wspólnego planu - wspólne życie w hoteliku - jest najjaskrawszym zatraceniem ideału, wtłacza ich w kolejne role.

Chciałbym tu zwrócić uwagę na scenę w lokalu, w którym odbywa się konkurs tańca towarzyskiego. Oboje są świadomi, że po wyjściu z wynajmowanego pokoju (swoistego azylu) nie uciekną przed koniecznością odgrywania kolejnych ról. Ich pierwszą reakcją jest przyjęcie gry nieprzystającej do otoczenia, zburzenie norm (cóż bardziej wymownego niż improwizacja w tangu – tańcu ściśle opartym na regułach i pozach). Dziewczyna okazuje się w tym wypadku bardziej dojrzała od mężczyzny: to ona pierwsza rozumie, jak bardzo ich próba jest żałosna, ich usiłowania z góry skazane na klęskę.

Paul wydaje się tego nie dostrzegać, przekonany, że dziewczyna jest właśnie tą, przy której jego życie stanie się pełne. Ostatnia scena zabójstwa zyskuje rangę symboliczną: Jeanne zabija niedawnego kochanka w chwili, gdy wypowiada swoje imię. Strzał z pistoletu w istocie jest ostatecznym ciosem, jaki zadaje „kultura” „naturze”. Ostatnie ujęcie filmu przedstawia twarz Jeanne z zaangażowaniem przygotowującą zeznania, jakie złoży policji. „Próba generalna” przed kolejnym przedstawieniem.

wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Kto chce żyć wiecznie, kiedy miłość musi umrzeć? Pasjonaci kręcenia remake’ów rodem z Hollywood nie oszczędzą nawet szkockiego górala. >>

Piątkowa propozycja festiwalowa obejmowała aż 17 zaskakujących pozycji. Czy ilość szła w parze z jakością? Miłośnicy kina klasy B z całą pewnością odpowiedzą twierdząco. >>

Przedostatni już dzień 15. Festiwalu Filmów Kultowych dobiegł końca. Sobotnia propozycja to przede wszystkim gratka dla miłośników klasycznego horroru amerykańskiego. >>

Wiedeńska scena kulturalna wzbogaciła się o nowy festiwal – LET’S CEE Film Festival. Jego pierwsza edycja rozpoczyna się już 28. maja 2012 r.  >>

Niedziela była ostatnim dniem 15. Festiwalu Filmów Kultowych. >>

Wiele filmów przedstawia historię utraconych nadziei i marzeń, jednak nie każdy z nich zostaje w pamięci na długie lata jak „Requiem dla snu”. Historia przegranej walki z głównym bohaterem filmu – nałogiem, przeraża, ale i wzbudza ciekawość. >>

Czy młoda kobieta miała szanse na odniesienie sukcesu zawodowego, której młodość przypadła na początek XX, czyli okres emancypacji? Film „Coco Chanel” daje odpowiedź na to i wiele innych pytań dotyczących znakomitej projektantki. >>

"Coś się kończy, coś zaczyna..." >>

Czy można odkupić swoje winy, po tym jak przyczyniło się do czyjejś śmierci? Czy poświęcenie wszystkiego, aby uratować inne życia sprawi, że winy zostaną odkupione?  >>

Kiedy cywilizacja niemal w całości przestaje istnieć, nie widać słońca skrytego pod gęstą powłoką chmur a zwierzęta wyginęły, budzą się w ludziach najdziksze instynkty. Jak przetrwać, kiedy każdy może okazać się kanibalem? >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Dom rozkoszy podoba Wam się to jedno z wielu określeń burdeli. Dzięki nowej książce wydawnictwa Bellona można poznać ich dokładną historię. My zaś mamy dla Was trzy książki o tej tematyce, które możecie wygrać w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS