Trzech gitarzystów, trzy różne światy i trzy różne podejścia do muzyki. Jimmy Page z Led Zeppelin, The Edge z U2 oraz Jack White z amerykańskiej kapeli The White Stripes. Każdy z nich wniósł do historii muzyki coś nowego; każdy z nich wypracował swój unikalny styl, który inni nadaremnie próbują przyswoić. Kiedy spotkali się razem, ziemia się zatrzęsła. "To może skończyć się walką na pięści" podsumował frontman The White Stripes przed wejściem do studia, w którym muzycy spotkali się wspólnie po raz pierwszy w życiu.
"Będzie głośno" to film nie tylko o muzyce, ale przede wszystkim o muzykach; ich drodze do sławy i przeszkodach, jakie stawały na ich drodze. "Jeżeli czegoś bardzo pragniesz; jeżeli starasz się i poświęcasz wszystko muzyce, osiągniesz swój cel". Tym zdaniem można opisać motto filmu. Nieraz muzycy stawali przed trudnościami, które o mało co nie przyczyniły się do końca ich kariery. Jimmy Page porzucił na pewien czas gitarę, aby kształcić się na plastyka. Gdyby nie pewien plakat wywieszony w szkole w Dublinie, Edge byłby dzisiaj bankierem. Gdyby nie samozaparcie White′a, pewnie dziś nie grałby rocka, tylko hip-hop.
Dialog trzech bohaterów przeplatany jest scenami ukazującymi ich młodość i początki gry na instrumentach. Egde razem z bratem, w wieku 14 lat, zbudował swoją pierwszą gitarę. "Nie była doskonała, ale grała i to było najważniejsze". Z łzami w oczach muzyk U2 wspomina zakup swojego pierwszego "elektryka" w sklepie w Nowym Jorku. Ma tę gitarę do dziś. Odrapana i zgrana nadal wydaje z siebie wspaniałe dźwięki. "Kay" to pierwsza gitara Jacka White′a. Dostał ją od brata w zamian za pomoc przy przeprowadzce. Była mu tak wierna, że postanowił dać jej drugie życie przy pomocy lutnika ze Seattle. Na koncertach gra od lat starą, plastikową (sic!) gitarą. "Najważniejsza jest twoja pasja, nieważne na czym grasz. Dzisiaj każdy może sobie kupić Les Paula (model gitary firmy Gibson) i grać". Muzyk, podobnie jak Edge, jest minimalistą. Ukazał to tworząc w kilka minut gitarę z kawałka drewna i butelki po coli. "Czasem krok wstecz daje Ci więcej niż krok w przód".
Zdanie to doskonale rozumie Edge, który "pozbywa" się z akordów niepotrzebnych dźwięków. "Spójrzcie na moje E, jest bardziej czyste". Ponadto eksperymentuje z efektami. Jego techniczny wspomina, że Egde nie gra dwóch kawałków na tym samym efekcie.
Najstarszy z muzyków, lider Led Zeppelin, Jimmy Page wspomina o latach, w których zaczynał grać. Przy przemeblowaniu w domu znalazł on swoją pierwszą gitarę. Nikt nie wie, jak znalazła się u Page′ów. James miał 12 lat. Potem zaczęła się jego przygoda z muzyką. Nie rozstawał się z gitarą na krok. Grał wszystko i wszędzie. To pozwoliło mu zostać muzykiem studyjnym i utorować sobie drogę na szczyt.
Wirtuozi szybko znajdują wspólny język i to nie tylko opowiadając sobie nawzajem przeróżne historie ze swoich bogatych karier. Opisują, które utwory ukształtowały ich pojmowanie muzyki i kierunki, do których dążyli. Najważniejszym jednak dialogiem nawiązanym między tą trójką był dialog dźwięków. W nim najłatwiej widz mógł dostrzec różnice w stylach, które chociaż tak różne od siebie, muzycy skleili w jedną dopełniającą się całość.
Dokument, oprócz uczty dla oka w formie świetnych i klimatycznych ujeć, serwował niebanalną ucztę dla ucha wszlekim sympatykom gitarowych brzmień. Od początku do końca gra tutaj muzyka. Nie ma przerw na ciszę. Film nie daje nam się wyrwać z transu, w jaki wprawiają nas dźwięki. Po raz pierwszy od długiego czasu zostaliśmy w kinie aż do wygaśnięcia napisów. No i najważniejsze - nie jest to film przeznaczony tylko dla fanów występujących w nim muzyków. Nawet jeśli nie darzymy ich jakąś specjalną sympatią możemy z czystym
sumieniem obejrzeć film, bawić się, podziwiać drogę, jaką przebyli.
Obraz jest natchniony pozytywnym przesłaniem. Pracuj ciężko, ucz się i pokonuj trudności, a być może będziesz wielki. Nie zatracaj się, nie popadaj w narkotyki; to do niczego nie prowadzi. Wychodzimy z kina ze świadomością, że świat może należeć do nas. Jesteśmy pełni energii do działania. Film ten motywuje. Po przyjściu do domu łapię za ołówek, a Krzysiek za gitarę. Taki impuls przychodzi niezwykle rzadko. Kino godne polecenia przede wszystkim dla tych, którzy nie mogą żyć bez muzyki. A muzyka przecież w duszach nam gra...








więcej »




























