Trochę mnie to zniechęciło, bo tego typu produkcji nie lubię. Na szczęście „Droga” ma niewiele ze słynnego gatunku science-fiction. To po prostu apokaliptyczna wizja świata. A wiadomo, że tego rodzaju obrazy muszą być nieco wyimaginowane.
W tym filmie praktycznie nie ma akcji. Obserwujemy po prostu drogę bohaterów - ojca i chłopca. Nie wiedzą, co czeka ich u kresu podróży, lecz zdają sobie sprawę, że muszą stronić od wszelkich znajomości z nieznajomymi i uciekać przed pojedynczymi gangami. Hillcoat - reżyser, zestawia w „Drodze” dwa charaktery - bezwzględnego i bezuczuciowego ojca oraz jeszcze infantylnego i dobrodusznego chłopca. Gdzieś w retrospekcjach pojawia się czasami żona - w tej roli Charlize Theron - sprawiająca wrażenie wykończonej życiem w świecie „bez niczego”. Wszystko wskazuje na to, że żona później popełnia samobójstwo, gdyż nie chce towarzyszyć rodzinie w drodze.
W obrazie Hillcoata jest bardzo ważna życiowa metafora. Podróż dwójki głównych bohaterów odzwierciedla drogę każdego z nas. Niewiadomo, gdzie ta ścieżka nas doprowadzi, po prostu brniemy przed siebie w tym dziwnym świecie, nie mogąc być pewnym, co będzie za jakiś czas. Droga jest dla bohaterów podstawą egzystencji i w związku z nią rodzą w sobie swoje nadzieje. A, że ta podróż jest dla jednych swoistym końcem, a dla innych dopiero początkiem, reżyser pokazuje nam w zakończeniu całej historii.
„Droga” wbrew zapowiedziom nie jest filmem dla wszystkich, jest obrazem bardziej refleksyjnym niż efektownym. Produkcja ta jest niekiedy smutna i brutalna - szczególnie w poczynaniach ojca, który w jednej ze scen odbiera napotkanemu przez siebie człowiekowi cały dorobek życiowy. Reżyser przedstawia w swoim obrazie bardzo mroczną wizję świata. Jest to Ziemia bez życia, bez ratunku na odbudowę cywilizacji, bez miłości, bez uczuć. Panuje tam pustka, ogromna czarna dziura.
Bardzo dobrze w swojej roli jak zwykle spisał się Viggo Mortensen, ale jeszcze bardziej zadziwił Kodi Smit-McPhee w roli chłopca. Młody aktor zagrał chłopaka całkowicie zagubionego, stale wystraszonego, niezdającego sobie sprawy ze swego krytycznego położenia, będącego ciągnikiem gatunku.
„Droga” nie jest dziełem wybitnym, ale warto go obejrzeć ze względu na wizję świata, jaką proponuje nam Hillcoat. Widzimy rzeczywistość, która niepokoi wszystkich, bo nikt nie chciałby w niej żyć.









więcej »

























