Dramat rozegrał się w szkole High School Columbine. Informacja o zdarzeniu bardzo szybko obiegła świat. W Stanach Zjednoczonych wywarło to duży wpływ na opinię publiczną i po raz pierwszy tak mocno zwrócono uwagę na problem brutalnych gier komputerowych, dostępu do broni oraz wpływ nieetycznych treści w Internecie na społeczność młodych ludzi. Jedynie kwestią czasu było to, że zainspirowani szokującą historią z 1999 roku, twórcy, w końcu zaczną myśleć nad projektami w oparciu o tę tragedię.
W 2003 roku powstaje film „Słoń” Gusa Van Santa, będący bardzo dokładnym odtworzeniem wydarzeń z tego dnia. Reżyser stosuje wiele „sztuczek” technicznych, aby zbudować napięcie u widzów, pomimo dobrze znanego przez nich zakończenia. W filmie celowo nie została użyta żadna ścieżka dźwiękowa. Cisza sama idealnie wkomponowuje się w obraz, a swoją wymownością kreuje niepokojący klimat. Kamera porusza się krok w krok za bohaterami, a długie ujęcia i zwolnione tempo dodatkowo podnoszą realizm filmu, jakby były to dokumentalne nagrania z prawdziwego dnia dramatu. Aktorzy to dzieciaki w podobnym wieku do ofiar tragedii, bez profesjonalnej szkoły teatralnej. Gus Van Sant stawia przede wszystkim na naturalność. Dialogi są krótkie, nie trzymające się ściśle scenariusza. Ma być do złudzenia prawdziwie.
W filmie widzimy przygotowania chłopaków do przeprowadzenia planu zagłady w szkole. Poranek przed tragedią i w końcu strzelaninę na korytarzach. Spokojni, na pierwszy rzut oka niegroźni i sympatyczni (choć nieco wycofani i zamknięci w sobie) nastolatkowie mierząc z broni do rówieśników, zmieniają się nie do poznania w niewzruszonych, brutalnych przestępców. Z filmu nic się o nich nie dowiadujemy, nie poznajemy motywów ich działania, są dla nas niemal anonimowi. Reżyser nie skupia się na postaciach, ani przedstawianiu ich profilu psychologicznego, najważniejsze są tutaj wydarzenia.
Obraz prezentowany przez Van Santa jest niemalże surowy. W obliczu tak mocnego tematu wszelkie „efekty upiększające” byłyby nawet niestosowne. Historia opowiedziana jest prosto, bez moralizatorskiego bełkotu i nadinterpretacji. Nie jest metaforyczną opowieścią o zdarzeniach z 1999 roku, ale bardzo rzetelną ich wizualizacją. „Słoń” Gusa Van Santa jest obowiązkowym filmem do obejrzenia!








więcej »



























