21-02-2010
AAA |
Ocena: 5  1 głosów
Wilkołak recenzja filmu
Benicio del Toro ma w sobie coś z wilczej aparycji. Głęboko osadzone oczy, wydatne rysy twarzy i burza czarno-siwych włosów na głowie...

materiał promocyjny

To wszystko sprawia, że widz zastanawia się nad tym, czy porotorykański aktor oby na pewno nie ma czasem ochoty przysiąść przy świetle księżyca i zacząć rozmawiać z jego błyszczącą tarczą, wyjąc w niebogłosy. Obsadzenie go w roli wilkołaka było zatem castingowym strzałem w dziesiątkę, a jego nazwisko na liście płac- zważywszy na poziom ról, które wykreował przed występem w wiktoriańskim horrorze- wróżyło naprawdę bardzo dobrze. Przyznam, że i ja zaostrzyłem sobie zęby na nowego „Wilkołaka”, po cichu licząc, że jeden z klasycznych przerażaczy ponownie zawładnie wyobraźnią kinomanów. Po nieudanych „Underworldach”, ocierających się o kiepski żart „Zewach krwi” czy metroseksualnych wilkach ze „Zmierzchu” miał nadejść czas na potwora z prawdziwego zdarzenia. I co? A no to, że film wyszedł zaledwie poprawny i nie zaspokoił wilczego głodu, jaki wywołał przeszarżowaną kampanią reklamową.

Opowieść o wyspiarzu zamieniającym się w wilka jest remakiem klasycznego horroru, wyreżyserowanego przez Georga Waggnera w roku 1941 i podobnie jak oryginał- opowiada historię człowieka, który na wieść o śmierci brata powraca do Wielkiej Brytanii z terenu Stanów Zjednoczonych. Swoją obecnością pragnie usprawnić poszukiwania mordercy, który obszedł się z ciałem członka rodziny tak, jakby był dziką bestią zupełnie pozbawioną ludzkiej zdolności do empatii. Wśród mieszkańców (w przypadku oryginału szkockiej wioski) wiktoriańskiej Anglii mnożą się plotki dotyczące ingerencji sił nadprzyrodzonych w okrutne morderstwo dokonane w świetle Księżyca w pobliskim lesie. Tropy prowadzą do cygańskiej wioski, znajdującej się niedaleko miejskich zabudowań. Tam też udaje się główny bohater- Lawrence Talbot (w filmie z 1941 - Larry Talbot) i właśnie tam dowiaduje się, że jego brat nie zginął od razów zadanych nożem czy innym, ostrym jak brzytwa, narzędziem, a od twardych niczym stal pazurów bestii, która grasuje po lesie w trakcie pełni Księżyca. Los chce, że wilkołak zjawia się w wiosce cygańskiej akurat wtedy, gdy Lawrence zasiada w namiocie jednej z najstarszych przedstawicielek rodu. Anglik staje w szranki z bestią i wychodzi cało z opresji, ale w okolicy jego szyi pozostaje ślad walki z dzikim zwierzęciem - tak rozpoczyna się główna część horroru Joe Johnstona.

