05-01-2010
AAA |
Ocena: 5  1 głosów
Avatar recenzja filmu
Wokół „Avatara” powstał ogromny medialny szum. Wszystko zaczęło stopniowo narastać już jakieś dwa miesiące przed premierą. Zastanawiano się, czy słowa reżysera, który twierdził, że jego najnowszy film zupełnie odmieni współczesne kino, to prawda.

materiał promocyjny

„Avatar” miał stać się nowym „Obywatelem Kanem”. Cameron zainwestował w produkcję  w konwencji 3D. Był przekonany, że trójwymiarowe kino to przyszłość i obiecywał, że już nigdy nie nakręci niczego zwykłego.

Nie muszę więc ukrywać, że przed pójściem do kina moje oczekiwania były wielkie. Z jednej strony dostałem to, czego oczekiwałem, ale nie uważam, że jest to film fenomenalny. Obraz naprawdę mnie zauroczył, świat Na’vi został pokazany w piękny sposób. Mistrzowska scenografia, nie mówiąc już o efektach specjalnych, które z pewnością zostaną nagrodzone Oscarem. Jednak główną wadą jest fabuła, która razi od początku do końca. Niektórzy mogliby się ze mną nie zgodzić, ale gdyby nie efekty specjalnie i magia Na’vi, produkcja ta zginąłby bezwzględnie i całkowicie zostałby skrytykowana.

To historia byłego komandosa Jake’a Sully’ego - człowieka sparaliżowanego od pasa w dół. Po śmierci swego brata bliźniaka dostaje szansę wzięcia udziału w operacji militarnej o nazwie Avatar. Akcja ta ma na celu opanowanie planety Pandora, którą zamieszkuje obca rasa - Na’vi. Amerykanie chcą ją zdobyć, aby móc legalnie i bez konfliktów pobierać stamtąd kruszec warty w USA 20 mln dolarów za kilogram. Jake zostaje wysłany na Pandorę w celu obycia się z tubylcami, poznania ich zwyczajów, metod walki. Przydzielono mu jego własnego Avatara, czyli stworzenie zamieszkujące planetę. Avatary są większe od ludzi, mają długie włosy i ogony, przypominają Indian, są niebiescy i mówią rodowitym językiem.

Nietrudno domyślić się, że nasz bohater zaprzyjaźni się z Avatarami, przy okazji  zakocha się i nie będzie chciał opuścić Pandory. Film nie ma żadnego momentu zaskoczenia. Od początku praktycznie wiadomo jak to się opowieść zakończy. Jednak dzięki magii efektów nie myślimy aż tak bardzo o fabule, tylko skupiamy się na pięknie Pandory i rasy Na’vi. Cameron zadbał o najmniejsze szczegóły. Wymyślił nawet język, jakim posługują się mieszkańcy planety. Stworzył inną, zupełnie nową przestrzeń, taką utopię, którą każdy z nas mógłby zachwycać się dniami i nocami. Warto obejrzeć „Avatara” głównie ze względu na tą trójwymiarową przestrzeń, w której wszystko jest piękne, nowe i przyciąga uwagę.

Film powiela jednak spotykane dotychczas scenariuszowe schematy. Nie pokazuje w tej kwestii niczego nowego. Tak, więc możemy zobaczyć zarówno złych dowódców, obrońców prawdy, przyjaźń, miłość, chęć zemsty oraz wszystko to, co nasycone patosem. Poza tym bohaterowie Na’vi, czyli ci stworzeni przez komputery, wydają się być bardziej wiarygodni od aktorów z krwi i kości. Muzyka Jamesa Hornera również nie porywa w daleką podróż.

Przyznam szczerze, nigdy nie widziałem obrazu tak przesyconego pięknymi efektami. Warto również napomnieć o przepięknej i mocnej scenie bitwy zapowiadającej koniec. Pieniądze wydane na produkcję, czyli podobno 500 milionów dolarów, zapewne zwrócą się w krótkim czasie. Kino trójwymiarowe pójdzie teraz w drugą stronę. Być może nie będziemy oglądać tylko filmów animowanych w wersjach 3D. Jedno jest pewne - „Avatar” to wielkie wydarzenie.
Najnowsze dzieło Camerona nie jest bez wad, nie jest najlepsze w historii, nawet nie jest najlepszym filmem roku. Jego fabuła nie grzeszy banalnością. Gra aktorska pozostawia niekiedy wiele do życzenia. „Avatar” jest czasami schematyczny. Niemniej warto go obejrzeć chociażby ze względu na piękną Pandorę.

wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Kto chce żyć wiecznie, kiedy miłość musi umrzeć? Pasjonaci kręcenia remake’ów rodem z Hollywood nie oszczędzą nawet szkockiego górala. >>

Jeśli można pokusić się o tymczasowe stworzenie pojęcia „filmu dziwnego”, to czwartkowa propozycja festiwalowa idealnie odwzorowuje ową kategorię. >>

Piątkowa propozycja festiwalowa obejmowała aż 17 zaskakujących pozycji. Czy ilość szła w parze z jakością? Miłośnicy kina klasy B z całą pewnością odpowiedzą twierdząco. >>

Przedostatni już dzień 15. Festiwalu Filmów Kultowych dobiegł końca. Sobotnia propozycja to przede wszystkim gratka dla miłośników klasycznego horroru amerykańskiego. >>

Wiele filmów przedstawia historię utraconych nadziei i marzeń, jednak nie każdy z nich zostaje w pamięci na długie lata jak „Requiem dla snu”. Historia przegranej walki z głównym bohaterem filmu – nałogiem, przeraża, ale i wzbudza ciekawość. >>

Hiszpańska nimfomanka z "Dziennika nimfomanki" kontra nowojorski seksoholik ze "Wstydu". >>

"Coś się kończy, coś zaczyna..." >>

Czy można odkupić swoje winy, po tym jak przyczyniło się do czyjejś śmierci? Czy poświęcenie wszystkiego, aby uratować inne życia sprawi, że winy zostaną odkupione?  >>

21.05.2012r. Prezentujemy Wam najciekawsze pozycje, które możemy obejrzeć dzisiaj w telewizji! Filmowe hity, ciekawe programy, magazyny i seriale. Nie możecie ich przegapić. Zobaczcie więc, co dzisiaj serwują Wam najpopularniejsze stacje! >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Paryż miasto zakochany, które podobno nigdy nie śpi. Jednak, jak każda większa metropolia, tak i ta ma swoje sekrety, a pozwala je odkryć audiobook „Sekretne życie miasta”, który jest dzisiaj do wygrania w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS