Podczas wyjazdu dyplomatycznego zostaje porwany polski parlamentarzysta. Afgańscy porywacze stawiają żądania. Sześć milionów dolarów i wypuszczenie więźniów politycznych z Guantanamo. W kraju zaczyna wrzeć. Rząd i ministerstwa zabierają się do pracy. Każdy działa samodzielnie, a współpraca jest czystą fikcją. Jak uwolnić porwanego? Skąd wziąć sześć milionów dolarów? Ktoś wpada na pomysł wykorzystania osadzonego w więzieniu fałszerza. O tym jednak nikt nie może się dowiedzieć. To jest przestępstwo, przestępstwo popełniane przez „ludzi prawa”. Czy skazany zgodzi się na współpracę? Jeśli tak, to na jakich warunkach?
Marek Kowalewski (Piotr Adamczyk), czyli główny bohater jest osadzony w więzieniu za podrabianie dolarów amerykańskich. Należy wspominieć, że jest on tak precyzyjny i fenomenalny w swoim fachu, że nawet najwięksi znawcy nie dostrzegają różnicy między falsyfikatem a prawdziwym dolarem. Przychodzi do niego z intratną propozycją agent Bukowski (Andrzej Chyra), który jest obserwowny przez Sieradzkiego (Robert Więckiewicz). W tej skomplikowanej sytuacji bohatera wspiera jego kolega z celi, Profesor (Marian Dziędziel), dziewczyna (Karolina Gruszka) oraz dziennikarka Jowita (Agnieszka Warchulska), córka Profesora. Jest to szansa pokonania przeciwności losu, zawalczenia o wysoką stawkę. Zawalczenia o wolność.
Czy można mówić o dobrym polskim kinie akcji? Moim zdaniem tak, jeśli pominiemy niektóre wpadki i niedociągnięcia, będziemy mogli podziwiać naprawdę dobrze zrelizowaną produkcję. „Chciałem, żeby mój film nawiązywał do dobrej epoki kina. Gatunkowo jest bardzo bliski czarnym kryminałom z lat siedemdziesiątych, ale także filmom o tematyce political fiction, która bardzo mnie interesuje.”- o filmie wypowiada się reżyser, Jan Hryniak. Nie sposób się z nim nie zgodzić. Bardzo dobry obraz, przedstawiający wciągającą historię. Spodobał mi się również jego klimat, który oddaje specyfikę naszego, krajowego życia politycznego. Można zapaść się w fotelu kinowym i oglądać polską rzeczywistość graną przez zankomitych polskich aktorów. Fabuła opowiada historię fałszerza, doskonałego w swoim fachu, o złotym sercu. Zawiera on układ ze skorumpowanymi politykami, w zamian za wyjście z więzienia ma wyprodukować potrzebne do zapłacenia okupu pieniądze. Tłem dla wydarzeń są barwne pomieszczenia więzienia, opuszczony magazyn, ministerialne korytarze i biura.
Niestety pokazany mamy również wątek porwanego polityka. Szczęście w nieszczęściu polega na tym, że scen z porwania jest niewiele. Mało profesjonalne podejście do kostiumów i scenografi sprawia, że sceny te wydają się sztuczne, naciągane i plastikowe. Śmieszy również film wideo realizowany przez porywaczy, na którym uprowadzony wypowiada się w swoim ojczystym języku. Ilu Afgańczyków włada na tyle biegle polskim, aby wiedzieli jakie informacje przekazuje zakładnik? W filmie widzimy postaci amerykańskich agentów, dlaczego więc nasz polityk nie mógł wypowiadać się w języku angielskim? Czyżby nie umiał? Mam jeszcze pewne zastrzeżenia właśnie do postaci amerykańskich agentów, którzy swoją obecnością tworzą klamrę otwierającą i zamykającą akcję. Moim zdaniem możemy bez wysiłku dostrzec wątki i styl zaczepnięty z amerykańskiego kina, ale czy naprawdę musimy oddawać niejako hołd Amerykanom wprowadzając postać superagenta? Czy nie wystarczą bohaterowie, którzy pracują dla polskich placówek i mają na tyle inteligencji i rozumu, że potrafią dostrzec powagę sytuacji?
Reżyser wprowadza wielu bohaterów, z których każy ma swój, choćby malutki udział w akcji. Jest to dość wymagające zadanie, ponieważ trzeba umiejętnie rozbudowywać fabułę, tak aby widz nie pogubił się w bohaterach i przebiegu wydarzeń. Jan Hryniak chyba nie docenił swojej publiczności, bo cała jego uwaga skupiła się na wyjaśnianiu kto, co, jak i dlaczego. Film zyskałby nutkę tajemniczości, gdyby było więcej niedopowiedzeń, a my musielibyśmy zastanawiać się samodzielnie: Jak to się do cholery mogło stać?
Trick polecam wszystkim fanom polskiego kina akcji. Warto zobaczyć doskonałą grę aktorską, i przekonać się do wciągającej akcji. Dla widzów, którzy nie tylko oglądają, ale oglądając myślą.









więcej »



