Reżysera, który na swoim koncie ma takie produkcje jak: „Kochanie zmniejszyłem dzieciaki”, „Jumanji”, „Park Jurajski 3” czy „Hidalgo - ocean ognia”, czyli tytuły, które swojego czasu odnosiły spore sukcesy. Rękę profesjonalisty widać i w „Wilkołaku”, ale niestety - poprawny warsztat to nie wszystko, wyraźnie zabrakło powiewu świeżości. Film postawił sobie za cel dość wierne odwzorowanie swego pierwowzoru, który ze względu na czasy, w jakich został nakręcony, posiada ten niesamowity klimat czegoś, co przeminęło i dostępne jest jedynie dzięki temu, że ktoś raczył utrwalić to na taśmie. Oglądając film z roku 1941 czuć mgłę unoszącą się nad kępami trawy, odczuwa się ten specyficzny klimat horrorów z kuźni Universalu, a przede wszystkim czuć grube warstwy kurzu przyjemnie drażniące zmysły każdego, kto zasiada przed seansem filmu, który powstał wtedy, gdy naszych dziadków nie było na świecie, a jeśli byli, to z całą pewnością nie mogli jeszcze oglądać filmów o krwiożerczych potworach. Film Johnstona próbuje to wszystko kopiować, nie rezygnuje z tej nutki kiczu, jaki z góry wpisany jest w historię człowieka wilka. Jest poprawny warsztatowo, bardzo dobry aktorsko, ale brakuje mu tego „czegoś”, co po latach leżenia na półce zyskał oryginał. To tak, jak z odświeżeniem pierwszego „Piątku 13” - niby ten sam scenariusz, a jednak remake nie może nawet stanąć przy bosko kiczowatym, ale przez to i wyjątkowym oryginale.

Wielka szkoda, że Johnston nie zdecydował się na gwałtowny ruch w którymś z dwóch możliwych kierunków. Pierwsza droga byłaby próbą pogłębienia postaci wilkołaka, druga mogłaby opierać się na uwydatnieniu tej charakterystycznej aury kiczu, jaki ciąży nad legendarną postacią człowieka wilka. Reżyser zdecydował się na bieg środkiem trasy, a ten - tym razem - nie okazał się być tym przysłowiowym „złotym”. W tym przypadku z całą pewnością lepsza okazałaby się galopada po poboczach oryginału i stworzenie alternatywnej historii faceta, który wyje do tarczy księżyca.


wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Kto chce żyć wiecznie, kiedy miłość musi umrzeć? Pasjonaci kręcenia remake’ów rodem z Hollywood nie oszczędzą nawet szkockiego górala. >>

Piątkowa propozycja festiwalowa obejmowała aż 17 zaskakujących pozycji. Czy ilość szła w parze z jakością? Miłośnicy kina klasy B z całą pewnością odpowiedzą twierdząco. >>

Przedostatni już dzień 15. Festiwalu Filmów Kultowych dobiegł końca. Sobotnia propozycja to przede wszystkim gratka dla miłośników klasycznego horroru amerykańskiego. >>

Wiedeńska scena kulturalna wzbogaciła się o nowy festiwal – LET’S CEE Film Festival. Jego pierwsza edycja rozpoczyna się już 28. maja 2012 r.  >>

Niedziela była ostatnim dniem 15. Festiwalu Filmów Kultowych. >>

Wiele filmów przedstawia historię utraconych nadziei i marzeń, jednak nie każdy z nich zostaje w pamięci na długie lata jak „Requiem dla snu”. Historia przegranej walki z głównym bohaterem filmu – nałogiem, przeraża, ale i wzbudza ciekawość. >>

Czy młoda kobieta miała szanse na odniesienie sukcesu zawodowego, której młodość przypadła na początek XX, czyli okres emancypacji? Film „Coco Chanel” daje odpowiedź na to i wiele innych pytań dotyczących znakomitej projektantki. >>

"Coś się kończy, coś zaczyna..." >>

Czy można odkupić swoje winy, po tym jak przyczyniło się do czyjejś śmierci? Czy poświęcenie wszystkiego, aby uratować inne życia sprawi, że winy zostaną odkupione?  >>

Kiedy cywilizacja niemal w całości przestaje istnieć, nie widać słońca skrytego pod gęstą powłoką chmur a zwierzęta wyginęły, budzą się w ludziach najdziksze instynkty. Jak przetrwać, kiedy każdy może okazać się kanibalem? >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Dom rozkoszy podoba Wam się to jedno z wielu określeń burdeli. Dzięki nowej książce wydawnictwa Bellona można poznać ich dokładną historię. My zaś mamy dla Was trzy książki o tej tematyce, które możecie wygrać w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS