17-02-2010
AAA |
Ocena: 1  0 głosów
Walentynki recenzja filmu
„Walentynki” to film o wymownym tytule, który powinno się obejrzeć wraz ze swoją drugą połową. Nie jest to dzieło wybitne ani nawet dobre, wręcz przeciwnie, przeciętne, ale na tak dużą dawkę miłości, można sobie jednak czasem pozwolić.

materiał promocyjny

Kilka gwiazd, kilka historii, kilka rodzajów miłości oraz ten sam koniec, tak bym określił przebieg tego filmu. Nie lubię tego typu produkcji, ale uznaję, że „Walentynki” to tylko i wyłącznie chwyt marketingowy. Sądząc po obsadzie oraz tytule, tak właśnie jest. Oczywiście, film nie jest beznadziejny. Czasami wzrusza, często bawi oraz pokazuje różne spojrzenie na miłość z innych perspektyw. No i narzuca pewną przewodnią myśl, która jest nieodzowna biorąc pod uwagę dzień 14 lutego – miłość jest lekarstwem na wszystko. Czy to prawda, czy nie, każdy ma na to różnorodne spojrzenie i nie ma się temu co dziwić. Lecz w komediach romantycznych sprowadza się to niestety do wszechobecnej, wybuchającej jak wulkan miłości. Da się to przełknąć tylko i wyłącznie w dzień św. Walentego. Przynajmniej tak jest u mnie. I wyłącznie z drugą połówką.

Z całości urzekło mnie kilka postaci i parę wątków, nie wszystkie. Nie mówmy też o jakimś wielkim zachwycie, bo takiego nie było. Bardzo dobrze w roli siedzącej spisał się oczywiście Bradley Cooper jako Holden. Rozwiązanie jego historii, jako faceta, który leci samolotem do rodzinnego miasta oraz o którym praktycznie nic nie wiemy, bo wydaje się on  być postacią kompletnie nieważną, jest dowcipne i w jakiś sposób ciepłe. Wątek Holdena to jeden z niestety nielicznych zaskakujących w całym filmie. Bardzo podobał mi się również Jamie Foxx w roli dziennikarza sportowego, który został zmuszony do nakręcenia materiału o walentynkach i bardzo nad tym ubolewał. Pomysłowo twórcy przedstawili również Jasona i Liz (Topher Grace i Anne Hathaway). W trakcie filmu okazało się, że kobieta dorabia świadcząc telefoniczne usługi, z czego wynikły liczne śmieszne sytuacje. Dopiero później zrobiło się nieco refleksyjnie.

Reżyser Garry Marshall postanowił również dodać trochę ckliwości, wciskając do całej historii niepozornego i wzruszającego chłopca, cierpiącego na chorobę zwaną... miłością. Taylor Swift, amerykańska gwiazdeczka była po części dowcipna, a po części irytująca, a jej filmowy partner Taylor Lautner (znany z sagi „Zmierzch”) towarzyszył jej jako marne tło. Ashton Kutcher był jak zwykle sztuczny. Już bardziej przypadł mi do gustu w „Amerykańskim ciachu”, gdzie zagrał zadufanego w sobie mężczyznę i  czuł się w tej roli naprawdę dobrze, ciekawe dlaczego… A  Jessica Alba, czyli fabularna kobieta Astona, jak zwykle nie miała aktorskich atutów, by zaskoczyć widza (tych innych atutów również nie pokazała). Natomiast wątek małżeństwa o 51-letnim stażu od samego początku był do bólu przewidywalny.

Mimo wszystko nie ma co narzekać, w Walentynki można sobie pozwolić na taki film oraz odrobinę optymizmu. Jak już wspomniałem, kilka scen naprawdę bawi. Zakończenie niektórych zadowoli, niektórych przeciwnie. Ja nie lubię aż tak bijącej w oczy przewidywalności. W „Walentynkach” jest praktycznie podsumowanie  całej ostatniej dekady filmów oznaczonych jako komedie romantyczne, czyli każdy rodzaj miłości oraz wszelkie przejawy filmowych schematów czy chwytów marketingowych. Do całości twórcy dodali kilka upiększeń oraz całą masę serduszek i kwiatów. Najlepsze są jednak sceny w napisach końcowych. One naprawdę bawią.


wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Kto chce żyć wiecznie, kiedy miłość musi umrzeć? Pasjonaci kręcenia remake’ów rodem z Hollywood nie oszczędzą nawet szkockiego górala. >>

Piątkowa propozycja festiwalowa obejmowała aż 17 zaskakujących pozycji. Czy ilość szła w parze z jakością? Miłośnicy kina klasy B z całą pewnością odpowiedzą twierdząco. >>

Przedostatni już dzień 15. Festiwalu Filmów Kultowych dobiegł końca. Sobotnia propozycja to przede wszystkim gratka dla miłośników klasycznego horroru amerykańskiego. >>

Wiedeńska scena kulturalna wzbogaciła się o nowy festiwal – LET’S CEE Film Festival. Jego pierwsza edycja rozpoczyna się już 28. maja 2012 r.  >>

Niedziela była ostatnim dniem 15. Festiwalu Filmów Kultowych. >>

Wiele filmów przedstawia historię utraconych nadziei i marzeń, jednak nie każdy z nich zostaje w pamięci na długie lata jak „Requiem dla snu”. Historia przegranej walki z głównym bohaterem filmu – nałogiem, przeraża, ale i wzbudza ciekawość. >>

Czy młoda kobieta miała szanse na odniesienie sukcesu zawodowego, której młodość przypadła na początek XX, czyli okres emancypacji? Film „Coco Chanel” daje odpowiedź na to i wiele innych pytań dotyczących znakomitej projektantki. >>

"Coś się kończy, coś zaczyna..." >>

Czy można odkupić swoje winy, po tym jak przyczyniło się do czyjejś śmierci? Czy poświęcenie wszystkiego, aby uratować inne życia sprawi, że winy zostaną odkupione?  >>

Kiedy cywilizacja niemal w całości przestaje istnieć, nie widać słońca skrytego pod gęstą powłoką chmur a zwierzęta wyginęły, budzą się w ludziach najdziksze instynkty. Jak przetrwać, kiedy każdy może okazać się kanibalem? >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Dom rozkoszy podoba Wam się to jedno z wielu określeń burdeli. Dzięki nowej książce wydawnictwa Bellona można poznać ich dokładną historię. My zaś mamy dla Was trzy książki o tej tematyce, które możecie wygrać w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS